Komentarz

Auto by Durczok, czyli motoryzacja okiem Kamila Durczoka!

Tata sprzedał go bez pytania mnie o zdanie. Przepiękny wartburg nagle odjechał z obcym facetem za kółkiem, a mnie zalały łzy i wściekłość.

No bo jak można sprzedać obiekt miłości, uwielbienia i bezgranicznego podziwu! Strata była tak dojmująca, że histerię i szloch przerwał dopiero zakup trabanta, napędzanego co prawda siłą moich małych, czteroletnich stópek, ale za to mającego źródło zasilania reflektorów w postaci płaskiej baterii R12. Jazda po dziurawej Pstrowskiego w rodzinnej dzielnicy o wdzięcznej nazwie Kostuchna, była próbą ukojenia bólu po sprzedaży wartburga. Udaną. 

Zobacz wideo: DURCZOK TESTUJE: TOYOTA LAND CRUISER [ZOBACZ WIDEO]

Motoryzacja była przed wszystkimi innymi uczuciami. No, może poza miłością do Mamy i Ojca. Była przed hard rockiem, polityką, nartami i Jolą B. Pierwsze auto poprowadziłem jako sześciolatek. Na kolanach taty. Niedługo później - sam. Dziś moje młodociane eskapady w okolicach murckowskiego kąpieliska Dolinka szybko wylądowałyby w serwisach informacyjnych. „Szaleńczy rajd 10 latka!”, „Nieodpowiedzialny ojciec naraża życie syna!” , „Szczyt głupoty, czy on nie ma mózgu???”. Wtedy jednak życie było prostsze, a pasje bardziej rozumiane. Zresztą, prowadzenie starej zastawy, na drodze pustej jak ówczesne sklepy z wędliną, było w latach 70. całkowicie bezpieczne. Zwłaszcza z Ojcem obok. 

Kocham samochody. Ich zakup całe życie wymykał się rozsądkowi i ekonomii. 20 lat temu miałem auto niewiele mniejsze niż moja kawalerka. Co naturalne, także bardziej komfortowe. Dziś też podróżuję czymś, co spala połowę rocznej produkcji rafinerii LOTOS, ma koła wielkości tylnych z traktora i przyspieszenie rakiety Apollo. Wydech jest jak V Beethovena, a linia jak Chory Bachus Caravaggia. Jest piękny. Rasowy. Nieokiełznany. Dziki. Brutalny. Seksowny. I zbyt drogi.   

Motoryzacja jest namiętnością. Jest jak nałóg i choroba. Więc jeśli ktoś oczekuje w tym miejscu obiektywnych recenzji i racjonalnych testów, niech sobie idzie gdzie indziej. Tu jest świat wariatów, motomaniaków, świrów i pasjonatów. Tu będę mówił o tym, co burzy krew i funduje łomot serca. Będzie o bestiach za milion złotych i o najmniejszym cudzie świata, czyli o smarcie. Pojeździmy. O kurde, ależ pojeździmy! Odjeżdżajcie z nami.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.durczok@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Karolinki 2017