Relacja

Czarny Wtorek w Katowicach. Kobiety wyszły na ulice

- Wychodzimy, bo nie odpuszczamy - mówią organizatorki. Dziś zbierają podpisy, ale już 29 października zorganizują wielki marsz kobiet.

Dziś Czarny Wtorek, 3 października 2017 roku. Po raz drugi w całej Polsce kobiety wychodzą na ulice. Ubrane na czarno, protestują przeciwko polityce rządu wobec kobiet.

- W tym roku również wychodzimy. Nie tylko po to, żeby wspominać. Nie tylko po to, żeby pokazać siłę, która wtedy się w nas obudziła. W tym roku wychodzimy, bo nie składamy parasolek. Wychodzimy, bo nie odpuszczamy - piszą organizatorki.

W Katowicach plac przed Teatrem Śląskim się zapełnia. Trwa zbiórka

podpisów pod projektem ustawy "Ratujmy kobiety".

- Jesteśmy tu rok po Czarnym Poniedziałku, bo wciąż nie spełniono naszych postulatów. Dziś zbieramy podpisy, ale już 29 października organizujemy wielki marsz kobiet. Ruszy z katowickiego Rynku - mówi Arnika Kluska.

W trakcie protestów, organizowanych z inicjatywy Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, wolontariuszki i wolontariusze Komitetu „Ratujmy Kobiety 2017” zbierają podpisy pod obywatelskim projektem ustawy liberalizującym prawo aborcyjne.

– W tych czarnych czasach nie wolno nam się poddawać, składać przysłowiowych parasolek. W ciągu roku rząd zabrał nam dostęp do antykoncepcji awaryjnej, edukację seksualną zastąpiła katolicka propaganda, a już niedługo program in vitro zastąpi modlitwa i e-kalendarzyk. A na horyzoncie mamy projekt zakazujący legalnej aborcji. Oficjalnie popiera go Kościół, ma też duże szanse na poparcie rządu – mówi Agnieszka Grzybek z Komitetu „Ratujmy Kobiety 2017”. 

Przypomnijmy, że niedługo do Sejmu trafi restrykcyjny projekt ustawy „Zatrzymaj Aborcję!”, w którym skrajnie prawicowe środowiska domagają się zniesienia możliwości przeprowadzenia aborcji ze względu na upośledzenie lub nieuleczalną chorobę płodu. Projekt zyskał poparcie Kościoła katolickiego, a poszczególne diecezje prowadzą oficjalne zbiórki podpisów.

Z wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego oraz innych prominentnych polityków PiS-u wynika, że projekt ten może liczyć na poparcie rządu. W praktyce oznaczałby prawie całkowity zakaz aborcji – to właśnie z powodu nieuleczalnej lub śmiertelnej choroby płodu przeprowadza się w Polsce około 96 procent wszystkich legalnych aborcji.

O co walczą kobiety?

Komitet „Ratujmy Kobiety” do 10 października prowadzi akcję zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie, reformującej obecne prawo aborcyjne w Polsce.

Główne założenia projektu obejmują:

– Przywrócenie pełni praw reprodukcyjnych, w tym prawa do legalnego przerywania ciąży do końca 12. tygodnia.
– Wprowadzenie do szkół edukacji seksualnej w taki sposób, aby była ona dostosowana do wieku oraz etapu rozwoju uczniów.
– Zapewnienie łatwego i darmowego dostępu do antykoncepcji.
– Przywrócenie antykoncepcji awaryjnej bez recepty.
– Uregulowanie stosowania klauzuli sumienia przez lekarzy ginekologów.
Projekt ustawy został opracowany na podstawie zgłaszanych od wielu lat postulatów organizacji pozarządowych działających na rzecz praw kobiet. Zdaniem projektodawców, prawa reprodukcyjne – rozumiane jako prawo do ochrony zdrowia reprodukcyjnego i samostanowienia w sprawach prokreacji – należą do kanonu podstawowych praw człowieka.

