Czytasz: Durczok: Tak, PiS przegrał wybory. Ale to PO musi bardzo uważać.

Durczok: Tak, PiS przegrał wybory. Ale to PO musi bardzo uważać.

Porażka PO w Świętochłowicach powinna być jak syrena alarmowa. I wyć, zanim Koalicja Obywatelska popełni największy możliwy błąd - grzech pychy.

II tura wyborów samorządowych, także na Śląsku, przynosi klęskę PiS. Ta przegrana nie oznacza tylko tego, że ludzie Prezesa nie będą rządzić większymi miastami przez 5 najbliższych lat. Ta klęska to coś więcej. To sygnał. Zapowiedź. Bo wielkie miasta zmiotły PiS w 2007 roku. I wielkie miasta pozbawią Kaczyńskiego władzy w Polsce już za rok. Bez względu na to, ile pomyj wyleje jeszcze na ich mieszkańców dr Krystyna Pawłowicz. 

Smutny był to wieczór dla działaczy Prawa i Sprawiedliwości. Łomot, jaki ludzie Prezesa zebrali w II turze wyborów, musiał paskudnie zaboleć. Frustracja posłanki Pawłowicz, kubeł szamba i opowieści o zdemoralizowanym elektoracie, świadczą o tym, że PIS doskonale wie, skąd wieje wiatr zmian. 

 

Bo skala porażki nie bierze się z liczby głosów albo z tego, że działacze partii rządzącej przegrali w Dąbrowie Górniczej, Rudzie Śląskiej czy Bielsku. Że głosów dostali mniej czy więcej. Porażka boli, bo wyborcy w dużych miastach pokazali, że mają dość. Arogancji, chamstwa, kolesiostwa, wyrywania kasy, pogardy i bełkotu. Że widzą, jak PiS, bez żenady, siada na kolejnych stołkach. Jak bierze co swoje, i jak swoje. Nieswoje zresztą też. Jak nas kompromituje w Europie i świecie. Jak podnosi chamstwo do rangi cnoty. I jak kłamie. Nieudolnie, amatorsko i bezczelnie. Bo kłamstwo w polityce było obecne od zawsze. Ale kłamać też trzeba umieć. 

Tyle o klęsce PiS. Wobec przyszłorocznych wyborów do PE i do sejmu, dla Schetyny i Lubnauer coś całkiem innego powinno być jednak istotne. Bo ton, jaki przybiorą na dzisiejszych konferencjach, będzie dla ich wyborców bardzo ważny.   

Opozycja jednego powinna się strzec jak ognia. Tryumfu. Koalicja Obywatelska, zanim odtrąbi zwycięstwo, powinna wziąć głęboki oddech. Po pierwsze, pamiętać o sejmikach. Tam PiS się wzmocnił. I nawet jeśli Platforma nie traci władzy (jak na Śląsku, gdzie najnowsze doniesienia o porozumieniu  KO-SLD-PSL wydają się pewne), to rządzenie jednym głosem przewagi, nie jest żadnym rządzeniem. Tylko strachem przed każdym głosowaniem. Po drugie, myśleć o mobilizacji. Jeśli ktokolwiek uzna, że już po PiS-ie, zaczyna kopać sobie polityczny grób. Porażka zuchów Kaczyńskiego w miastach nie oznacza porażki w kraju.  Nikt nie ma tak karnego elektoratu, jak Prawo i Sprawiedliwość. 

I ten elektorat w przyszłym roku, zarażony strachem albo nienawiścią, pójdzie do urn. Rozleniwiony poczuciem sukcesu elektorat opozycyjny, już niekoniecznie.

Jeśli KO na serio myśli o przejęciu władzy, powinna sobie to wziąć do serca zwłaszcza w naszym regionie. „Trzy piątki” Jarosława Klimaszewskiego w Bielsku Białej (55,5 procent) to nie jest żadne oszałamiające zwycięstwo. Kandydat PiS, Przemysław Drabek, miał dobrą kampanię i dobry pogram. Poległ raczej z powodu swoich politycznych patronów, w tym Beaty „Należy się” Szydło, niż za sprawą lepszej oferty rywala. 

Bytom to nie klęska PiS (jak donosiły w nocy niektóre ogólnopolskie media), bo Damian Bartyla nie startował pod tym szyldem. Prezydentura Mariusza Wołosza poczęta jest bardziej ze zmęczenia byłym już prezydentem, niż z porywającej wizji zwycięzcy. 

Zabrze w ogóle wymyka się kryteriom PiS kontra opozycja. 

Światłem ostrzegawczym dla KO powinny być Mysłowice. Kandydat KO, poseł Platformy, Wojciech Król, zbiera cięgi. Zgoda, Mysłowice nie były bastionem PO. Zwycięzca - Dariusz Wójtowicz - będzie miał niesłychanie ciężką przeprawę z, przeciwną mu, większością w radzie miasta. Ale w świat idzie informacja o porażce. I Platforma powinna to przemyśleć. 

Prawdziwa syrena alarmowa powinna jednak wyć ze Świętochłowic. 122 głosy kończą 8 lat rządów Dawida Kostempskiego. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych prezydentów Platformy Obywatelskiej przegrywa z Danielem Begerem. Dlaczego? Bo pycha kroczy przed upadkiem. To ulubione powiedzenie Grzegorza Schetyny, choć kiedyś adresowane do kogoś całkiem innego, dziś powinno być mottem dla PO. Jeśli rzecz jasna partia chce zwyciężyć w przyszłym roku. Kostempski ociekał tryumfalizmem. Był typowym „złotym dzieckiem PO”. Jego klęska jest z pewnością na rękę marszałkowi Sałudze, któremu Kostempski rzucił rękawicę w wyborach szefa Platformy. I o ile z przegranej Saługa może się i cieszy, o tyle z utraty rządów w ważnym mieście z pewnością już nie. 

Porażka PiS jest dotkliwa. Nie zgadzam się z głosami, które mówią, że hegemonem na polskiej scenie pozostaje drużyna Prezesa. Ale Kaczyńskiemu udało się jedno - rozrąbał Polskę na pół. Rozkopał każdy możliwy podział. 

I teraz będzie na tym grał. Do wyborów czeka nas ostra jazda pod hasłem: my z pokrzywdzonych wsi, wy z tych okropnych miast. Małomiasteczkowi kontra nachapani. 

Paradoksalnie, ograniczenie twitterowej aktywności Krystyny Pawłowicz do tylko jednego, choć obrzydliwego wpisu, jest tego zwiastunem.

Czytaj więcej