News

Z ziemi wycieka czarna substancja. Urzędnicy zbadali ją „na oko”

- Śmierdzi chemią i wycieka spod ziemi - pokazują na czarną smugę mieszkańcy dąbrowskiej Górki Gołonowskiej. Poprosili o pomoc wydział środowiska. Ten wyciek zobaczył i kazał wszystko...zaorać.

Problem zauważyli, a raczej poczuli, kilkanaście dni temu. Dąbrowianie z ul. Kościelnej na tyłach swoich działek odkryli przedziwną rzecz – gęstą, ciemną ciecz, która – jak twierdzą - wypływa prosto z ziemi. - Zaczęło się od tego, że przy wysokiej temperaturze i podmuchach wiatru trudno było usiedzieć w ogródku – wspomina pani Zofia, mieszkająca w jednym z tutejszych domów jednorodzinnych. Dodaje, że wspólnie z sąsiadami podążyli „za nosem”. Tak dotarli do źródła smrodu.

Substancja wżarła się w ziemię

Gęsta ciecz w ciągu kilku dni zdążyła utworzyć na ziemi ciemną smugę. - Nie wiemy co to za substancja, ale wżarła się w ziemię – mieszkańcy ul. Kościelnej pokazują zza siatek ogradzających ich działki. Dodają: - Wygląda na to, że ktoś zakopał pod ziemią beczki z tym świństwem, bo skąd by się tu wzięła? - pytają. Wiedzą natomiast do kogo należy działka, po której spływa dziwna substancja. - To właściciel pobliskiej stacji diagnostyki pojazdów – wskazują.

Pomidory będą do wyrzucenia?

Czesław Pocian, bo o nim mowa, przyznaje, że o sprawie dowiedział się dopiero od sąsiadów. - Mój błąd polegał na tym, że sam nie zgłosiłem sprawy do służb miejskich – przyznaje. Zrobili to jednak mieszkańcy Górki Gołonowskiej. - W pobliżu wycieku mamy swoje warzywniaki. Substancja śmierdzi chemią, nie wiadomo, czy nie wsiąkła głęboko w ziemię i czy nie odbije się to na naszym zdrowiu – martwią się dąbrowianie.

Badanie „na oko” i nos

Miejsce wycieku wizytowała już straż miejska i dąbrowski wydział ochrony środowiska. Urzędnicy mieli pobierać próbki do badania. Co z tego wynikło? - Wizualna ocena i zapach nie wykazały, że może to być substancja ropopochodna lub szambo - mówi Lucyna Stępniewska z biura prasowego dąbrowskiego magistratu. Dodaje, że kontrolujący nakazali właścicielowi działki zebranie ziemi z wyciekiem, przekazanie do utylizacji oraz poinformowanie o tym fakcie straży miejskiej.

Sprawa zaorana

Mieszkańcy nie ukrywają, że z takiego załatwienia sprawy nie są zadowoleni. W miniony wtorek wyciek nie był już widoczny. Znikł - jak relacjonują mieszkańcy - pod kołami... traktora. - Urzędnicy mieli pobrać próbki substancji, tymczasem ocenili ją na oko i węch, potem wszystko zostało zaorane. A co, jeśli była to niebezpieczna substancja? Chemię czuć było z daleka – podkreśla Wanda Lorens, mieszkanka ul. Kościelnej.

Właściciel działki zapewnia nas jednak, że dziwna substancja zostanie zbadana. - To nie tak, że coś wyciekało spod ziemi. Wszystko wskazuje na to, że ktoś wywiózł sobie na moją działkę jakiś olej – mówi Czesław Pocian.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kongres