Czytasz: Durczok: Oto jak dąsy i ambicyjki rozkładają partię

Durczok: Oto jak dąsy i ambicyjki rozkładają partię

Eskapada na Maderę była pierwszym sygnałem, że mają gdzieś i wyborców, i zamordystyczne ciągotki PiS. Teraz przyszło potwierdzenie.

Nie wróżyłem sukcesu Katarzynie Lubnauer. Ryszard Petru miał swoje wady, popełniał błędy i czasami strzelał straszliwe gafy, jak ta o 6 królach. Ale był twórcą Nowoczesnej. I królobójstwo na etapie raczkującej partii było po prostu niemądre. Za te grzechy Lubnauer musi się teraz mierzyć z ponurą wizją, w której z klubu zrobi się za chwilę koło poselskie. Na razie to jeszcze wizja ale za chwilę może być rzeczywistością. Wściekła resztka klubu też jej życia nie ułatwi.

Przeczytaj równieżNowoczesna w rozsypce?

A jednak to nie szefowa Nowoczesnej, powinna w najnowszym spektaklu tego teatru odegrać rolę szwarccharakteru. W sytuacji, w której wszystkie sondaże pokazują, że PiS może odsunąć od władzy tylko zjednoczona opozycja, odejście posłanek Schmidt i Scheuring Wielgus z Nowoczesnej, można nazwać na 2 sposoby. Delikatniej - osłabieniem opozycji przed wyborami. Ostrzej - brakiem odpowiedzialności, prywatą i zwycięstwem dąsów oraz obrażonych minek nad politycznym rozsądkiem i zrozumieniem powagi sytuacji. 

Nie chcę być złośliwy. Ale romantyczna eskapada Joanny Schmidt i Ryszarda Petru na Maderę, w środku zimowej okupacji sejmu, już powinna być sygnałem, że mają gdzieś swoich wyborców, kryzys konstytucyjny, łamanie praw obywatelskich i całą resztę zamordystycznych ciągotek PiS. Kryzys, kryzysik, kryzysunio, niech tam w sejmie prąd i ogrzewanie wyłączają, a nam kilka chwil w ciepłym klimacie źle nie zrobi. Była szansa z tego wizerunku lekkoduchów wyjść. Zdecydowali inaczej. Rachunek przyjdzie wkrótce. 

Wolty posłanki Scheuring Wielgus też zrozumieć niepodobna. Pani Kasia mi się nie podoba, to przetnę sobie nożyczkami legitymację, puszczę fotkę na twiterze i niech się świat dowie, jaką mi krzywdę robili w partii. No zaiste, odpowiedzialność, rozsądek, powaga. I ta demonstracja przychodzi w chwili, kiedy cała Polska widzi, kto naprawdę siedzi dzień i noc przy protestujących w sejmie rodzicach, kto ich trzyma za rękę, kto im pomaga. Obrazić się w takiej chwili, że szerzej nieznana, inna posłanka Nowoczesnej, prezentuje z mównicy projekt ustawy o niepełnosprawnych, to dziecinada.

Przeczytaj równieżNowoczesna traci posłankę!

Zemsta za tę dziecinadę może być różnego rodzaju. Ta, która mi się najbardziej podoba, to próba założenia nowej partii z Biedroniem, Nowacką i nie wiem z kim jeszcze, a potem spektakularna klapa tego przedsięwzięcia. Poważna polityka to nie kanapowa partyjka złożona z kilku sympatycznych medialnie postaci. To kasa, struktury i ciężka harówa. A nie łażenie po mediach i wypłakiwanie się w mankiet. Tylko skrajny amator uwierzy, że wystarczy popularność w mediach i partia ląduje w sejmie. Wiedzą to także wyborcy. 

Dla Platformy, Nowoczesna była karą. Za lenistwo, butę i pewność, że „Donald wygra nam trzecią kadencję”. Donald wyjechał do Brukseli, trzecia kadencja poszła do PiS, w Schetynie zostało użeranie się z młodym, podgryzającym wilczkiem, Ryszardem Petru. Karą dla pikującej Nowoczesnej, będzie obserwowanie przez jej członków, jak rozlatuje się na kawałki ich partia. Ta, która miała szansę, razem z resztą opozycji, odsunąć od władzy antydemokratyczny PiS oraz naprawić bajzel jaki Kaczyński i jego ludzie zostawili w kraju po 4 latach traktowania Polski jak folwark. Będą patrzeć, jak szlag trafia całkiem niezły projekt polityczny. Jeśli nie są skończonymi leniami i mają odrobinę ambicji, to będzie bardzo bolesny widok. Nawet zachody słońca na Maderze go nie osłodzą. 

Czytaj więcej