News

Zabrzańska DTŚ może być zepsuta jeszcze kilka lat

"Tam nic nie może się stać"

Podobno zabrzański odcinek DTŚ „faluje”, cokolwiek to znaczy jezdnia wygląda tak jakby ktoś zerwał z niej asfat. I tak już od blisko trzech lat. Pierwsze muldy na nowiutkiej wówczas jeszcze drodze pojawiły się już po niespełna pół roku od oddania jej do użytku. I to w obu kierunkach.

Od tego czasu nierówna jezdnia frezowana była już kilkukrotnie, ale dawały one tylko tymczasowy efekt, po czym pojawiały się kolejne wybrzuszenia. Kazimierz Ladziński dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Infrastruktury Informatycznej w Zabrzu tłumaczy, że powodem pofalowania nawierzchni są reakcje chemiczne zachodzące pod asfaltem drogi. Badają je dwie ekipy naukowców. Są wśród nich eksperci z Politechniki Śląskiej w Gliwicach oraz Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Droga jest bezpiecznia i na gwarancji 

Kołatek pofalowaną DTŚ-ą jest już najwyraźniej zmęczony, bo jak zaznacza, wypowiadał się już w tej sprawie wielokrotnie. Zapewnia jednak, że droga jest na gwarancji, a generalny wykonawca budowy DTŚ w Zabrzu, firma Eurovia, po uzgodnieniach z Marszałkiem Województwa dokonuje jej naprawy. Podobno firma ma swój harmonogram według którego droga jest naprawiana.

– Trwają tam procesy chemiczne, czekamy na ich uspokojenie – mówi Ladziński.

Jak długo kierowcy będą musieli czekać więc jeszcze na doraźną naprawę drogi?

- To może potrwać rok, dwa i pięć – przyznaje dyrektor.

Na falującym odcinku drogi występuje ograniczenie prędkości i podobno jest bezpiecznie. - Tam nic nie może się stać, nie ma niebezpieczeństw spowodowanych rodzajem nawierzchni – zapewnia Ladziński.

Udowodnij, że jechałeś zgodnie z przepisami

Droga jest bezpieczna dla kierowców, ale czy dla samochodów również? Ladziński mówi, że kierowcy zawsze mogą rościć swoich praw u wykonawcy drogi, ale udowodnić przy tym muszą, że przestrzegali też prędkości.

Czytaj więcej

Napisz do autora w.stech@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Turystyka