Silesion.PL

serwis informacyjny

Kolekcjonerskie modele samochodów w skali i sentyment do PRL-u

Autobus Jelcz Berliet PR 100. Model w skali 1:72

Autobus Jelcz Berliet PR 100. Model w skali 1:72

Czy mam sentyment do PRL-u i wiążą się z nim kolekcjonerskie modele samochodów, które zbieram? Gdybym musiał odpowiedzieć „tak” lub „nie”, to oczywiście odpowiedziałbym „tak”. Myślę jednak, że nie chodzi tu o sentyment do samego PRL-u, a po prostu o sentyment do dawnych czasów, które przypadły akurat na okres PRL-u.

Można tu mówić o pewnym sentymencie do dzieciństwa i ogólnej młodości/wczesnej młodości. Nie przypadkiem mówi się, że stwierdzenie „kiedyś było lepiej” dotyczy właśnie młodości, bo to ją się zawsze najlepiej wspomina – gdziekolwiek by nie była przeżywana. Fakt, że wtedy pewne rzeczy przeżywa się również po raz pierwszy i bardziej, w umyśle na trwałe zapisują się jakieś wydarzenia, przedmioty, kształty… Jednak to już nie ma bezpośredniego związku z wyjątkowością PRL-u.

Motoryzacja niekoniecznie wyjątkowa, czyli fakty

Jeśli chodzi o samo zbieranie modeli, to można by powiedzieć o tym w dużej mierze to samo. Sporą rolę odgrywa tu również przypadek, ale z drugiej motoryzacja wschodniej Europy z czasów PRL-u jakoś się wyróżniała (niekoniecznie zresztą na plus). Byłbym więc skłonny uwierzyć w jej wyjątkowość, w sensie odbierania jej przeze mnie, gdyby nie pewne fakty. Może przytoczę jeden – najbardziej podobający mi się samochód z tamtego okresu to Fiat 125p, czyli z wyglądu praktycznie czysty Włoch, którego design nie ma nic wspólnego z PRL-em itd. To samo dotyczy Fiata 126p, Poloneza zaprojektowanego przez Włochów, czy chociażby Łady (później jej wygląd się zmieniał, ale nadal był to zmodernizowany pod tym względem Fiat)…

W moim przypadku nie chodzi zresztą o same sentymenty itp., bo chęć kolekcjonowania modeli pojazdów, a nie zabawek, pojawiła się u mnie już w dzieciństwie. Chociaż samego pojęcia kolekcjonerskie modele samochodów oczywiście nie znałem. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że coś takiego istnieje. W tym okresie modele najliczniej widziane na ulicach na pewno chętnie widziałbym też w swoich zbiorach, bo ich część zawsze mi się podobała – np. wspomniany już Fiat 125p, Ikarus 280, ale modele samochodów zachodnich niekoniecznie pozycjonowałbym wtedy jakoś szczególnie niżej w hierarchii chęci ich posiadania. Chociaż Fiat i Ikarus na pewno znalazłyby się na szczycie oczekiwań. Fiata 125p zresztą posiadałem, była to jednak w 100 procentach zabawka.

Koniec demoludów, początek i kontynuowanie kolekcjonerstwa

Dopiero w okresie nastoletnim pojawiło się zainteresowanie już silnie skierowane w stronę aut z demoludów ogólnie. Czyli również takich samochodów jak Wartburg, Łada, Moskwicz. Był to okres, gdy demoludy kończyły właśnie swoje istnienie. Jednym z efektów tych wydarzeń było pojawienie się w naszym kraju handlarzy zza wschodniej granicy i możliwość kupienia od nich pierwszych modeli, które można było uznać właśnie za kolekcjonerskie modele samochodów, a nie zabawki. W dodatku były to miniatury samochodów produkowanych w ZSRR – Łada, Moskwicz, Wołga, czyli dobrze wpisujące się w moje oczekiwania. Ten okres zakończył się u mnie kupieniem kilku modeli w skali 1:43. Później przez wiele lat żadnego nie kupiłem, bo po prostu nie dało się kupić tego typu kolekcjonerskich miniatur.

