Czytasz: O dekomunizacji w Katowicach

O dekomunizacji w Katowicach

Czy ktoś jeszcze panuje nad Urzędem Miasta i obiegiem dokumentów pomiędzy urzędnikami? - pyta Sebastian Pypłacz z BoMiasto.

Przez lata słuchałem kolejnych opowieści Babci, która wspominała jak to w 1953 roku zmieniono nazwę Katowice na Stalinogród. Nastąpiło to dosłownie z dnia na dzień i na chwilę po śmierci Józefa Stalina. 13 grudnia 2017 mieliśmy w Katowicach małą powtórkę i 14 grudnia obudziliśmy się w mieście, w którym jeden z głównych placów zmienił patronów. Także Plac Szewczyka zmienił się na Kaczyńskich (nie braci a prezydenckiej pary) ku zaskoczeniu mediów, władz lokalnych i przed wszystkim mieszkańców.

Durczok: Oto partyjne pacynki. Taniec na grobach to dla nich za mało

Zmiana zaskoczyła media, bo 13 grudnia wojewoda Jarosław Wieczorek na konferencji prasowej opowiadał o śląskich placach i ulicach, które mają zostać zdekomunizowane w ramach ustawy przegłosowanej przez Prawo i Sprawiedliwość. Dodajmy dla pełnej jasności, że wojewoda jest z tej też partii. I na tej konferencji całkowicie przemilczał zmianę w sercu Katowic, w zmianę w nazwie placu, przy którym znajduje się główny dworzec kolejowy i galeria handlowa.

Zmiana zaskoczyła - rzekomo - prezydenta Marcina Krupę, który 14 grudnia z rana zapowiedział złożenie protestu przeciwko decyzji wojewody, dodał punkt dotyczący tego zdarzenia do obrad Rady Miasta, a potem… zaczął się pogrążać. Bo punkt z obrad wycofał i przyznał się do tego, że skargi złożyć nie może, a to dopiero początek. Okazuje się już w drugiej połowie września do Urzędu Miasta wpłynęła zaktualizowana lista patronów, który mają ulec dekomunizacji, a 22 listopada dotarła prośba Wojewody o zaproponowanie nowej nazwy dla Pl. W. Szewczyka w terminie trzech dni. Tymczasem przyszedł grudzień i prezydent Marcin Krupa nic w tym czasie nie zrobił, a już po fakcie udawał zdziwienie i oburzenie.

Durczok o placu Szewczyka: wojewoda nie miał tu nic do powiedzenia

Zmiana zaskoczyła mieszkańców, bo w ramach prowadzonych przez Urząd Miasta nie padło pytanie o przemianowanie Placu Szewczyka na Kaczyńskich. Prezydent tłumaczy, że tego punktu w konsultacji nie było, bo i we wrześniu, i w listopadzie było już za późno. A decyzji żadnej nie podjął, bo nie było tychże konsultacji. Przypomnijmy, że nie dało się ich przeprowadzić w okresie od września do grudnia.

Prezydent Marcin Krupa punkt dotyczący kontrowersyjnej zmiany wycofał z obrad Rady Miasta, bo jak podają media, tak doradził mu koalicjant w postaci Prawa i Sprawiedliwości. Prezydent ogłosił, że skargę do zarządzenia Wojewody może zgłosić Rada Miasta, ale ma na to tylko kilka dni, a następne posiedzenie dopiero w styczniu. W piątek prezydent Krupa wysłał zaproszenie do Wojewody Jarosława Wieczorka na spotkanie w tej sprawie, tymczasem Wojewoda ogłosił, że już w czwartek zaprosił Marcina Krupę na spotkanie i do teraz nikt mu nie odpowiedział (kiedy piszę ten komentarz).

„Plac Szewczyka, NIE Kaczyńskich” - protest w Katowicach

Rodzi się pytanie jakie kroki podjął prezydent Marcin Krupa od połowy września do 14 grudnia? Kto kogo zaprosił i kto komu nie odpowiedział? A co najważniejsze, jak zaczyna wynikać z tej całej historii, czy ktoś jeszcze panuje nad Urzędem Miasta i obiegiem dokumentów pomiędzy urzędnikami? Bo prezydent Marcin Krupa ewidentnie nie.

Sebastian Pypłacz
Wiceprezes stowarzyszenia BoMiasto

Protest przeciwko zmianie nazwy placu Szewczyka w Katowicach na plac Kaczyńskich:

Czytaj więcej