Historia

Niewolnicy BoSSa

W maju 1940 r. z Bielska-Białej wyruszył pierwszy transport robotników przymusowych do fabryki odzieży Hugona Bossa.

Wiosną 1940 roku Martin Eberhard, przedstawiciel wytwórni odzieżowej  Hugo Boss z Wirtembergii  podróżuje po południowej Polsce. Pod koniec kwietnia dociera do Bielska, które przed wojną było znanym w Europie ośrodkiem włókienniczym i tekstylnym. Ma przeprowadzić rekrutację tutejszych szwaczek do niemieckiej fabryki, która właśnie otrzymała wielkie zamówienia na letnie  i zimowe mundury dla Wehrmachtu.

Niewolnicy BoSSa

Eberhard pilnie potrzebuje 20-30 wykwalifikowanych pracowników, lecz Arbeitsamt wydaje mu papiery na przymusowe zatrudnienie tylko 12 Polek. Pełnomocnik Bossa zwraca się po pomoc do miejscowego Gestapo, a potem osobiście wybiera czterech mężczyzn i szesnaście kobiet. Wkrótce pociąg w kierunku Ulm wyrusza z deportowanymi przez niemieckie władze okupacyjne Polakami. Przymusowi robotnicy pochodzą z Bielska, Jasienicy, Oświęcimia, Kęt, Wadowic. 19-letnia Elżbieta Kubala zostaje ujęta w ulicznej łapance w Bielsku. Kilkudziesięcioosobowa grupa młodych Polaków, przeznaczona do pracy w fabrykach w Reutlingen, Tybindze i Metzingen, odbywa prawie tysiąckilometrową podróż w oddzielnym, pilnie strzeżonym wagonie. Po drodze zatrzymują się w jednym z mniejszych obozów koncentracyjnych, aby przejść dezynfekcję i dezynsekcję. Wreszcie docierają na miejsce. Otoczone łagodnymi wzgórzami, przecięte wartkim strumieniem senne miasteczko, trochę przypomina młodym Polakom rodzinne strony.

Dom mody i jego dyktator

Hugo Boss. Krawiec i przedsiębiorca.

Trafiają do niewielkiej szwalni, którą kilka lat wcześniej od bankructwa uratował kontrakt na trzy tysiące brunatnych koszul dla bojówek SA. Zamówił je skład włókienniczy Rudolfa Borna z Monachium. Zlecenie dla Oddziałów Szturmowych było ledwie początkiem współpracy Hugona Ferdinanda Bossa, właściciela i szefa firmy sukienniczej z hitlerowcami. Wojna oznacza wielkie dostawy umundurowania dla Wehrmachtu oraz SchutzStaffel, czyli SS. Boss, jako wpływowy funkcjonariusz NSDAP, otrzymuje bajeczne zamówienia od armii. Nie jest w stanie się z nich wywiązać bez niewolników ze Wschodu.

Jedną z uprowadzonych z Bielska polskich robotnic jest 16-letnia Anna Gisterek.10 maja 1940 dziewczyna dociera wraz z pozostałymi Polakami do Metzingen. Trafia do domu Marii Speidelna Wiesenstrasse 9. We wspomnieniach spisanych w 2001 r. przez kronikarzy badających hitlerowską przeszłość Metzingen 77- letnia Anna Wocka z domu Gisterek, opowiada o Bossie, którego widywała w fabryce. Służyła też w jego domu. Zapamiętała go jako wysokiego, tęgiego mężczyznę o blond włosach, niemal codziennie doglądającego roboty w szwalni. Sprawdzał dokładność wykrojów, pilnował szwów na ramionach, rękawach, jakości wykończenia pod pachami i na nadgarstkach. Zwłaszcza czarne kurtki dla SS musiały być idealne. Przypominały eleganckie stroje strzeleckie lub myśliwskie marynarki, jakie w Europie lat trzydziestych nosili konserwatywni dżentelmeni, w czasie zajęć na wolnym powietrzu. Uniformy miały dwa rzędy kieszeni, a średnio szerokie klapy, pozwalały odsłonić koszulę i krawat. SS-mani zakładali je do bryczesów i wysokich butów. Szyk i glamour. Albo najbardziej złowieszczy kostium śmierci XX wieku. Wbrew legendzie Boss nie zaprojektował tych mundurów. Szył proste ubrania robocze, kapoty przeciwdeszczowe, a najbardziej wyrafinowane były jego ubiory wyjściowe dla strażaków i leśników.

Karta z legitymacji NSDAP Hugona Bossa.

