8 lat ustawy hazardowej. Premier na meczu, a Malta łamie polskie prawo – system nie działa, szara strefa rośnie

Na zdjeciu Zdzisław Kostrubała prezes Stowarzyszenia na Rzecz Likwidacji Szarej Strefy Gier i Zakładów Wzajemnych w Polsce Graj Legalnie
1 kwietnia 2017 roku weszła w życie nowelizacja ustawy hazardowej, która miała wyeliminować nielegalny hazard online w Polsce i zapewnić skuteczną ochronę graczy. Obecnie, osiem lat później, dane są bezlitosne: rynek szarej strefy ma się lepiej niż kiedykolwiek, a przepisy nie nadążają za realiami cyfrowej gospodarki. Na oczach premiera i ministrów rządu, podczas meczu Polska–Malta, doszło do jawnego złamania ustawy hazardowej.
1 kwietnia 2017 roku zaczęła obowiązywać nowelizacja ustawy o grach hazardowych. Jej cel był ambitny: uszczelnienie rynku, ograniczenie szarej strefy i wzmocnienie ochrony graczy. Dziś – osiem lat później – można z pełnym przekonaniem powiedzieć: ustawa nie spełniła pokładanych w niej nadziei.
Według raportu Warsaw Enterprise Institute („Ostatni taki monopol”) szara strefa w kasynach online w Polsce sięga 40,9% rynku, a tylko w 2023 roku budżet państwa stracił przez to 519 milionów złotych. Łącznie w latach 2018–2023 straty wyniosły ponad 2,5 miliarda złotych – środki, które mogłyby zasilić edukację, zdrowie czy infrastrukturę.
– „To, co miało być skutecznym narzędziem walki z nielegalnym hazardem, okazało się jedynie fasadą” – komentuje Zdzisław Kostrubała, prezes Stowarzyszenia Graj Legalnie. – „Gracze masowo wybierają zagraniczne platformy – bardziej zaawansowane technologicznie, z szerszą ofertą i łatwiejszym dostępem. Tymczasem państwowy monopol stara się ale nie ma narzędzi, by konkurować ani produktowo, ani operacyjnie, ani komunikacyjnie. Nowelizacja ustawy hazardowej po prostu brzydko się starzeje – i to w błyskawicznym tempie”.
Skala problemu rośnie. Jak wynika z danych firmy EY, w 2020 roku wartość szarej strefy hazardu online wyniosła 12,6 mld zł, co stanowiło 46,7% całego rynku gier online w Polsce. Szacuje się, że do dziś wartość ta przekroczyła 18 miliardów złotych rocznie – a nielegalne kasyna online generują ponad 2,5-krotnie większy obrót niż legalny państwowy operator.
Wbrew obiegowym opiniom, legalny segment kasyn online nie stanowi w Polsce marginalnego ułamka rynku. Zgodnie z danymi Ministerstwa Finansów, już w 2020 roku legalna część rynku kasyn online osiągnęła 59,7% udziału, podczas gdy szara strefa obejmowała 40,3%. Jednak ten udział przypada wyłącznie jednej firmie – Totalizatorowi Sportowemu, który posiada ustawowy monopol.
Dla porównania, w krajach Unii Europejskiej, gdzie wprowadzono systemy licencyjne, udział rynku legalnego często przekracza 70%, a gracze mają dostęp do wielu konkurencyjnych, ale nadzorowanych operatorów.
Podczas meczu Polska–Malta, rozegranego 26 marca 2025 roku na PGE Narodowym, doszło do publicznego złamania ustawy hazardowej – piłkarze Malty wystąpili z logo nielegalnego w Polsce operatora hazardowego. Zgodnie z art. 29 ust. 1 ustawy o grach hazardowych, reklamowanie nielegalnych podmiotów jest zabronione. Na trybunach obecni byli członkowie Rady Ministrów i Premier RP. Nie odnotowano żadnej reakcji ze strony organów państwowych.
– „To wydarzenie jest symbolem porażki nie władz, czy legalnych operatorów, ale systemu, który należy wspólnie naprawić. Jeżeli prawo łamane jest w świetle kamer, w obecności władz państwa, to jak możemy wierzyć, że ktoś będzie je egzekwował w internecie?” – pyta Zdzisław Kostrubała.
Ustawa przewiduje konkretne instrumenty do zwalczania nielegalnych operatorów, ale większość z nich nie działa w praktyce. Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą jest obchodzony przez operatorów, którzy zmieniają adresy stron, używają aplikacji mobilnych i VPN. Blokowanie stron przez dostawców internetu okazuje się nieskuteczne, a kontrole są rzadkie.
Operatorzy zagraniczni oferujący nielegalne gry hazardowe w Polsce są praktycznie bezkarni. Nie płacą podatków, nie podlegają polskiemu prawu, nie ponoszą odpowiedzialności – ani finansowej, ani karnej. Tymczasem gracze, którzy z tych platform korzystają, mogą być pociągnięci do odpowiedzialności administracyjnej lub skarbowej.
– „To absolutny paradoks: gracz może zostać ukarany mandatem za udział w nielegalnej grze, a sam operator – nie ponosi żadnych konsekwencji. To jak ściganie pasażera, a nie kierowcy” – mówi Kostrubała.
Nielegalne kasyna online nie stosują mechanizmów odpowiedzialnej gry, nie weryfikują wieku graczy, a dane użytkowników mogą trafiać do krajów spoza UE, bez ochrony. Brakuje też narzędzi przeciwdziałania uzależnieniom – np. rejestru samowykluczenia.
– „Nielegalny hazard to obszar, który nominalnie rośnie z roku na rok. To przestrzeń, w której tracimy pieniądze, kontrolę i – co najgorsze – zdrowie ludzi. Czas powiedzieć wprost: obecny model się nie sprawdza. Trzeba go zastąpić systemem licencyjnym, który działa w większości krajów UE” – podsumowuje Kostrubała.
informacja prasowa Stowarzyszenie Graj Legalnie
Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Silesion.pl codziennie. Obserwuj Silesion.pl!
Wszelkie materiały promocyjno-reklamowe mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią one podstawy do wzięcia udziału w Promocji, w szczególności nie są ofertą w rozumieniu art. 66 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. 2020, poz. 1740 z późn. zm.).