Czytasz: Z wizytą u bohatera „Zimnej Wojny”
Odwiedziliśmy Amfiteatr Buk w Rudach Raciborskich, który zyskał światową sławę dzięki filmowi „Zimna Wojna”. To miejsce, w którym odbywają się koncerty, spektakle i… kwitnie miłość.

W Rudach znajdują się zabytkowa stacja Kolei Wąskotorowej i Pocysterski Zespół Klasztorno-Pałacowy. Ślązacy mają też wiele wspomnień związanych z innym, wyjątkowym miejscem. To Amfiteatr Buk ukryty wśród lasów. Kiedyś tętnił życiem, potem o nim zapomniano, a dziś zyskał drugie życie. Ba, zasłynął w świecie dzięki filmowi „Zimna Wojna” Pawła Pawlikowskiego. Właśnie ten amfiteatr wybrano do sceny, w której Joanna Kulig w czarnej peruce śpiewa „Baja Bongo”, przebój z przełomu lat 50. i 60.

- Amfiteatr był jedną z 10 lokacji wytypowanych przez Opus Film. Wszystko wskazywało jednak na to, że ekipa filmowa wybierze muszlę koncertową w Zgorzelcu – opowiada Dariusz Jezierski, reżyser i opiekun Ośrodka Buk. - Ale kiedy Pawlikowski przyjechał tu osobiście i zobaczył amfiteatr to od razu powiedział: „Kręcimy w Rudach” - dodaje.

Zdjęcia trwały dwa dni. Powstała wyjątkowa scenografia autorstwa Katarzyny Sobańskiej i Marcela Sławińskiego, która przeniosła nas o pół wieku wstecz. - Jesteśmy bardzo dumni, że nasz amfiteatr zobaczył cały świat – mówi Jezierski. Film miał przecież swoją premierę na festiwalu w Cannes, gdzie Pawlikowski odebrał Złotą Palmę za reżyserię.

Ale Amfiteatr Buk ma własną, niezwykłą historię. Jest miejscem, w którym nagromadzenie prawdziwych wydarzeń, sprawdzonych faktów, ale też legend jest ogromne. Ziemie raciborska i rybnicka rozkwitały od czasów wczesnego średniowiecza, dzięki działalności cystersów, którzy zdecydowali się osiedlić właśnie tutaj, w Rudach. Zasadzili buczyny, zbudowali kuźnię, a ziemia ta tętniła życiem. Opowiada Jezierski: - Ciekawe rzeczy działy się tu tuż przed wojną i w czasie wojny. Mało kto wie, że odbył się tu zjazd kobiet Rzeszy Niemieckiej, działał obóz szkoleniowy Hitlerjugend, ale też obóz dla oficerów. Tutaj też przetrzymywano nowozelandzkich spadochroniarzy pojmanych w czasie inwazji na Kretę.

Sto metrów stąd jest góra Wiktorii, gdzie w 1866 roku przebywała Wiktoria, późniejsza cesarzowa Niemiec. W tym miejscu oddawała się żałobie po śmierci syna, a nawet posadziła lipę, która rośnie do dziś.

Ośrodek wypoczynkowy Buk powstał w ubiegłym wieku i należał do Kopalni Węgla Kamiennego "Knurów". W budowę tego kompleksu włożono wielkie środki finansowe. Powstało miejsce rekreacyjne dla górników i ich rodzin, ale też mieszkańców okolicy. Tutaj spędzali wczasy i odpoczywali. Tutaj się poznawali, a potem urządzali wesela. Pływali w basenie i przychodzili na koncerty do amfiteatru. Ten początkowo został zbudowany jako muszla koncertowa dla 100 osób. Potem dobudowano zadaszenie i tak powstał amfiteatr dla 800 widzów. Koncertowały tu gwiazdy estrady, orkiestry dęte, a nawet słynny chór Rogera. Działała restauracja, potem klub nocny.

Ośrodek wypoczynkowy, dzisiejszy Dom Seniora, gościł kadrę piłkarską Antoniego Piechniczka, a mieszkańcy okoliczni do dziś wspominają pewien epizod. - Naoczni świadkowie mówią o piłkarzu, który wychodził z budynku i toczył się po schodach jak piłka. Dziś to jest nie do pomyślenia – śmieje się Jezierski.

W późniejszych latach ośrodek przestał się opłacać i kopalnia sprzedała go Gliwickiej Agencji Turystycznej. Miejsce zaczęło podupadać. Nowy nabywca, prywatny inwestor miał tu zrobić aquapark. Sprzedał jednak obecnej właścicielce. - Dwa lata temu dostałem propozycję, by osiąść w tym miejscu i zadbać o amfiteatr. Mamy cygańską naturę i zdecydowaliśmy się tu zamieszkać – dodaje reżyser.

Jezierski przez wiele lat był związany z teatrami wschodnimi. Dziś zajmuje się renowacją Buku, a pomaga mu w tym Anna Maksym, aktorka i partnerka życiowa.

- Przywróciliśmy tę okolicę do życia – mówią zgodnie. Żyją w domu koło amfiteatru z dwoma psami – Guido i Gunarem oraz kotami. Są gościnni i dla każdego odwiedzającego okolicę mają dobre słowo. Zrobią też kawę i zaproszą do rozmowy.

- Tu mieszkamy i jesteśmy częścią tego teatru. Dla każdego, kto zechce tu przyjść, trzeba znaleźć czas. Przyjeżdżają Niemcy, którzy szukają wspomnień. Ale też mieszkańcy okolicy. Nie brakuje też wszystkich, którzy obejrzeli „Zimną Wojnę”. Chcą zobaczyć jednego z bohaterów tego filmu – mówi Jezierski.

Jezierski i Maksym chcą w tym miejscu stworzyć dom rezydencji artystycznej dla śląskich artystów. Powstanie też kąpielisko na zbiorniku naturalnym. Brodzik dla dzieci będzie zimą lodowiskiem. Wszystko powinno być gotowe za dwa lata. W miejscu, w którym działał nocny klub, powstanie klubokawiarnia klimatem nawiązująca do lat 70.

Powstanie też Europejskie Centrum Doświadczania Teatru BUK. - W Polsce są Gardzienice, Supraśl, Sejny. Ale Śląsk nie ma takiego miejsca. Tu będziemy szukać i eksplorować polski folklor oraz stykać go z prądami z innych krajów i regionów, szukać części wspólnych. Będą tu zjeżdżały teatry z Gruzji, Białorusi, Ukrainy, Estonii, Rosji, z Bałkanów – wymienia Jezierski.

Do tej pory, od remontu na deskach amfiteatru wystąpili Joanna Trzepiecińska, Krzysztof Daukszewicz, Mirosław Czyżykiewicz. W planach Trebunie Tutki, Artur Andrus, Anna Dereszowska. A jeszcze w czerwcu (21-24 czerwca) odbędzie się pierwszy Festiwal Słowiański. W programie koncerty folklorystyczne, obozowisko słowiańskie z odtworzeniem obrzędu Nocy Kupały. A ponadto, gra terenowa, warsztaty śpiewu białego, gimnastyka słowiańska oraz pokaz mody słowiańskiej.

Zobacz fragment monodramu pt. ,,Aparat, który dała mi matka" w wykonaniu Anny Maksym:

Czytaj więcej