Dziewczyny z Polski harują od szóstej rano do szóstej wieczorem. Fastrygują, szyją po prostej, po łuku, ryglują, wszywają zatrzaski i haftki. Anna przyszywa guziki do mundurów. Do Waffenrock, paradnej wojskowej marynarki w kolorze feldgrau, błyszczące groszkowane, do drelichowych Feldbluse, z satynowymi wykończeniami od wewnątrz, guziki mocuje na specjalnych koluszkach, a przy mankietach przyszywa wymienne guziki papierowe. Po godzinie takiej roboty mdlały ręce. Po całym dniu w ogóle się ich nie czuło. Przy kołnierzu przyszywało się Kragenpatten zależne od rodzaju wojska. Swoje dopasowane kurtki esesmani ściągali skórzanym pasem ze sprzączką, na której wytłoczono: „Moim honorem jest wierność”, ale pasy produkowała już inna fabryka.

Szwalnia pracuje od szóstej rano do szóstej po południu, ale zdarza się, że kobiety siedzą przy maszynach do północy. Wielkie paki odprasowanych mundurów trafiają na ciężarówki.  Jeśli gospodyni Hugona Bossa jest chora, Anna pomaga w gospodarstwie w domu prezesa.

Anna Wocka
16- letnia Anna Wocka z d. Gisterek trafiła do Bossa pierwszym transportem z Bielska Białej. Znaczek z literą „P” stworzono w marcu 1940 r. dla polskich robotników przymusowych.

Za harówkę minimum 12 godzin dziennie robotnice z Polski otrzymują 75 marek tygodniowo. Większość zarobionych pieniędzy, muszą jednak oddać na zakwaterowanie i wyżywienie. Elżbieta Kubala z Jasienicy, opodal Bielska- Białej, po dwunastogodzinnej dniówce u Bossa szła do gospody Baumanna, gdzie pracowała jako pomoc kuchenna. Elżbieta nie może się jednak pokazywać w restauracji, w której przebywają Niemcy. Obowiązuje absolutny zakaz jakichkolwiek kontaktów z miejscową ludnością, w tym z niemieckimi pracownikami Bossa. I vice versa Niemcy nie mogą rozmawiać z Polakami. Wierzący ewangelicy i katolicy nie mogą uczestniczyć w niedzielnej mszy. Kontakt cielesny z Niemcem oznacza wyrok śmierci. W pamięci Elżbiety jej szefowie u Bossa zapisali się jako wyjątkowo chłodni i nieprzyjaźni. Nie interesowało ich, gdy ktoś z załogi źle się poczuł, przeziębił, albo nawet poważnie zachorował. Nie było mowy, aby pójść do lekarza. Kobiety musiały radzić sobie same, na własną rękę zdobywać lekarstwa, ale„pieniędzy najczęściej nie wystarczało nawet na chleb” - wspominała Anna Wocka.

Tułaczka i ocalenie za wstawiennictwem Herr Bossa

W październiku 1941 roku, do młodszej siostry Gisterek dołącza 20-letnia Józefa. Także ona dostaje trochę czasu na spakowanie najniezbędniejszych rzeczy i pod eskortą niemieckiej tajnej policji jedzie koleją przez podbitą Czechosłowację do Metzingen. W grudniu 1941 roku ojciec sióstr Gisterek zawiadamia córki o wypadku matki i prosi je o pomoc w opiece nad ósemką ich rodzeństwa. Starsza Józefa błaga pracodawcę o urlop, lecz ten odmawia. Dziewczyna decyduje się na ucieczkę i jakimś cudem dociera do rodzinnego Oświęcimia. 4 stycznia 1942 r. młodsza Anna otrzymuje urlop i za siostrą jedzie do domu. Tuż przed przyjazdem siostry Józia na oczach rodziców zostaje aresztowana przez Gestapo i trafia do aresztu w Mysłowicach. Ślad po niej się urywa. Anna wraca do Metzingen.

Akta dotyczące aresztowania Józefy Gisterek i jej pobytów w hitlerowskich obozach giną w wojennej zawierusze, jednak wiadomo, że Hugo Boss wykorzystuje swoje kontakty w organach bezpieczeństwa Rzeszy i w marcu 1943 roku uwalnia Józefę z obozu w Buchenwaldzie. Sprowadza Polkę do Metzingen, znów do domu Speidlów na Wiesenstrasse. Dziewczyna jest wycieńczona i rozbita psychicznie, cierpi na silne bóle głowy z powodu urazu doznanego w obozie. Nadzorca kobiet pracujących u Bossa zmusza ją do powrotu do szwalni. Dopiero po tygodniach starań siostrom udaje się wyprosić wizytę u lekarza.

