News

Zepsuta DTŚ samochodu nie uszkodzi?

Tak przynajmniej twierdzą zarówno zarządca i wykonawca drogi.

Falująca DTŚ wraca jak bumerang, jej wykonawca firma Eurovia w końcu odpowiedziała na nasze pytania. Odpowiedź jest jednak zgoła inna od tego, co twierdzi Kazimierz Ladziński, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Infrastruktury Informatycznej w Zabrzu. Ten, przypomnijmy, jeszcze przed miesiącem zapewniał, że na zabrzańskim odcinku DTŚ nic nie może się stać. Tymczasem falująca nawierzchnia, a dokładniej kamyczki na niej się znajdujące, rysują karoserię samochodów.

Ladziński twierdzi, że kierowcy, których samochody zostały uszkodzone podczas pokonywania falującego odcinka DTŚ, mogą walczyć o swoje prawa u wykonawcy drogi. Firma Eurovia jest jednak innego zdania.

- Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za każdy odcinek drogi publicznej, po której odbywa się między innymi ruch samochodowy, bezpośrednią odpowiedzialność ponosi właściwy zarządca drogi – mówi Małgorzata Nowakowska rzecznik prasowy Eurovii.

Pani rzecznik na nasze pytanie, gdzie i w jaki sposób kierowcy mogą dochodzić swoich praw, nie odpowiada konkretnie. - W uzgodnieniu z Inwestorem oraz Zarządcą Drogi, zakres oraz technologia prac tymczasowych jest dobierana w taki sposób, by korzystanie z przedmiotowego odcinka drogi w sposób zgodny z przepisami ruchu drogowego było bezpieczne i nie powodowało jakichkolwiek innych negatywnych skutków dla jej użytkowników - mówi Nowakowska.

- Obecny stan nawierzchni na przedmiotowym odcinku wpływa na obniżenie komfortu jazdy, jednakże przy dostosowaniu kierujących do obowiązujących przepisów ruchu drogowego, w szczególności do ograniczeń prędkości, nie stanowi elementu mogącego powodować uszkodzenia pojazdów - dodaje.

Wystarczy dostosować prędkość?

Nowakowska z Ladzińskim nie dość, że wzajemnie przerzucają się odpowiedzialnością, to obydwoje uparcie twierdzą, że jeżeli kierowcy na zepsutym odcinku drogi dostosują prędkość jazdy do obowiązującego ograniczenia, samochody na pewno nie ucierpią. Ci są jednak zupełnie innego zdania.

- Droga jest znowu frezowana, dzisiaj dostałem parę kamyczków, szczęśliwie nie pękła szyba, ale lakier na pewno ucierpiał — alarmował w piątek nasz czytelnik.

Kto poniesie za to odpowiedzialność? Ciągle nie wiadomo. Trudno się więc dziwić zirytowanym kierowcom. - Sprowadźcie tych... z zarządu dróg na ziemię, bo lewitują swoją bezczelnością na granicy stratosfery! - alarmują.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kultura