Gdy taka możliwość się pojawiła, to od razu z niej skorzystałem. Modele samochodów kolekcjonuję do dziś. Oczywiście wraz z wiekiem swoje zaczęły robić wspomnienia, sentymenty itp., odnoszące się również do lat 90. a nawet 00., ale w mojej kolekcji zdecydowanie przeważają samochody z demoludów. Jednak motoryzacja zachodnia z lat PRL-u również ma swoją dosyć liczną reprezentację (można powiedzieć, że te proporcje są podobne do tych, jakie panował na naszych ulicach w okresie PRL-u). Podejrzewam zresztą, że miałaby większą, że dołączyłyby też samochody lat 90., ale tu chodzi o pewne priorytety, chociażby te dotyczące finansów i ilości miejsca.

Po prostu ładne i przywołujące wspomnienia

Czyli podsumowując powyższe wywody – kolekcjonerskie modele samochodów w skali, które reprezentują okres PRL-u, zbieram ogólnie dlatego, że lubię na nie popatrzeć, podoba mi się ich całościowe wzornictwo i detale. Pojedyncze modele, a także całościowy klimat kolekcji, przywołuje na myśl atmosferę dawnych lat, a także konkretne sytuacje, czyli np. wyjazdy na wakacje, spotkania z rodziną (np. posiadającą jakiś samochód), żniwa (ciężarówki przewożące zboże) itd. Samochody te zniknęły z naszych ulic, nie widujemy ich na co dzień, w skali 1:1 widzimy je sporadycznie np. na zlotach. To również potęguje oddziaływanie na nasze zmysły modeli w skali, w dużej części to właśnie dlatego je zbieramy.

Nie tylko samochody, czyli jeszcze odrobina PRL-u

Z czasem do samochodów dołączyły inne przedmioty, do których zacząłem mieć sentyment, nie zdecydowałbym się jednak na ich kolekcjonowanie, nie mówiąc już np. o urządzeniu mieszkania, czy chociażby pojedynczego pokoju, w stylu PRL-u. Myślałem o tym, by jakiś przedmiot tego typu kupić, ale ostatecznie ograniczyłem się jedynie do pozostawienia kilku rzeczy, które przetrwały do obecnych czasów i od zawsze były w moim (czy też rodziców) posiadaniu. Na widoku mam osobiście kupioną przeze mnie na zielonych lekcjach lampkę-żaglowiec, pieska ruszającego głową, termometr pokojowy oraz zakupioną już później zasłonkę PKP. Trochę rzeczy znajduję się też w ukryciu.

Kupowanie kopii rzeczy posiadanych kiedyś, to dla mnie już nie to samo, więc stwierdziłem, że za wystrój nawiązujący do czasów PRL-u zdecydowanie wystarczą te wymienione wyżej oraz kolekcjonerskie modele samochodów, do których dołożyłem… prędkościomierz z Fiata 125p, zwany popularnie „termometrem”. Pewnym wyjątkiem są jeszcze naręczne zegarki produkcji ZSRR oraz monety z okresu PRL-u (i nie tylko), jest to jednak coś trochę innego. Łączy się z resztą, ale jednak też się od niej wyraźnie odróżnia, więc jest też inaczej przeze mnie traktowane.

Nowoczesne starocie pasujące do reszty wystroju

Kolekcjonerskie modele samochodów z dawnego bloku wschodniego oraz inne, które odwzorowują dawną motoryzację, są o tyle ciekawe jako wystrój pokoju, że ogólnie go nie zmieniają. Na pewno nie robią wrażenia, że do pomieszczenia został wstawiony rupieć, coś, co odstaje od całej reszty. Jest wręcz przeciwnie – odpowiednio wyeksponowane, kolorowe i błyszczące się w świetle modele bardzo ładnie komponują się z całą resztą, to jest ich przewaga nad wszelkimi (a na pewno nad wieloma) pamiątkami z okresu PRL-u.

Podobają mi się same w sobie, łączą się ze wspomnieniami, czyli są dla mnie… idealne. Może gdyby jeszcze same pochodziły z dawnych lat… Wtedy nie byłyby jednak takie ładne, nie odwzorowywałyby tak szczegółowo rzeczywistych samochodów. Takie połączenie tradycji i nowoczesności jak najbardziej mi odpowiada.

Wszelkie materiały promocyjno-reklamowe mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią one podstawy do wzięcia udziału w Promocji, w szczególności nie są ofertą w rozumieniu art. 66 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. 2020, poz. 1740 z późn. zm.).