5 lipca 1943 roku Józefa Gisterek odkręca kurki kuchenki gazowej. Nie zostawia listu pożegnalnego dla rodziny tylko krótki wiersz w swoim pamiętniku. Rodzice zostają zawiadomieni o śmierci Józi. Wyruszają z Oświęcimia na pogrzeb. Ostatnie pożegnanie odbywa się w kaplicy cmentarnej, bo katolicki ksiądz Alois Schmitt odmawia pochówku samobójczyni na kościelnym cmentarzu. Koszty pogrzebu ponosi Hugo Boss. Jednak rodzina zmarłej nie otrzymuje od niego jakiejkolwiek dalszej pomocy. Anna nadal musi harować w szwalni. W roku 1944 zostaje przeniesiona do fabryki rur w pobliskim Reutlingen.

Elżbieta Kubala zostaje uwolniona pod koniec 1944 roku przez wojska alianckie walczące w południowo-zachodnich Niemczech. Powraca do Bielska-Białej. W 1945 roku wychodzi za mąż, przyjmuje nazwisko Kubala-Böhm, zmienione następnie na Bem. Ma troje dzieci, pracuje jako księgowa. Umiera w 2013 roku w Bielsku-Białej. Anna Wocka dopiero w grudniu 1945 r. powraca z amerykańskim transportem do rodzinnego domu. Wychodzi za mąż, na świat przychodzą dzieci, pracuje jako wychowawczyni w przedszkolu. W 2001 roku wyznaje spisującym wspomnienia przymusowych robotników niemieckim autorom: „Mam 77 lat i jestem bardzo chora, ale chciałabym jeszcze wrócić do Metzingen, odwiedzić grób mojej siostry”. Umiera w 2008 roku i zostaje pochowana w rodzinnym Oświęcimiu. Jan Kondak z Wadowic, który do Bossa trafił, jako siedemnastoletni chłopak wraca do Polski, osiada w Świdnicy na Dolnym Śląsku, gdzie umiera w 2013 roku.

Rodzina Gisterków
Metzingen, lipiec 1943 r. Rodzina Gisterków w czasie pogrzebu Józefy.

W latach 1940-1945 w manufakturze Bossa pracowało 150 robotników przymusowych, w tym 70 robotników przymusowych wywiezionych z południa Polski, głównie z Podbeskidzia. Siła robocza pochodziła także terenu Czechosłowacji, Ukrainy, Włoch i Austrii. Do fabryki trafiło też ok. 40 francuskich jeńców wojennych. Większość niewolniczej załogi stanowiły kobiety w wieku od 20 do 25 lat. Warunki życia robotników przymusowych zatrudnionych w fabrykach i warsztatach w Metzingen (w sumie ok. 1500 osób) były złe. Polacy, jeszcze przed wywózką, byli klasyfikowani według nazistowskich kryteriów na kilka kategorii. Były wśród nich osoby przyznające się do narodowości niemieckiej, zakwalifikowane jako „etniczni Niemcy” oraz osoby nadające się do zniemczenia (eindeutschungsfähig). Początkowo polskie robotnice i robotnicy zamieszkiwali w domach zatrudnionych w fabryce Niemców. Sytuacja zmieniła się na początku 1943 r., gdy szala wojny zaczęła się odwracać i wzrosło zapotrzebowanie na niewolniczą siłę roboczą. W Metzingen powstaje Ostarbeiterlager, obsługujący szwalnię Bossa oraz inne zakłady. Warunki gwałtownie się pogarszają. Obóz jest zapchlony i zawszony. O ile ludność niemiecka w czasie nalotów bombowych alianckiego lotnictwa kierowana jest do schronów, robotnicy przymusowi pozostają w obozie albo pilnują fabryki, aby nie zajęła się ogniem. Jest wśród nich Jan Kondak z Wadowic, który do Bossa trafił 27 listopada 1942 roku. Bombardowania wspomina jak najgorszy koszmar. Po latach wyznał bez ogródek, że zatrudnianie i wyzysk cudzoziemskich robotników przez firmę Bossa jest hańbą, którą trudno zmyć. Niektórzy świadkowie tamtych czasów twierdzą jednak, że Hugo Boss starał się pomagać przymusowym robotnikom, dostarczając na własną rękę żywność do obozu, a na początku 1944 roku ponownie aprowizując pracowników w stołówce zakładowej. Podzielone są też opinie dotyczące traktowania obcokrajowców przez kadrę kierowniczą, a także samego Bossa. Są relacje o incydentach, gdy za przewinienia grożono robotnikom skierowaniem do obozu koncentracyjnego, ale są również wspomnienia o ludzkich odruchach szefa i kadry kierowniczej.

