Czytasz: Durczok: Tak się biją o Bielsko!

Durczok: Tak się biją o Bielsko!

Bielszczanie chcą kontynuacji. Ale gdybym miał obstawiać, jest ktoś, kto pójdzie w najbliższych tygodniach mocno w górę. Z kilku powodów.

Jest faworyt. I jest ostra walka tuż za nim. Choć przewaga lidera jest wyraźna, w Bielsku niemal pewna jest II tura w Bielsku. A zapowiada się emocjonująco. 

Bielszczanie chcą kontynuacji. Wieloletnie rządy Jacka Krywulta, choć mieszkańcom wyraźnie się znudziły, oceniane są jednak pozytywnie. Inaczej namaszczony rzez Krywulta szef Rady Miejskiej, Jarosław Klimaszewski, nie miałby aż takiej przewagi nad następnym w rankingu kandydatem. Krywult był prezydentem kapryśnym, koszmarnie apodyktycznym, chwilami wobec wyborców wręcz aroganckim. Ale w Bielsku cenionym. I nie ma się co dziwić, każdy kto pamięta to miasto sprzed 10-15 lat, pamięta rudery na starówce, wieczorne pustki i hulający po Rynku wiatr (bo na św. Mikołaja, o 20.00, nawet 6 grudnia, ciężko było uświadczyć choćby Mikołaja), ten wie, jak bardzo zmieniło się to piękne miasto. Oczywiście przyznać też trzeba, że ta zmiana to w zasadniczej części robota samych bielszczan, którzy od lat pokazują, że przede wszystkim nie należy im przeszkadzać. A z resztą sami sobie poradzą. Tak było w czasach kiedy pod Szyndzielnią i Dębowcem lokowały się pierwsze firmy polonijne, tak jest i dziś. 

Przeczytaj równieżBitwa o Bielsko! [SONDAŻ]

Ale Jacek Krywult to marka. I po wyniku Klimaszewskiego widać, że nawet kiedy odchodzi z polityki, ta marka ma na nią spory wpływ. Tu kończą się proste prognozy wynikające z tego, kto i dlaczego objął pozycję lidera. Reszta w tym rankingu jest albo niewiadomą albo zaskoczeniem. 

Drugie miejsce zajmuje Przemysław Drabek. Gdybym miał obstawiać, to on pójdzie w najbliższych tygodniach mocno w górę. Z kilku powodów. Po pierwsze, od tygodni prowadzi przemyślaną kampanię. Nawet jeśli nie miała charakteru oficjalnej walki o elekcję. Oplakatowane przystanki, dyżury radnego, konsultacje z mieszkańcami, to wszystko ma pokazać młodego, dynamicznego faceta, który staje do walki z dotychczasowym „układem”. Po drugie - Drabek nie wziął się z nikąd, w samorządzie chce reprezentować nowe pokolenie PiS. Nie bez przyczyny w czasie oficjalnej prezentacji wojewódzkiej ekipy pisowców był nie w Katowicach, ale w Bielsku. I nie stał z jednym szeregu z podstarzałą drużyną prezentowana przez wojewodę Wieczorka tylko ogłaszał swój start w Bielsku, blisko ludzi, wspierany przez mającą tam swoich zwolenników mieszkanką nieodległych Brzeszcz. Czyli z Beatą Szydło. Po trzecie, w czasie tej kampanii może się jeszcze sporo wydarzyć. Bielsko i jego władze mają swoje słabe punkty, akurat Drabek je nieźle zna i nietrudno przewidzieć, że będzie chciał w nie uderzyć. 

Po czwarte wreszcie, Drabek to jednak kandydat PiS. A ta formacja preferuje własne sztuki walk. Prokuratura jest jednym z narzędzi po które ludzie Kaczyńskiego sięgają z lubością, więc jeśli dziś grzebie w klubie Podbeskidzie (miasto jest jego akcjonariuszem), to wie co robi. Piłkarskie porównania są tu całkowicie uprawnione, więc warto przypomnieć, że jedna z ulubionych maksym Kazimierza Górskiego głosiła, że tak się gra jak przeciwnik pozwala. I w najbliższych tygodniach zobaczymy, na jaką grę pozwoliły w tej dyscyplinie dawne i obecne władze klubu.  

Kandydat PiS ma jednak inny problem na głowie. Będzie bowiem musiał stoczyć walkę z zaskakująco mocną grupa rywali. Są wśród nich weterani, jak Janusz Okrzesik, lata temu słynny senator Unii Demokratycznej i Unii Wolności, sprytnie grający na antyśląskich sentymentach. Są też kandydaci zaskakujący, jak Monika Socha. To jej 15 procent jest chyba największym zaskoczeniem. Przyczyn upatruję raczej we wsparciu Kornela Morawieckiego, jakim od 1 sierpnia cieszy się radna sejmiku wojewódzkiego. I mimo, że nie należy lekceważyć działaności społecznej pani Sochy, to wydaje się, że akurat ona, pośród całej trójki, ma nad głową szklany sufit. Przebić go będzie trudno, choć obecność kobiety w finale walki o prezydenturę byłaby pożądaną wartością. Stawkę zamyka kandydat lewicy, Ryszard Wrona, i chyba tyle, na razie, można o jego kampanii powiedzieć. No, poza tym, że legitymuje się zdjęciem z Włodzimierzem Czarzastym. Ale może jego zryw jeszcze przed nami.

Jeśli wybory pójdą pod partyjnym szyldem, czeka nas II tura z Klimaszewskim i Drabkiem. Czyli walka na ostro. Analiza i doświadczenie sugerowałyby zwycięstwo kandydata PO. I właśnie dlatego, akurat w tym przypadku, zaufam nie doświadczeniu, a intuicji. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Czytaj więcej