Na gruncie polskiego prawodawstwa chroni je Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej:

– nakazując poszanowanie godności (art. 30);
– gwarantując prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego oraz decydowania o swoim życiu osobistym (art. 47);
– zapewniając prawo do ochrony zdrowia (art. 68) oraz ochronę macierzyństwa i rodzicielstwa (art. 18).
Projektowane zmiany mają więc na celu dostosowanie obowiązującego ustawodawstwa do gwarancji zawartych w Konstytucji oraz przywrócenie kobietom ich konstytucyjnych praw: ochrony zdrowia, godności, prywatności oraz decydowania o swoim życiu.

Ustawa znosi dotychczasowe zapisy podważające podstawowe prawo kobiet do decydowania w tak fundamentalnych kwestiach jak samostanowienie i planowanie rodziny. W efekcie ustawa zapewni kobietom podmiotowość w decydowaniu o własnym życiu i zdrowiu, ale także realizację praw reprodukcyjnych, zgodnie ze standardami zawartymi w przepisach międzynarodowych traktatów ochrony praw człowieka.

Wejście w życie projektu oznacza również likwidację praktyki nielegalnie dokonywanych aborcji i czerpania zysków przez tzw. podziemie aborcyjne. To z kolei oznacza korzyść dla systemu ubezpieczeń społecznych, który obecnie ponosi wysokie koszty szkodliwych dla zdrowia kobiet skutków niefachowego działania osób świadczących usługi przerwania ciąży w „podziemiu aborcyjnym”.

Doświadczenia krajów takich jak Francja czy Holandia wskazują na fakt, że liberalizacja prawa do przerywania ciąży wraz z zapewnieniem dostępu do antykoncepcji i edukacji seksualnej, w wyraźny sposób przekładają się na wzrost liczby urodzeń oraz poprawę sytuacji demograficznej.

Po drugiej stronie katowickiego Rynku Fundacja Życie i Rodzina zbiera podpisy pod całkowitym zkazem aborcji w Polsce.

"Jesteśmy po to, żeby życie tworzyć i kochać. Nie po to, żeby je niszczyć" - słychać z głośników. 

Protestujący aktywistów Fundacji Życie i Rodzina nazywają "zygotarianami". Są przeciwni eksponowaniu drastycznych zdjęć prezentowanych przy okazji akcji zbierania podpisów przeciwko aborcji. Postanowili zasłonić ich transparent.

Nie trwało to jednak długo. Policjanci nakazali zwinięcie transparentu jako zakłócanie przebiegu zgłoszonego zgromadzenia.

Kobiety przed teatrem zapewniają, że chodzi im o prawo do decydowania o samych sobie.

- Wolność wyboru, zamiast terroru - skandują uczestniczki protestu kobiet.

KULTURA GWAŁTU

W pobliskiej klubokawiarni trwają warsztaty  "kultura gwałtu". Zdaniem Katarzyny Maj, zgoda na żarty na temat gwałtu, obwinianie ofiar, męskie przechwałki, seksistowskie podejście,, ale i nierówne płace są podstawą piramidy, na której szczycie jest gwałt zbiorowy, morderstwo, molestowanie.

Zdaniem organizatorek protestu to problem systemowy, który wymaga zmian w społeczeństwie. Stąd tak ważne jest wdrożenie i stosowanie Konwencji Antyprzemocowej.

Tegoroczny Czarny protest to nie ten sam głos sprzeciwu, co przed rokiem. Pzrypomina spontaniczne spotkanie mieszkanek naszego regionu, kiedy ten ruch dopiero się rodził. Uczestniczki podchodzą do mikrofonu i mówią o swoich historiach. Jest także ojciec 12-letniej córki, który chce, by dziewczynka w przyszłości mogła decydowac samodzielnie. Złożył podpis pod projektem "Ratujmy kobiety".

W całej Polsce zebrano już ponad 200 tysiecy podpisów. Podobny projekt rok temu rząd odrzucił.

- Będziemy próbować aż do skutku - mówią protestujące w Katowicach.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Szkoła