GKS Katowice pokonał Zagłębie Lubin 0:2 – Miedziowi stracili szansę na fotel lidera

Zagłębie Lubin przegrało na inaugurację rundy wiosennej z GKS Katowice 0:2, tracąc po raz pierwszy w tym sezonie punkty na własnym stadionie. Katowiczanie wygrali dzięki bramkom Bartosza Nowaka i Arkadiusza Jędrycha, a mecz na stadionie w Lubinie obserwowało tylko 3745 widzów. Miedziowi nie wykorzystali okazji, by wskoczyć na pozycję lidera PKO Ekstraklasy, a GKS uciekł ze strefy spadkowej na dziesiąte miejsce.
Piątkowy wieczór 24 stycznia 2026 roku przyniósł pierwsze ekstraklasowe rozstrzygnięcie nowego roku kalendarzowego. W mroźnych warunkach, przy zaledwie 3745 widzach na trybunach, Zagłębie Lubin podejmowało GKS Katowice. Niska temperatura i atmosfera wokół klubu przełożyły się na słabą frekwencję – stadion w znacznej części świecił pustkami.
Osłabienia gospodarzy i błyskawiczny gol
Leszek Ojrzyński musiał radzić sobie bez kilku ważnych zawodników. Kontuzje wykluczyły z gry Marcela Regułę, Kajetana Szmyta i Tomasza Makowskiego. Najdotkliwsza była jednak absencja Leonardo Rochy, którego Zagłębie nie wykupiło z Rakowa Częstochowa. Za strzelanie bramek odpowiadał tercet: Michális Kossídis, Jakub Sypek i Adam Radwański.
Mecz rozpoczął się katastrofalnie dla gospodarzy. Już w 2. minucie Bartosz Nowak, Ligowiec Roku 2025 tygodnika “Piłka nożna”, wykorzystał zamieszanie w polu karnym Miedziowych. Pomocnik GKS, który jesienią ustrzelił Zagłębiu dwa gole ratując remis 2:2, tym razem potrzebował zaledwie 65 sekund, by pokonać bramkarza rywali. W środku boiska piłkę stracił Kossidis, a Borja Galan podał do Nowaka, który pewnym strzałem wyprowadził Katowice na prowadzenie.
Brak pomysłu w ofensywie
Pierwsza połowa upłynęła pod dyktando gości. Zagłębie z gry praktycznie nie stwarzało zagrożenia pod bramką Rafała Strączka. Najgoręcej robiło się po stałych fragmentach gry, ale gospodarzom brakowało wykończenia. Drużyna Rafała Góraka dość spokojnie kontrolowała przebieg spotkania, a raz jeszcze nawet wpakowała piłkę do siatki, jednak Adam Zrelak był na spalonym. Na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 0:1.
Druga odsłona rozpoczęła się według podobnego scenariusza. Pierwszy poważniejszy atak GKS dał im rzut rożny, po którym wynik na 2:0 podwyższył Arkadiusz Jędrych. W 52. minucie Bartosz Nowak dośrodkował z rzutu rożnego, a obrońca gości głową pokonał Jasmina Buricia. Do gola Nowak dopisał sobie asystę, potwierdzając swoją świetną formę.
Zmiany nie pomogły
Trener Ojrzyński zareagował zmianami. Na boisko posłał Jesúsa Díaza i debiutującego w miedziowych barwach Sebastiana Kowalczyka, ale to nie pomagało. Zagłębie nadal grało apatycznie i bez pomysłu w ofensywie. W 68. minucie na placu gry pojawili się także Ligocki i Szabo, jednak również oni nie potrafili odmienić losów spotkania.
Po zdobyciu drugiej bramki GKS przełączył się w tryb kontrolowania boiskowych wydarzeń. Katowiczanie z imponującym spokojem zarządzali przewagą, nie dając gospodarzom szans na odrobienie strat. W 89. minucie sędzia Bartosz Frankowski nie uznał jeszcze jednego gola gościom – tym razem Galanowi. Nie zmieniło to jednak faktu, że zespół ze Śląska spod kreski awansował na dziesiąte miejsce w tabeli.
