Czytasz: Dziwne? Gdzie tam! Zaadoptuj... roślinę.

Dziwne? Gdzie tam! Zaadoptuj... roślinę.

Przygarniają rośliny, które straciły dom. Szukają nowych domów dla roślin.

Czym jest Schronisko dla niechcianych roślin? - To idea przygarniania i dystrybuowania roślin, które miały dom, ale właściciel chce się ich pozbyć. Także takich, które trafiają na śmietnik – mówi Witold Szwedkowski, pomysłodawca Schroniska. Pomysł zrodził się siedem lat temu, kiedy Szwedkowski kupił mieszkanie w chorzowskiej kamienicy. Zobaczył, że wiele roślin stoi na korytarzu i przysycha. „Szkoda ich – pomyślał – a może ktoś by je przygarnął, może komuś by się przydały w mieszkaniu”. Tak zaczął zbierać rośliny i pisać o nich na forach internetowych. Ale temat podupadł. Jakiś czas później studentki z Poznania założyły fanpage na Facebooku i zaczęły promować ideę Szwedkowskiego. - Kiedy strona przestała działać, powiedziałem sobie „O nie! Skoro kilkaset osób zainteresowało się projektem to poczułem się w ojcowskim obowiązku, by taką stronę prowadzić – mówi Witold.

- Zacząłem zachęcać innych, by zakładali domy tymczasowe dla roślin – dodaje.

Palma zabiera dużo światła

Taki dom może stworzyć każdy, kto kocha zieleń i nie chce, by rośliny się marnowały. Można wpisać się do bazy domów tymczasowych i zaoferować swoje mieszkanie, kiedy ktoś będzie chciał się pozbyć rośliny. A jeśli znajdziemy roślinę, możemy zrobić jej zdjęcie, opisać i czekać, aż ktoś zechce ją zaadoptować.

Kto rośliny oddaje? Często są to ludzie starsi. Opowiada Szwedkowski: - Palma, która trafiła do nas, od 26 lat rosła w mieszkaniu na Zawodziu. Opiekowała się nią starsza pani. Roślina wędrowała między pokojem, a balkonem. Kiedy odszedł mąż, kobieta nie miała już siły, by palmę ciągle przenosić z miejsca na miejsce. Nie chciała, żeby kwiat usechł, więc ją oddała.

Jedna pani miała jukę, ale roślina zrobiła się tak wielka, że zabierała mnóstwo światła w małym pokoju. Nie chciała jej wyrzucać na śmietnik. Oddała.

Kwiat nie pasuje do wystroju

Czasem kwiat jest nietrafionym prezentem. A czasami nie pasuje już do wystroju mieszkania. - Albo się przeprowadzamy, a o roślinach myślimy dopiero na samym końcu. Wtedy je wyrzucamy, często bez sentymentu – mówi Szwedkowski, który wiele roślin wziął ze śmietnika. Palmę znalazł pod murem więzienia. Przygarnął i się przyjęła. Był czas, że jego mieszkanie pełne było takich kwiatów.

- Ale nie chodzi o kumulowanie dóbr. Dom jest tymczasowy, nie ma co się przywiązywać do takiej rośliny, która za chwilę może znaleźć nowy dom. A nawet powinna – dodaje.

Szwedkowski uważa, że za bardzo dbamy o wystrój mieszkania, a za mało o otoczenie wokół domu. Jego zdaniem, ludzie pielęgnują swoje gniazdka, wszystko musi być na wysoki połysk, a za rogiem umiera palma w kontenerze na śmieci i trawnik zamienia się w parking samochodowy.

Rośliny budują więzi między ludźmi

Ale tym, co najważniejsze w Schronisku dla niechcianych roślin, to budowanie więzi między ludźmi. Mówi Szwedkowski: - Chodzi o ożywianie relacji sąsiedzkich, towarzyskich. Nie o upiększanie mieszkania, ale o rozmowę i spotkanie. No bo trzeba się skrzyknąć, zorganizować, zadzwonić, wpuścić kogoś do mieszkania. Ludzie stają się otwarci, przy okazji przekazania kwiatu, napiją się razem herbaty, spędzą czas. Przecież o rośliny nie trudno, można je kupić w sklepie. Ale to jest puste, tak jak pielęgnowanie swojego mieszkania bez dbania o otoczenie.

Szczegóły dotyczące schroniska znajdziecie TUTAJ

Czytaj więcej