Czytasz: „Bytom to nie hasiok!”

„Bytom to nie hasiok!”

00:27
Burzliwe spotkanie mieszkańców z władzami miasta i parlamentarzystami w Bytomiu. Niemoc czy zaniechania?

Mieszkańcy Bobrka nie szczędzą gorzkich słów nie tylko prezydentowi Damianowi Bartyli, ale także zebranym na nadzwyczajnym spotkaniu posłom na Sejm RP. Miała być rekultywacja terenu, a zwozi się materiały niebezpieczne. Miasto podkreśla, że konieczne są zmiany w prawie. 

- 10 lat nic nie zrobiliście! - zarzucają mieszkańcy

W bytomskiej dzielny Bobrek zamiast działań rekultywacyjnych kwitnie biznes odpadami. Zdaniem mieszkańców dla firm to jest „śmieciowe Eldorado”. Dla nich to życie w centrum wysypiska. Wysypiska, które jak podkreślają działa nielegalnie, bo składowane są tam odpady niebezpieczne.

- Śmierdzi padliną! Gdzie jest Sanepid, który pozwalał na postawie nie tych fabryk?

Komendant miejski policji i straży miejskiej podkreślają, że nie mogą wyciągnąć konsekwencji wobec tych działań. Do posłów apelują o zaostrzenie przepisów.

- Rzecz w konstrukcji ustawy o odpadach. Nawiązywaliśmy kontakt próbująca zainspirować do prac legislacyjnych. Brak w niej przepisów karnych o cechach przestępstwa. Na Bobrku działalność prowadzą 3 podmioty. Nie sposób udowodnić po czyjej stronie jest wina - mówi komendant Karol Fajer - To nie są nieuczciwi przedsiębiorcy, ale przestępcy - dodaje

Mieszkańcy odpowiadają, że są bezsilni.

- Smród dzień w dzień. Jakby się otworzyło drzwi, to ten smród jak gęsty cisł się do domu. Przykrywamy nasze jedzenie siatkami. Bobrek nie miał być śmietnikiem! Zrobiliście gnój z Bobrka!

Miasto rozkładają ręce i apelują do posłów o zaostrzenie przepisów. Poseł Wojciech Szarama oskarża o brak działań marszałka województwa i prezydenta Bytomia.

- Dlaczego marszałek nie zamyka tych składowisk, gdzie wykazano, że składowane są odpady niebezpieczne? Dlaczego prezydencie nie zamyka pan tych miejsc? Dlaczego nie robi tego Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska? Minister środowiska nie może ich zamknąć! Może to zrobić marszałek i prezydent Bytomia! - grzmi poseł Wojciech Szarama

Łukasz Tekeli z Urzędu Marszałkowskiego przyznaje, że prawnicy urzędu szukają rozwiązań, które pozwolą zgodnie z prawem wycofać udzieloną zgodę na prowadzenie działalności.

- Dostaliśmy informacje o nieprawidłowościach. Wezwaliśmy do zaniechania naruszeń. Ten przedsiębiorca przedstawił nam dokumenty przekazania odpadów, z których wynika, że usunął 100 ton zakazanych substancji - mówi Łukasz Tekeli

Łukasz Tekeli zapewnia, że w sierpniu zostanie wycofana decyzja na funkcjonowanie jednej z firm. We wtorek odbędzie się wizytacja tych terenów. Mieszkańcy domagają się niezwłocznych działań. Ich zdaniem teren jest skażony. Nie tylko gleba, ale także woda i powietrze. Na składowisko przy ulicy Pastera wciąż zwożone są odpady pomimo tego, że pozwolenie na prowadzenie działalności już wygasło. Zdaniem wiceprzewodniczącego Rady Miasta, Michała Biedy, jedyną służbą w kraju, która jest w stanie unormować sytuację to oddziały chemiczne Wojska Polskiego.

Wiceprezydent Bożena Mientus zaapelowała do parlamentarzystów, żeby przygotowali rządowe pieniądze na pomoc dla Bytomia. Jej zdaniem ten proceder trwa od tylu lat z uwagi na zawiłości prawne i brak odwagi ze strony urzędników państwowych. Nieuczciwi przedsiębiorcy wykorzystują luki w prawie. Miasto jest bezsilne.

- Jeżeli pan marszałek wstrzyma swoją decyzję, to miasto Bytom będzie musiało przekazać własne środki na usunięcie tych odpadów - mówi Bożena Mientus - 12 lat żyliście z tym syfem, przypłacacie to swoim zdrowiem, wasze pieniądze będą musiały zostać przekazane na rekultywację. Płacimy potrójnie!

Czytaj więcej