Dziś na terenie dawnych zabudowań obozu dla cudzoziemskich robotników stoi wielopiętrowy parking przeznaczony dla klientów magazynów Bossa. Wielbiciele modowej marki z całego świata przyjeżdżają tu na zakupy. Oczywiście nikt nie wspomina o kobietach i mężczyznach zmuszanych w latach wojny do niewolniczej pracy dla nazistów.

Niewielu klientów Bossa zna brunatną przeszłość założyciela marki.

Badania historyków i socjologów przeprowadzone w Niemczech już po zjednoczeniu wykazują, że w rozmowach Niemców o Niemcach i ich hitlerowskiej przeszłości brakuje szczerości i wyznania winy. Częste jest za to relatywizowanie zbrodni, obarczanie samego systemu, zamiast szczerej rozmowy nad indywidualną i zbiorową odpowiedzialnością za okrucieństwa. Dotyczy to również sławnej marki odzieżowej. Wprawdzie Hugo Boss po wojnie stanął przed sądem i został ukarany w Izbie Handlowej w Reutlingen za swoje zaangażowanie na rzecz nazistów grzywną stu tysięcy marek, jednak zamiast pokuty i zadośćuczynienia dla bezlitośnie wykorzystywanych ludzi, po prostu tłumaczył, że wspierał Hitlera, aby „ratować firmę". Jego słowa nie wytrzymują konfrontacji z faktami, w tym relacjami świadków. W ankiecie dla archiwum Miejskiego w Metzingen Albert Fischer, znający rodzinę Bossów osobiście powiedział: „Stary Boss był nie tylko nazistą, ale był arcynazistą. Jeszcze 1945 roku w jego domu wisiała na ścianie fotografia wykonana podczas jego wizyty w rezydencji Adolfa Hitlera na Obersalzbergu”. Boss umiera w 1948 r. na powikłania po zapaleniu zębów. Firma przejęta przez spadkobierców najpierw kontynuowała szycie mundurów dla francuskich sił okupacyjnych i Czerwonego Krzyża, a następnie zaczęła specjalizować się w cywilnej modzie męskiej.

Reklama Bossa z lat trzydziestych zachwalająca uniformy dla SA, SS i Hitlerjugend

Skalę współpracy założyciela znanej marki z reżimem hitlerowskim i korzyści, jakie wyniosła firma z niewolniczej pracy obcokrajowców, w tym Polaków, częściowo poznano dopiero na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, głównie za sprawą badań Elisabeth Timm i Henninga Kobera. Zarząd Bossa starał się unikać rozgłosu i nie komentować afery ani wobec historyków, ani dziennikarzy. W czerwcu 2000 r. spółka akcyjna H. Boss przystąpiła do Fundacji powołanej z inicjatywy przemysłu niemieckiego na rzecz rekompensat dla robotników przymusowych. Dobrowolny wkład Bossa wynosił jedną tysięczną rocznego obrotu. W 2011 roku ukazała się książka Romana Köstera pt. Hugo Boss, 1924–1945. Historia fabryki odzieżowej pomiędzy Republiką Weimarską a Trzecią Rzeszą. Autor, historyk z Uniwersytetu Bundeswehry w Monachium zapewnił, że chociaż książkę wydano za pieniądze firmy Hugo Boss, nie miała ona żadnego wpływu na jej treść.

Redakcja wysłała do zarządu firmy Hugo Boss pytania, czy historia sióstr Gisterek jest im znana, a także, czy uważają, że zrobili wszystko, aby zadośćuczynić krzywdom, jakich w czasie II Wojny Światowej doświadczyły z ich strony osoby zmuszane do pracy w szwalniach. Nasze pytania do dziś pozostały bez odpowiedzi.

Korzystałem z prac:

Metzingen in der Zeit des Nationalsozialismus (Publikationen des StadtarchivsMetzingen)

Henning Kober, Der Umgang mit den Zwangsarbeitern in Metzingen. Eine Studie, Metzingen 2001

Elisabeth Timm, Hugo Ferdinand Boss (1885-1948) und die Firma Hugo Boss. Eine Dokumentation. Tübingen, 1999.

Roman Köster: Hugo Boss, 1924–1945. Die Geschichte einerKleiderfabrikzwischenWeimarer Republik und Drittem Reich, München 2011.

 

Czytaj więcej

Zmiana kategorii na: News