Relacja

Zróbmy czwarte powstanie śląskie!

Najpierw będą debatować, a potem złożą projekt uchwały, który nada ślonskiej godce status języka regionalnego. Za nami pierwsze spotkanie z cyklu „Kiedy umrze ślonsko godka?”

Nowoczesna chce uznania śląskiego za język regionalny. Złożenie projektu w Sejmie ma poprzedzić cykl debat. Pierwsza z nich do katowickiego Teatru Korez przyciągnęła tłumy. Przyszło ponad 200 osób. Nie wszystkim udało się usiąść na krzesłach. Słuchacze stali w drzwiach, a ci którzy mieli więcej szczęścia, siedzieli na schodach i dostawkach. - Ale przyszli, bo język to dla nich bardzo ważna kwestia – mówi Marcin Musiał z Nowoczesnej, który jest inicjatorem prac nad ustawą o języku śląskim.

Musiał porównał język śląski do "zharatanych kapci, które trzeba doprowadzić do takiego stanu, by móc wyjść w nich na miasto". To, że umie „godać” zawdzięcza swojej babci. Czy warto poświęcać tyle czasu językowi? - Mamy misje w życiu, zakładamy rodziny. Godka to świat, który ginie, a my musimy to powstrzymać. Dla niej jest za pięć dwunasta i trzeba się za to zabrać – mówi Musiał. I dodaje: - Gdy ona umrze, to skończy się śląskie uniwersum. Więc weźmy klawiatury zamiast broni i przelejmy pot, a nie krew. Zróbmy takie czwarte powstanie śląskie, ale obywatelskie. Ratujmy godkę!

Musiał odczytał też fragment przetłumaczonego przez siebie na śląski „Procesu” Kafki, który za rok powinien ukazać się w papierze.

Godać to nie gańba

Profesor Tadeusz Sławek stworzył „10 przykazań” ślonskiej godki. Powiedział, że trzeba chronić wielość języków i ochraniać swoje własne słowa. - Język powszechny jest jak rzeka, która wezbrała i porywa wszystko, co znajdzie na swojej drodze. Język lokalny jest jak arka, która ocala to, co cenne – powiedział Sławek.

Monika Rożek i Michał Baraniok ze stowarzyszenia „Szkryfka” pytali, czym język śląski jest dla młodych. Zgodnie przyznali, że język ginie, a wina za to leży w nas samych.

- Nie chcemy godać. A przecież godać to nie gańba. Musimy to robić w sklepie, na placu, na uniwersytecie. Róbmy to dla naszych bajtli – powiedział Baraniok.

Język śląski dla sztuki narodził się właśnie na deskach Teatru Korez, w którym 13 lat temu odbyła się premiera „Cholonka” Janoscha. Kiedy aktorzy grali go w Niemczech, publiczność najpierw się śmiała. Potem wszyscy widzowie zaczęli płakać i szlochać. Na koniec nie było braw, tylko cisza i ocieranie łez. - Zrozumieliśmy, co dla nich znaczy godka, dla ludzi z dala od Śląska – powiedział Mirosław Neinert, dyrektor teatru.

Fragment listów św. Pawła po śląsku przetłumaczył, a na scenie odczytał, Gabriel Tobor, burmistrz Radzionkowa. Swoje wiersze z tomiku „Modre ajnfarty” wyrecytował Krystian Gałuszka, poeta i dyrektor MBP w Rudzie Śląskiej. Wykład wygłosił profesor Zbigniew Kadłubek. Część artystyczną dopełnił występ raperki Ilony „Potani” Chylińskiej.

Kolejne debaty w Rybniku

Wtorkowa debata odbyła się pod hasłem „Kiedy umrze ślonsko godka? - odpowiadają emocje”. Kolejne debaty będą w Rybniku i tam „odpowiedzą praktycy” i „odpowie nauka”. Odbędą się jesienią. Wtedy też Nowoczesna chce złożyć projekt uchwały, który nada status języka regionalnego ślonskiej godce. Posłanka Monika Rosa rozpoczęła już dyżury poselskie po śląsku. Chce stworzyć funkcję rzecznika społecznego, który działałby przy samorządach i rozdzielał pieniądze na inicjatywy związane z regionem.

- Nie wstydźmy się być Ślązakami. Bądźmy z tego dumni – mówią posłowie Nowoczesnej.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kultura