Koniec serii niepokonanych
Zagłębie Lubin przegrało, tracąc nie tylko szansę na fotel lidera, ale też status jedynej niepokonanej na własnym stadionie drużyny w trwającym sezonie PKO Ekstraklasy. Miedziowi w tym sezonie nie ponieśli u siebie porażki, nie przegrali też 10 domowych meczów z GKS-em. Ta seria dobiegła końca w najmniej oczekiwanym momencie.
Z kolei katowiczanie wygrali jesienią wszystkie mecze, w jakich obejmowali prowadzenie. Tę serię podtrzymali również w Lubinie, co potwierdza rosnącą pewność siebie zespołu Rafała Góraka. Stawka spotkania była niebagatelna – dla gospodarzy na szali leżała pozycja tymczasowego lidera, dla katowiczan ucieczka ze strefy spadkowej.
Debiut Wdowiaka i kłopoty kadrowe
W pierwszym wiosennym meczu trener Górak wystawił taką samą jedenastkę, jak ta, która rozpoczynała ostatni i wygrany mecz sparingowy z Baćką Topola. Oznaczało to, że w GKS-ie zadebiutuje Mateusz Wdowiak, który przeniósł się na Śląsk z Zagłębia Lubin. Były zawodnik gospodarzy miał okazję pokazać się swojemu byłemu klubowi, a Katowice mogły liczyć na jego znajomość środowiska przeciwnika.
Humor Rafałowi Górakowi zepsuł tylko Galan, który dostał kartkę eliminującą go z występu w zaległym spotkaniu z Jagiellonią Białystok. Jesse Bosch i Arkadiusz Jędrych otrzymali trzecie takie ostrzeżenie, czyli po kolejnym podzielą los Hiszpana. To istotne osłabienia przed kolejnymi wyzwaniami, ale radość ze zwycięstwa w Lubinie z pewnością rekompensuje te kłopoty kadrowe.
Wielka ucieczka GieKSy
GKS Katowice zaczął wielką ucieczkę ze strefy spadkowej. Ekipa Rafała Góraka jako pierwsza w tym sezonie wyrwała trzy punkty na stadionie Miedziowych, a zwycięstwo w Lubinie może okazać się przełomowe w walce o utrzymanie. Katowiczanie wygrali z imponującym spokojem, pokazując dojrzałość taktyczną i umiejętność zarządzania przewagą.
Dla Zagłębia to bolesna lekcja przed kolejnymi wyzwaniami rundy wiosennej. Miedziowi musieli przekonać się, że brak kluczowych zawodników i apatyczna gra w ofensywie to recepta na porażkę, nawet na własnym stadionie. Inauguracja piłkarskiej wiosny przyniosła im rozczarowanie i zmusiła do refleksji nad dalszymi planami w walce o najwyższe cele w PKO Ekstraklasie.
Zagłębie Lubin – GKS Katowice 0:2 (0:1)
0:1 Bartosz Nowak (2), 0:2 Arkadiusz Jędrych (52)
- Zagłębie Burić – Michalski, Nalepa, Kocaba, Jakuba – Orlikowski (69. Ligocki), Dąbrowski (57. S. Kowalczyk), Kolan, Sypek (69. Szabo) – Kosidis, Radwański (57. Diaz). Trener: Leszek Ojrzyński
- GKS Strączek – Wasielewski, Czerwiński (46. Jirka), Jędrych, Klemenz, Galan – Nowak (90+2. Marković), M. Kowalczyk, Milewski (83. Bosch), Wdowiak (68. Błąd) – Zrelak (68. Szkurin). Trener: Rafał Górak
Żółte kartki Jędrych, Galan, Milewski, Bosch
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów 3.745
Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Silesion.pl codziennie. Obserwuj Silesion.pl!
Wszelkie materiały promocyjno-reklamowe mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią one podstawy do wzięcia udziału w Promocji, w szczególności nie są ofertą w rozumieniu art. 66 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. 2020, poz. 1740 z późn. zm.).








Dodaj komentarz