News

Durczok: Schetyna i Petru, czyli zawody w piaskownicy

PiS będzie rządził 8 lat. Ale Kaczyński wyrówna rekord Tuska nie dlatego, że jest taki sprytny. Chcecie wiedzieć dlaczego?

Zjednoczona prawica będzie rządzić długo. Bardzo długo. Dwie, może trzy kadencje. Tę najbliższą podaruje jej tandem Petru - Schetyna. Kaczyński dostanie taki prezent, bo ich samcze wojenki, prowadzone ku uciesze Naczelnika i jego ludzi, skutecznie obrzydzą opozycję tym resztkom elektoratu, które jeszcze wierzą, że jest siła zdolna obalić PiS.

Trzaskowski wyglądał na szczerze zdziwionego, że jego kandydatura pojawia się tak szybko. Szefowanie Warszawy to oczywiście coś, o czym każdy polityk marzy. Wszyscy pamiętają, jaką trampoliną do Belwederu była dla Lecha  Kaczyńskiego prezydentura stolicy. Rafał Trzaskowski był chyba jednak zdumiony czymś innym. Tym, że PO każe mu skakać na główkę do basenu, w którym nikt nie sprawdził stanu wody. Trzymając się sportowych porównań, kandydatowi Platformy kazali wejść na strzelnicę. Rywale w niego ładują, a on nawet nie wie, czy to zawody w strzelaniu do rzutek czy sylwetki uciekającego dzika.

Dziś nie wiadomo, według jakich reguł Kaczyński chce przeprowadzić wybory samorządowe. Nie wiemy, czy będą dwie tury, czy może tylko jedna. Czy wybór zostanie maksymalnie upartyjniony, bo tylko komitety partyjne będą mogły zgłaszać kandydatów. Wreszcie - co chyba najważniejsze - z kim Trzaskowski ma walczyć i w kogo uderzać. Za to wszyscy potencjalni kandydaci wiedzą, że na celowniku mają Trzaskowskiego. Paranoja. I samobójstwo. 

Jacyś naiwniacy od razu wyciągnęli sondaże. Kandydat PO wygrywa w nich w cuglach. Zarówno pierwszą, jak i drugą turę. Jest oczywistym, że młody, dobrze wypadający w mediach, rozsądny i nieźle przygotowany poseł, jest faworytem. Do tego dochodzi typowa, charakterystyczna po ogłoszeniu kandydatury, premia za odwagę. Ale od tego do zwycięstwa droga daleka. I cholernie wyboista. Po drodze krzaki i pełno zbójców. To, że na starcie klaszczą, nie znaczy że będą czekać na mecie. A już bez żadnej gwarancji, że dadzą wygraną.

Nie to jednak jest w całej operacji najbardziej dołujące. Oto bowiem wszyscy widzą, jak wali się konstrukcja wspólnych list Platformy i Nowoczesnej. Przez całe tygodnie politycy obu partii opowiadali pierdoły o zjednoczonej opozycji. Jeden z liderów PO przekonywał w DURCZOK/RACJI w Polsat News, że porozumienie jest już gotowe. Wspólne listy do sejmików, uzgodnieni kandydaci w miastach, szeroki antypisowski front. I co? I dupa. Trzaskowski musi być. Dlaczego teraz, dlaczego nie razem, dlaczego tak nagle? Szefowa Klubu Nowoczesnej przeciera oczy ze zdumienia, Schetyna opowiada coś o nadziejach, Trzaskowski kombinuje co powiedzieć , a bajzel jest widoczny nawet dla czeskiego stróża. Pełny odlot. 

Obrazu wariatkowa dopełnia też Nowoczesna. Oto bowiem wszyscy mówią o sondażach, w których naród deklaruje, że kandydatką tej partii na prezydenta stolicy powinna być Kamila Gasiuk Pihowicz. A skoro tak mówią, to oczywiście partia wystawia do boju kogo…? Tak, tak, Pawła Rabieja! Brawo. Szyk, wdzięk, logika, elegancja. Zuchy. 

Nie wiem, w co zagrał Przewodniczący PO. Najpewniej uznał, że z Petru nie ma co gadać. Schetyna jest przekonany, że na dłuższą metę tylko PO da radę drużynie Kaczyńskiego. I podawanie tlenu konającemu Petru nie jest w jego interesie. Ale czego by „Schet” nie pomyślał, wygląda to wszystko idiotycznie. Wygląda, że dwóch gości nie jest w stanie poskromić swoich ego, że jak chłopaki na placu licytują się, kto ma fajniejszą resorówkę. Albo szybszy rowerek. Opozycja się żre, PiS klaszcze, ludzie pukają się w głowę, a kraj coraz szybciej maszeruje ku przyszłości jedynej i słusznej. Cała władza w ręce jednej partii. Tak już kiedyś było. 

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Zdrowie