Czytasz: Durczok: władzo, kiedyś wszyscy przeminiemy. Ty też. Pamiętaj!

Durczok: władzo, kiedyś wszyscy przeminiemy. Ty też. Pamiętaj!

"Urodzony i żyjący tutaj - jestem z wami, przeciwko temu wszystkiemu, co czyniło i czyni jeszcze nasze życie biednym, słabym i bezbarwnym." /Wilhelm Szewczyk, 1956/

Słowa Wilhelma Szewczyka, wielokrotnie już w ostatnich dniach cytowane, bardziej brzmią dziś jak niepotrzebne usprawiedliwienie,  wymuszane pośmiertnie na Szewczyku przez obecne władze. Jeden z głosów Śląska, intelektualista, przenikliwy publicysta, wołający już 40 lat temu o prawo do samookreślenia Ślązaków, piszący o narodzie śląskim i godce, dziś potrzebuje obrony.

Z premedytacją albo bezmyślnością, skonfrontowany z tragicznie zmarłą Pierwszą Parą. Ani by nie chciał takiej konfrontacji, ani by Mu pewnie do głowy nie przyszło, żeby z kimkolwiek konkurować o nazwę placu w ukochanych Katowicach. Zwłaszcza z Prezydentem RP.

Ale najwyraźniej władzy po coś taka konfrontacja jest potrzebna. Nie wniknę w intencje. Chcę wierzyć, że nie o skłócenie, nie o kolejną falę nienawiści tu chodzi. Ale nawet gdyby przyjąć, że rządzą dziś nami ludzie jej pozbawieni, to tkwiące w nich  przekonanie o wyłącznej mądrości, patencie na wszystko, nieomylności i towarzyszącej jej pysze, jest dla nas groźne. Bo prawo do ustanawiania własnych bohaterów, ma każdy. Prawa do pozbawiania nas naszych ikon - nikt.

Literacka spuścizna Wilhelma Szewczyka, jego fantastyczne, przenikliwe eseje, to dosyć, by dla wielu puścić w niepamięć albo przeważyć nad tym, co w życiorysie Wilusia wstydliwe. Albo wynikające z życiowej konieczności lawirowania i kluczenia. Dla każdego Ślązaka, dla każdego rozumiejącego Śląsk, nieustanne kluczenie między Niemcami, Ruskimi, czerwonymi albo brunatnymi, to nieodłączna, bolesna część naszej śląskiej historii. Wciąż jednak znajdują się ci, którzy grzali się w czasach komuny w maminych kieckach, albo spokojnie żyli z konformizmu i służalczości, a dziś wchodzą w pierwszy szereg zakłamanych moralistów. Dla nas to, co napisał i zostawił nam Szewczyk, wystarczy. Ale dla nich nie. Dlatego dziś w sercu Katowic, tłum mówi: nie! 

Zostawcie nam nasze ikony. Dla niektórych prokurator Piotrowicz to ktoś, komu wolno pouczać czym jest demokracja, jaki powinien być sędzia, co to służalczość a co bohaterstwo. Dla nas Szewczyk to człowiek, który zostawił nam tak wiele cennych myśli, że ma prawo do placu w centrum Górnego Śląska. 

Mamy prawo krzyknąć dość, kiedy zakłamana logika ustawia nas wobec narzuconego wyboru - za Marią i Lechem, czy za Wilhelmem. Nikt Was nie prosił, żebyście nam taki wybór narzucali. Szanuję pamięć Pierwszej Pary i pamięć o Wilusiu. Ale apeluję - zostawcie Szewczyka, dajcie ludziom prawo głosu, przestańcie się chować i po cichu zmieniać nazwy, przestańcie tchórzliwie kryć się za urzędowymi pismami. Miejcie odwagę zapytać ludzi, czy chcą waszych zmian. Bo obrzydliwym nadużyciem jest usprawiedliwianie każdej decyzji wolą suwerena. Dał wam jej tyle, ile macie w konstytucji. Ani krzty więcej. A w konstytucji  jest nasze prawo wolności, wyboru i przekonań. I nie ma ani słowa o waszym prawie do naginania, łamania i naciągania przepisów.

Panie Wojewodo!

Bardzo Pana proszę o ponowne przemyślenie tej decyzji. Historia nie jest czarno biała. Pańska krótka karta w szeregu śląskich wojewodów też. Ma Pan na koncie decyzje, dla wielu nieakceptowalne. Ma Pan też pewnie swoje sukcesy. I jak każdy, chciałby Pan po złożeniu urzędu, doczekać się sprawiedliwej, a nie skrajnej oceny. Proszę o tym pomyśleć. Nie jest Pan przecież chyba ślepym wykonawcą poleceń pisanych przez innych... Mocno w to wierzę. Więc czasem gest sprzeciwu to konieczność. Tak jest właśnie teraz.

Panie Prezydencie Katowic!

Są takie chwile, kiedy pokazuje się, czy ważniejszy jest urząd, czy ludzie, którzy go powierzyli. Pan jest dziś w takiej właśnie sytuacji. Niech Pan stanie po stronie katowiczan. Przeciwko narzucanej siłą wizji historii. Być może przeciw części radnych. Jeśli zgodzi się Pan, czy to działaniem czy zaniechaniem, na rugowanie śląskich ikon, straci Pan bezpowrotnie szacunek, na który Pan ciężko pracuje. Jeśli stanie Pan po stronie obywateli i da im szansę powiedzieć co o tych zmianach myślą - ludzie będą wiedzieć, że jest Pan ich prezydentem. A nie tylko prezydentem. "Prezydent Katowic" - to urząd. "Nasz Prezydent" - to powód do dumy.  

Czytaj więcej