Czytasz: Zagadka: co zrobisz na dworcu w Będzinie?

Zagadka: co zrobisz na dworcu w Będzinie?

Kupisz...obrożę dla psa. Bo kawy na pewno się tu nie napijesz. Będzin co miesiąc płaci grube pieniądze, ale najemców na boksy znaleźć nie potrafi.

Najpierw fakty. Będziński dworzec kolejowy, zbudowany w 1927 roku niemal w centrum miasta, to jedna z modernistycznych perełek naszego województwa. „Spiętrzenie brył, dominanta wieży zegarowej i zdające się lewitować żelbetowe zadaszenie podcienia wejściowego” - zachwyca się nim portal architekt.bedzin.pl.

Dworcem zachwycają się także laicy. Zwłaszcza od momentu, kiedy budynek od kolei przejęło miasto i zdecydowało się na gruntowny remont. Ten trwał kilka lat, ostatecznie jednak zabytkowy dworzec odzyskał swój blask. Przynajmniej na zewnątrz.

Zmiana miała być. Ale nie ma

- Chętnie napiłabym się kawy w oczekiwaniu na pociąg - przyznaje będzinianka pani Lidia. - Tymczasem mogę tu co najwyżej kupić obrożę dla psa - pokazuje na jeden z dwóch działających na dworcu boksów.

 

Reszta świeci pustkami. - A miała być tutaj kawiarnia z patio – przypomina pasażerka. I pokazuje na unijną tablicę przytwierdzoną do elewacji: „Zmiana funkcji dworca kolejowego Będzin Miasto na administracyjno-handlową...”. - I gdzie ta zmiana? - pyta pani Lidia.

Usługi dworcowe raczej nietypowe

Poza sklepem zoologicznym na dworcu działa też biuro nieruchomości, zaaranżowane w boksie zaraz przy głównym wejściu. We czwartek w środku nie było jednak nikogo. Na witrynie znalazła się za to informacja o dyżurze...telefonicznym. Co ciekawe, kilka miesięcy temu na dworcu przyjmował też fryzjer...dla psów. - To raczej nietypowe punkty usługowe – mówi z uśmiechem pani Karolina, którą spotkaliśmy na peronie. Zaznacza, że miasto – jako dzierżawca budynku – co miesiąc przelewa na konto PKP. - Mogłoby zarobić na wynajmie, a tak tracimy na tym wszyscy – podkreśla mieszkanka.

Powierzchnie pod wynajem powstały, bo miały powstać

Po co wydawać na remont (ok. 7 mln zł) i płacić comiesięczny czynsz (ok. 11 tys zł) za budynek, z którego nie ma większego pożytku?

- Remont dworca rozpoczął się za kadencji poprzedniego prezydenta – zaznacza Kinga Wesołowska-Bodzek, rzeczniczka będzińskiego magistratu.

Wyjaśnia, że inwestycja została zgłoszona do współfinansowania ze środków zewnętrznych, dlatego później nie było już możliwości dokonania istotnych zmian w projekcie. - Budynek został zatem dokończony zgodnie z pierwotnymi założeniami, w tym dotyczącymi powierzchni pod wynajem i kawiarni z patio na pierwszej kondygnacji – mówi rzeczniczka.

Wynajem na preferencyjnych warunkach

Będzińskie władze miasta zaznaczają jednak, że wciąż szukają chętnych na wynajem wyremontowanych boksów. - Ogłoszenia publikowane są zarówno na stronie internetowej miasta jak i w prasie lokalnej – wylicza Wesołowska-Bodzek. Dodaje, że zgodnie z obowiązującymi zasadami po dwóch bezskutecznych przetargach, istnieje możliwość wynajęcia lokali w drodze bezprzetargowej. - Niniejsza sytuacja daje możliwość wynajmu lokalu użytkowego na preferencyjnych warunkach – mówi rzeczniczka. Zaznacza jednak, że Będzin niestety nie jest miastem, z którego odchodzą pociągi dalekobieżne, dlatego nie ma tu aż takiego potencjału do rozwoju gospodarczego jak na przykład na dworcu w Katowicach.

Plan jest, czy wypali?

Będziński magistrat zapowiada, że pracuje nad projektem rozwoju centrum przesiadkowego obejmującego m.in. dworzec PKP. - Tym samym chcemy zachęcać mieszkańców Będzina, jak również osoby przejeżdżające przez Będzin, aby w większym stopniu zaczęli korzystać z transportu kolejowego. Tylko taki fakt jest w stanie ożywić dworzec – uważa Wesołowska-Bodzek.

Co ważne, bez względu na fakt czy miasto zyska najemców czy nie, przez 29 kolejnych lat i tak będzie dzierżawiło budynek, a co za tym idzie miesięcznie uszczuplało budżet o prawie 11 tys zł.

Czytaj więcej