Czytasz: Z głodu jadł gruz. Teraz czeka na dom

Z głodu jadł gruz. Teraz czeka na dom

Maks, którego inspektorzy gliwickiego oddziału OTOZ znaleźli w dramatycznym stanie, dochodzi do siebie w klinice weterynaryjnej. Być może stamtąd pojedzie od razu do nowego domu.

Maks znaleziony w stanie skrajnego wyczerpania, niedożywiony i chory ma szansę na adopcję. Pies nabiera sił w klinice weterynaryjnej w Katowicach-Brynowie.

Organizacja OTOZ „Animals” z Gliwic uwolniła Maksa z posesji firmy budowlanej. Był na łańcuchu. Badania wykazały, że zwierzę żywiło się m.in. piachem, gruzem i liśćmi.

 - Jego schorzenia, utrzymywanie psa w stanie nieleczonej choroby, niedożywienie i odwodnienie, kiedy go znalazłam, to nie jest kwestia trzech dni, kiedy pies nie dostaje jedzenia – mówi Anita Chromy z gliwickiego oddziału Ogólnopolskiego Towarzystwa. Pies nie był w stanie utrzymać się na nogach, kiedy był zabierany do kliniki, więc musiało to trwać naprawdę długo.

 Właścicielka Maksa nie leczyła go, bo uznała, że jest stary. Maks na pewno nie ma mniej niż dwanaście lat.

Pomoc dla psa, który był skrajnie wyczerpany  

Historia psa poruszyła wielu ludzi. Zgłosiło się kilka osób, które chciały dać psu dom, ale okazało się, że nie jest to możliwe. Rodziny te nie spełniały warunków. Maks nie może mieszkać w bloku ze względu na chore stawy, co powoduje ogromne trudności w pokonywaniu schodów. Idealny byłby dla niego dom z ogrodem. I być może takie miejsce na niego czeka.

- Wstępnie adopcją jest zainteresowany jeden pan, który zresztą pokrył koszty leczenia Maksa – mówi Anita Chromy. Dodaje, że zapłacił też za karmę dla psiaka. Więcej nie chce jednak mówić, żeby nie zapeszyć.

Nic dziwnego po tym, co zwierzę musiało przejść.

 - Trudno nam nawet wyobrazić sobie cierpienie tego psa, koszmarne cierpienie głodu, pragnienia, koszmarne cierpienie całego ciała. Co ten pies czuł, wiedząc, że umiera?! Co czuł „człowiek”, codziennie przechodząc obok konającego z głodu psa? - napisali na Facebooku przedstawiciele gliwickiego oddziału Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt.

Maks jeszcze przez kilka dni musi pozostać w lecznicy. Dostaje leki przeciwzapalne, leki na serce i na tarczycę. Niedługo ma go odwiedzić pan, który jest zainteresowany adopcją. Inspektorzy gliwickiego OTOZ- u mają nadzieję, że z kliniki pojedzie do nowego domu.

Niestety tego typu interwencji mamy coraz więcej, zanim coraz mniej -przyznaje Anita Chromy. Być może wynika to ze świadomości ludzi, którzy częściej reagują na cierpienie zwierząt. To jednak nie usprawiedliwia tych sytuacji, kiedy zwierzaki są maltretowane.

Ustawa o ochronie zwierząt 

Członkowie Zespołu Przyjaciół Zwierząt chcą poprawić ustawę o ochronie zwierząt. Ważnym punktem ma być zakaz przywiązywania psów do bud. Niemal jednocześnie resort sprawiedliwości zapowiada wyższe kary dla oprawców zwierząt.

Pies przywiązany do budy krótkim łańcuchem to niestety nadal często spotkany widok. Warunki, w jakich żyją czworonogi reguluje ustawa o ochronie zwierząt, ale w praktyce jest z tym różnie.

Na początku 2012 roku weszła w życie nowelizacja ustawy. Przepisy mówią, że można psa trzymać na uwięzi nie dłużej niż 12 godzin na dobę, a łańcuch, na którym trzymane jest zwierzę, nie może być krótszy niż 3 metry. Chociaż to absolutne minimum, animalsi od lat powtarzają, że przepis o długości łańcucha i czasie uwięzi, i tak jest martwy. Wciąż wiele psów spędza na krótkim łańcuchu całe życie.

Tę sytuację chce raz na zawsze zakończyć Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt. Mają już gotowy projekt nowelizacji ustawy. Zwierzęta mają być trzymane w kojcach lub na ogrodzonych posesjach.

Czytaj więcej