Komentarz

Durczok: Ballada defiladowa, czyli rzecz o dwóch panach A.

Nominacje - z pół setki - wstrzymane. Awanse - już nie nadawane. Antoni wściekły od rana, z ust jego toczy się piana...

Pan Andrzej i Pan Antoni

usłyszą jutro: do broni!

I stojąc razem pod flagą,

z należną chwili powagą,

udawać będą na serio

zachwyt nad żandarmerią.

 

Choć Polak każden wie przecie,

że w duchu nienawiść ich gniecie.

Że gdyby tylko się dało,

po szczękach by się targało,

a oręż lawetą wleczony

trafiłby w ręce zwaśnionych.

 

Warszawski teatr bitewny

to nie sprzeczka bliskich czy krewnych.

To przyjmowanie defilad szykownych,

to wizytacje w twierdzach warownych,

to siła i stare prawo rozkazu,

wdrażanego bez zwłoki, od razu.

 

To Pan Antoni starcie rozpoczął,

i ani na chwilę nie spoczął,

nie przestał knuć i spiskować

i z Pana Andrzeja dworować,

aż się doczekał odwetu.

Generalicja zaś - rykoszetu.

 

Nominacje - z pół setki - wstrzymane.

Awanse - już nie nadawane.

Antoni wściekły od rana,

z ust jego toczy się piana,

a z oczu stalowych jak dzwony

ciskane wokół są gromy.

 

Pan Andrzej zaś, rozluźniony,

Wetem mocniejszy i ośmielony,

Pozdrawia ministra ulubionego,

gestem palca prostowanego.

Zaś rozedrgany Antoni

pot ściera szybko znad skroni.

 

Na razie są na trybunie.

Szacunku szukają w tym tłumie,

co czołgi podziwia i działa,

haubice, coś z setkę bez mała,

i który do domu stąd ruszy 

minąwszy kolumnę katiuszy.

 

Ten teatr nie potrwa na wieki,

Ot, chwilkę, mgnienie powieki.

A gdy zamilknie huk dział i wystrzały,

znów będą się napadały, 

armie znad biurek i stołów.

Trolle i stada matołów.

 

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Gala BCC