Czytasz: Zbigniew Wodecki nie żyje

Zbigniew Wodecki nie żyje

W piątek 5 maja Zbigniew Wodecki przeszedł w Warszawie operację bypass-ów. Muzyk zmarł w szpitalu.

Nie żyje muzyk Zbigniew Wodecki. Zmarł w poniedziałek w szpitalu - poinformowano na stronie internetowej artysty.

Andrzej Rybiński o Zbigniewie Wodeckim

Zbigniew Wodecki: Uśmiechnięty, z klasą, z wdziękiem - wspomnienia

W piątek 5 maja Zbigniew Wodecki przeszedł w Warszawie operację bypass-ów. Jeszcze w niedzielę czuł się dobrze i rozmawiał z bliskimi. Niespodziewanie 8 maja nad ranem doznał rozległego udaru mózgu. Mimo niezwykłej woli życia i staraniom lekarzy udar dokonał nieodwracalnych obrażeń. Odszedł od nas w dniu 22. maja w jednym z warszawskich szpitali. Żona i dzieci byli przy nim. Zostanie pochowany w ukochanym Krakowie - czytamy na oficjalnej stronie artysty. 

 

 

Zmarł Zbigniew Wodecki. Miał 67 lat

67-letni Zbigniew Wodecki to wokalista, instrumentalista, kompozytor, aranżer. Swoją przygodę z muzyką rozpoczął już w wieku 5 lat. Z wyróżnieniem ukończył szkołę w klasie skrzypiec Juliusza Webera. Grał m.in. z Ewą Demarczyk, Markiem Grechutą, w zespołach Czarne Perły i Anawa. Był skrzypkiem Orkiestry Symfonicznej PRiTV oraz Krakowskiej Orkiestry Kameralnej - podano na stronie internetowej artysty.

Jako wokalista Zbigniew Wodecki zadebiutował w latach 70. XX w. Jego niezapomniane przeboje to m.in.: "Zacznij od Bacha", "Izolda", "Pszczółka Maja" i "Chałupy". Jest laureatem wielu konkursów i festiwali. Sam o sobie mówi, że jest "śpiewającym muzykiem".

Był gospodarzem telewizyjnego programu muzycznego TVN "Droga do gwiazd", "Twoja droga do gwiazd" oraz jednym z jurorów w polskiej edycji programu "Taniec z gwiazdami".

- Zrealizował kolejny projekt, efektem czego jest płyta +1976: A Space Odyssey+. Marzył także o lansowaniu młodych, zdolnych ludzi, których kreowałby na prawdziwe gwiazdy – czytamy na stronie artysty.

Artysta wystąpił w Katowicach podczas Sylwestra organizowanego przez TV Polsat. Silesion.pl rozmawiałz artysta. Przypominamy fragmenty tej rozmowy. 

Silesion.pl Mogę prosić o jedno wspomnienie związane z Katowicami? 

Ależ tak! Ja zaczynałem śpiewać w Katowicach, w radiu na Ligonia. Moja siostra, która tu mieszka, była solistką operetki krakowskiej i gliwickiej. Mój ojciec zaraz po wojnie założył tu pierwszą orkiestrę. Później pojechali do Krakowa i tam założyli orkiestrę symfoniczną, w której i ja grałem. Także z Katowic wszystko przyszło. No i w połowie jestem Ślązakiem. Ślązacy są rewelacyjni.

Ma pan swój ulubiony utwór?

„Uforgettable” Nat King Cole. To moja dusza.

 

 

 

 

Czytaj więcej