Czytasz: Durczok: Najfajniejsza praca świata

Durczok: Najfajniejsza praca świata

Nie na plaży w Australii ani wśród puchatych szczeniaczków. Najfajniejsza praca świata jest na Śląsku. A konkretnie: w okolicy DTŚ...

 

Kilka lat temu ktoś szukał chętnych do najfajniejszej roboty świata. Leciało się gdzieś w okolice Australii, zakładało krótkie gacie, okulary słoneczne i korzystało ze wszystkich uroków tego raju na ziemi. Drinki z palemką, chłodne piwko, surfing, nurkowanie, no i wieczorne czarowanie uroczych, młodych turystek. To wszystko, odpowiednio filmowane, miało ściągnąć na ten kawałek ziemi jeszcze więcej bogatych turystów.

Ja znalazłem lepszą fuchę. Chcę zostać kierownikiem DTŚ! To, że nic się tam nie robi, bo przecież wszystko załatwiają wykonawcy w ramach gwarancji, to jeszcze pikuś. To, że jak się nie chce gadać z namolnymi pismakami, to się wysyła rzecznika i po sprawie - to też nic. Ale to, że jak się już obywatel taki zdecyduje odezwać, może gadać dowolną pierdołę bez jakichkolwiek konsekwencji - to już jest czad!

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: nawierzchnia pęka jak zmrożony szlauch w styczniu. Dziury przypominają argentyńskie wadery, a grudy śniegu skutecznie chowają je przed okiem kierowcy. Auta wpadają w to dziadostwo jak miał do wagonu, a tymczasem Pan Kierownik wychodzi i powiada: aktualne warunki atmosferyczne, przy zastosowaniu prawidłowych parametrów mazideł, w połączeniu z chwilowo niekorzystną sytuacją hydrologiczną, są powodem przejściowych kłopotów, których usuwanie rozpoczniemy kiedy tylko czas na to pozwoli. Apelujemy, by nie szukać sensacji tam, gdzie jej nie ma. Wszystkie bowiem prace - powtarzam, WSZYSTKIE BEZ WYJĄTKU - będą naprawiane w ramach gwarancji, a zatem publiczne pieniądze nie są tu w żaden sposób zagrożone.

Takie pierdoły Pan Kierownik/Dyrektor/Prezes (niepotrzebne skreślić, a najlepiej wszystkich trzech od razu) wygaduje bezkarnie od paru miesięcy. Ja się powoli przestaję dziwić niechęci Jaworzna do Metropolii, bo jeśli wizytówką tej epokowej inwestycji jest DTŚ to prezydent Silbert wie co robi, trzymając się od niej z daleka.

Serio mówiąc, osobników opowiadających podobne bzdury powinno się wywalać z roboty natychmiast po tym, jak się tak skompromitują. Bo tutaj frezowana nawierzchnia nie jest problemem, tam - trzaskające kamyczki, a jeszcze gdzie indziej - zdejmowanie nawierzchni, którą ktoś położył dwa miesiące wcześniej. W kraju bylejakości taki szit uchodzi. W takim, co to ponoć wstaje z kolan - już nie. 

Czytaj więcej