News

Zabawy niedźwiedzi. Mamy superfilm

Nikt w Polsce nie spotyka co miesiąc tylu niedźwiedzi co leśniczy Kazimierz Nóżka z Baligrodu. Fotografuje je i filmuje

- Jak człowiek wchodzi do puszczy, to musi się liczyć z tym, że spotka niedźwiedzia. Bo niedźwiedź jest tam u siebie, a człowiek u niedźwiedzia - w prostych słowach zawiłości świata przyrody tłumaczy leśniczy Kazimierz Nóżka z Nadleśnictwa Baligród w Bieszczadach.

OKO w oko z niedźwiedziem

 Wie, co mówi, bo tereny, które ma pod opieką, to najbardziej „zaniedźwiedzione" leśnictwo w kraju.

A leśniczy Nóżka, zdrobniale nazywany przez kolegów Kazkiem, oko w oko z niedźwiedziami staje średnio 4 do 10 razy w miesiącu. Jedyny taki leśniczy w Polsce. Absolutny niedźwiedzi rekordzista.

- Żona się śmieje, że ja te niedźwiedzie przyciągam do siebie. "Żebym ja cię tak przyciągała jak one, to by lepiej było" - słyszę czasem od niej. Ale co poradzę, chyba uczulony na nie jestem. Dziesięciu leśniczych będzie chodzić po lesie i nic, a mnie 20 minut czasem wystarczy, żeby wejść na niedźwiedzia. Pewnie mnie któryś kiedyś dopadnie na dobre i będę miał nawet niedźwiedzią śmierć  - opowiada pan Kazimierz i odpukuje od razu w niemalowane bieszczadzkie drewno.

Nadleśnictwo Baligród to jakieś 1,5 tys. hektarów lasu, a w nim niedźwiedzie, dziki, żubry, jelenie i cała masa innej zwierzyny.
Leśniczy Nóżka kocha swój las. Wie wszystko o martwym drewnie, szacunkach brakarskich, co to jest klupa i po co leśnikom fotopułapka. Ale nade wszystko interesują go niedźwiedzie.

Muniek, Buniek, Sruniek, Lesiu, Mesiu i Sresiu

- Jest ich około 120 w kraju, teraz sześć jest tu u nas na stałe, a kolejne cztery skądś przyszły. Ze Słowacji, Rumunii albo Ukrainy -  mówi. - Lubią wysokie góry, leśne gęstwiny, to im w Karpatach dobrze, a nasze Bieszczady to przecież część Karpat - tłumaczy Nóżka.  

Te, co są na stałe, to nawet ponazywał: Muniek, Buniek, Sruniek, Lesiu, Mesiu i Sresiu. I potrafi odróżnić, gdy wejdą w fotopułapkę.

- U was tam w Beskidach też są niedźwiedzie, widziano tropy, mało ich, póki co, ale będzie więcej, bo niedźwiedzi generalnie przybywa.  Od Wschodu idą...

Gdy rozmawiamy przez telefon, leśniczy Nóżka właśnie wrócił z lasu. Na Facebooku i Twitterze furorę robi jego film z bawiącą się niedźwiedzią rodzinką. Profil nadleśnictwa Baligród obserwują rzesze fanów.

- Zrobiłem go w Wielką Sobotę. Matka uczy młode wspinać się na drzewa. Wystawiłem głowę zza wzgórza, patrzę, niedźwiedzie. Wyjąłem aparat  i zacząłem filmować. Z bezpiecznej odległości - opowiada leśniczy.

Jak do tej pory, tylko raz salwował się ucieczką. - Trzy lata temu spierdzielałem, powiem wprost, co sił w nogach, na szczęście miałem niedaleko auto. Robiłem zdjęcia, za blisko podszedłem, więc niedźwiedź  ruszył na mnie i pogonił. Gdy byłem już w samochodzie, zwierz stanął na tylnych łapach, obejrzał mnie z zaciekawieniem, odwrócił się i odszedł. Miałem dużo szczęścia - wspomina.

Co się czuje, gdy zwiewa się przed niedźwiedziem? - pytam.
- Pot na rękach i nie tylko, przyspieszone bicie serca. Nie ma czasu na zastanawianie się. Człowiek po prostu ucieka - opowiada i każe zapomnieć o tych wszystkich bzdurach, które czasem można przeczytać o tym, co robić, gdy spotka się w lesie niedźwiedzia.
Piszą, np., by położyć się na brzuchu, zakryć dłońmi głowę i udawać martwego.

- No przecież on od tyłu też da radę nas poszarpać. Biega szybko, nawet bardzo, jest zwrotny, sprawny, zwinny, bardzo dobrze się wspina na drzewa. Raczej gdy jeszcze nas nie zauważy, trzeba się delikatnie, jak najciszej wycofać i zmienić swoją trasę, by nie krzyżowała się z niedźwiedzią. Albo szybko uciekać, tak jak ja - dodaje Nóżka.

A czy to prawda, że niedźwiedź lubi miód?

- To akurat prawda, czasem przychodzi i z uli wyjada, niszcząc pasiekę...

A ludzi niedźwiedzie atakują?

- Prawdopodobieństwo spotkania niedźwiedzia w górach jest takie jak wygranej w totka. Naprawdę trzeba mieć takie szczęście jak ja. Ale nie powiem, czasem się innym też zdarzy. Ostatnio takich dwóch ze Śląska, od was, niedźwiedź poszarpał u nas w styczniu. Poroży jeleni szukali w puszczy. A niedźwiedzie teraz śpią krócej. Jaka zima, taki ich sen - mówimy nawet - tłumaczy Nóżka.

Pan Kazimierz ma żonę, dwie córki i syna. Jedna córka jest, jak on, leśnikiem.

- Bardzo się boi jak chodzi do lasu. Całą drogę śpiewa. O, widzi pani, na niedźwiedzia najlepsze jest śpiewanie, on wtedy słyszy, że idziemy i się nie zbliża - tłumaczy Nóżka.

Ale zaraz dodaje, że 100-procentowej pewności nie ma.

- Z niedźwiedziami jak z ludźmi, 98,8 proc. ludzi jest normalnych, ale zdarzy się jeden, któremu palma odbije i drugiemu człowiekowi przyłoży. Tak samo u niedźwiedzi. Zawsze może się trafić taki, któremu się coś nie spodoba i nas poszarpie. Niedźwiedź to niedźwiedź, jemu nikt w lesie nie podskoczy - przyznaje leśniczy Nóżka.

 

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: MODA I URODA