Zdrowie

Za oknem smog, a w domu?

Ciągle słyszymy apele, by w czasie smogu nie przebywać na dworze. Tylko, czy to nas uchroni? Pytamy eksperta.

Odkąd, ostatnio prawie codziennie, ogłaszane są alarmy smogowe w naszym regionie, słyszymy apele, by nie wychodzić z domów. Apele te adresowane są przede wszystkim do małych dzieci, osób starszych, kobiet w ciąży, osób z przewlekłymi chorobami układu krążenia i oddechowego. Te grupy osób są bowiem szczególnie narażone na szkodliwe działanie zanieczyszczonego powietrza.  Tylko, czy to wystarczy?

- Podczas smogu można zostać w domu, tylko to nie jest rozwiązaniem probemu, bo pyły zawieszone czy inne szkodliwe związki i tak się do mieszkań dostają. Wewnątrz jest to samo szkodliwe powietrze co na zewnątrz. Niczym innym w mieszkaniach nie odychamy. Szkodliwych związków jest tylko trochę mniej  - wyjaśnia ekolog prof. Piotr Skubała z Wydziału Biologii Uniwersytetu Śląskiego.

Kiedy dym z kominów przemysłowych, domowych czy spaliny przy sprzyjających warunkach meteorologicznych wynoszone są w górę, szkodliwe substancje rozpraszają się na dużych przestrzeniach i ich stężenie jest stosunkowo niewielkie. Kiedy jednak sytuacja staje się niekorzystna, co związane jest z osiadaniem zimnego powietrza wraz z zanieczyszczeniami, szczególnie pyłu zawieszonego, wzrasta niebezpieczeństwo. 

Pojawia się smog. Ma związek głównie ze spalaniem węgla, a w konsekwencji emisją tlenków siarki, azotu, węgla, sadzy i pyłów, które w połączeniu z wilgotnym powietrzem i inwersją temperatury stają się źródłem zagrożenia dla wszystkich.

Smog to tak naprawdę aerozol. Składa się z pyłów mineralnych, które mogą mieć m.in. kształty kanciaste, ostro zakończone. To one uszkadzają nasze błony komórkowe i otwierają wrota do choroby - mówią lekarze.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) najbardziej szkodliwy dla zdrowia człowieka jest pył zawieszony PM 2,5, czyli zawierający cząsteczki  o bardzo małych rozmiarach (o średnicy nie większej niż 2,5 μm). Łatwiej wnika on do dolnych dróg oddechowych, wywołując stan zapalny płuc, ale może przenikać też (przez pęcherzyk płucny) do układu krążenia, nasilając zjawisko miażdżycy.

- Kiedyś przejmowaliśmy się sadzami, czyli cząsteczkami większych rozmiarów, ale one nie są aż tak niebezpieczne - mówi prof. Skubała. - Co innego te drobne cząsteczki, które ze względu na swoje niewielkie rozmiary łatwo mogą przeniknąć do organizmu i powodować choroby.

Jak wyliczyli naukowcy, każdy z nas przebywając w smogu, dostarcza do organizmu tyle rakotwórczego benzopirenu, jakby wypalił siedem papierosów dziennie.

- To szokujące, że wobec  ciągle powtarzanej wiedzy o szkodliwości smogu, niektórzy ciągle palą w piecach węglem niskiej jakości, albo, co jeszcze gorsze, odpadami - oburza się ekolog. Jego zdaniem problem powinien jak najszybciej znaleźć rozwiązanie systemowe.

- Takie państwa jak Niemcy i Czechy poradziły sobie ze smogiem, to i my powinniśmy przestać być najbardziej czerwoną plamą, czyli zajmować 1. miejsce na mapie światowego smogu. Można przecież, tak jak w Czechach zakazać np. sprzedaży i używania pieców, w których można palić byle czym - apeluje prof. Skubała. 

Premier rządu Beata Szydło zwróciła się do Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, by wypracował rekomendacje dotyczące polepszenia czystości powietrza w Polsce. 17 stycznia rząd ma się zająć tą sprawą, poinformowała szefowa rządu na Twitterze, zamieszczając pismo w tej sprawie.

 

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kultura