Czytasz: Ani Schetyna, ani Petru!
Dzisiaj zjednoczona opozycja ma twarz Kamili Gasiuk-Pihowicz i Borysa Budki. Dla wielu protestujących poseł z Gliwic może zostać premierem albo prezydentem.

Jeśli Zjednoczona Opozycja chce mówić o wspólnym silnym przywództwie, to czas zapomnieć o oficjalnych liderach PO i N. Ani Schetyna, ani Petru, ani tym bardziej Kopacz, nie są w stanie porwać tłumów, tak jak zrobili to politycy tych partii, stojący dotychczas w drugim szeregu. Fala protestów wyniosła młodych, dynamicznych i przede wszystkim akceptowanych przez młode pokolenie przywódców. Kamila Gasiuk-Pihowicz i Borys Budka bez kompleksów, ale i bez partyjnej propagandy pokazali, że potrafią twardo sprzeciwić się prezesowi Kaczyńskiemu.

Nowa twarz Nowoczesnej

W mediach społecznościowych ludzie zachwyceni postawą Kamili Gasiuk-Pihowicz nawołują, żeby stanęła na czele opozycji. Jeszcze niedawno, dziś wychwalana posłanka, przez swoje środowisko polityczne została odstawiona na boczny tor. Wszystko po problemach partii, w jakie wpędził ją jej mąż Michał. Błąd, który popełnił w czasie kampanii, kosztował Nowoczesną miliony. PKW odrzuciło sprawozdanie finansowe, Sąd Najwyższy tę decyzję podtrzymał, a Michał Pihowicz odszedł w atmosferze skandalu. W tym samym czasie stanowisko rzecznika partii oddała Kamila Gasiuk-Pihowicz. Do łask wróciła po przejęciu władzy w klubie parlamentarnym przez Katarzynę Lubnauer.

Jednak jeszcze na początku kadencji wydawać się mogło, że w kwestiach prawnych, a tym bardziej w obronie sądów, pierwsze skrzypce będzie grała marszałek Barbara Dolniak. Była sędzina, związana przez lata z z Sądem Rejonowym Katowice-Wschód, okazała się jednak mniej skuteczna niż młoda prawniczka z Warszawy. Jeszcze w lutym 2016 roku Paweł Kukiz kpił ze stanowczych wypowiedzi Kamili Gasiuk-Pihowicz nazywając ją „Myszką-Agresorką”. W czasie batalii o niezależność sądownictwa udowodniła, że nie tylko jest bardzo dobrze przygotowana, ale przede wszystkim celnie wymierza ciosy w retoryczną obłudę partii rządzącej.

- W trzy minuty chcecie skasować demokrację. Wychodzi prezes Kaczyński w nieznanym polskiemu regulaminowi trybie. Schodząc z mównicy obraża kobietę i mówi do niej „won”. Do posła Rzeczypospolitej! Nas wybrał suweren, tak samo jak was! - grzmiała, uderzając pięścią w sejmową mównicę.
 

Do ludzi przemawiają szczególnie wypowiedzi, w których nie krytykuje się PiS-u dla zdobycia politycznych korzyści. Jej słowa w obronie niezależności sądów wydają się autentyczne. Nie można jej zarzucić obrony komunistycznego porządku. A każdy taki atak ze strony PiS-u zjednuje jej życzliwość ludzi urodzonych po 1989 roku. Sama posłanka, kiedy upadał komunizm, miała 6 lat.

- Ja bym nie chciała, aby jakikolwiek polityk PiS miał kontrolę nad Sądem Najwyższym, tak samo, jak nie chciałabym, żeby jakikolwiek polityk Nowoczesnej czy innej partii opozycyjnej miał władzę nad Sądem Najwyższym. Pełnia władzy nad wymiarem sprawiedliwości w rękach jednej osoby, to jest gwarancja nadużyć, a nie gwarancja usprawnienia czegokolwiek - mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Zwycięska twarz PO

Nie milkną komentarze, że zwycięska Platforma Obywatelska musi mieć twarz Borysa Budki. Poseł z Gliwic przez pół roku był ministrem sprawiedliwości. Jednak jest odporny na zarzuty o odpowiedzialność za osiem lat rządów jego formacji. Chociaż sama Ewa Kopacz przedstawiła ministra jako Borysława, to dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, kim jest Borys Budka.

Wiceprzewodniczący PO w batalii o niezależność sądów stał na pierwszej linii frontu w starciu ze Zbigniewem Ziobro, Antonim Macierewiczem i Jarosławem Kaczyńskim. Poseł trafnie punktował projekty ustaw o sądownictwie, odwołując się także do słów wypowiadanych przez autorytety prawicy, w tym Lecha Kaczyńskiego. To po wypowiedzi Borysa Budki doszło do przełomowej reakcji prezesa PiS. Jak wielu podkreśla, Kaczyński wchodząc na sejmową mównicę „bez żadnego trybu” pokazał swoją ukrywaną twarz pełną nienawiści.

- Dopóki był świętej pamięci Lech Kaczyński, pan nie odważył się podnieść ręki na wymiar sprawiedliwości, bo na szczęście był ktoś, kto rozumiał na czym polega trójpodział władzy - mówił Borys Budka.

- Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata. Niszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami! - grzmiał Jarosław Kaczyński.

Sam Borys Budka przekonuje, że „Polska nie ma barw partyjnych”. A podziękowania należą się milionom Polek i Polaków, którzy pokazali, że nie jest im wszystko jedno, a wolność jest najważniejsza. Jednak te miliony Polaków potrzebują liderów, którzy pokierują Polską w europejskim kierunku. Dotychczas Borys Budka miał przejąć resort Mariusza Błaszczaka. Jednak w internetowych komentarzach coraz częściej pada, że miałby zająć miejsce Andrzeja Dudy. Stanowisko premiera internauci coraz chętniej powierzyliby Kamili Gasiuk-Pihowicz.

Dziś to wizja na wyrost. Musi jednak dać do myślenia i Grzegorzowi Schetynie, i Ryszardowi Petru. Zarówno Borys Budka, jak i Kamila Gasiuk-Pihowicz, to politycy, którzy z batalii o sądy wychodzą zwycięsko. Przekonali do siebie nie tylko swój elektorat, ale także ludzi, którzy dotychczas nie brali udziału w manifestacjach organizowanych pod partyjnymi szyldami.

Czytaj więcej