Czytasz: Wywiad z Michałem Kubieńcem z Katowickiego Geszeftu

Wywiad z Michałem Kubieńcem z Katowickiego Geszeftu

Poznaj tajniki prowadzenia concept store'u Wywiad z Michałem Kubieńcem.

 
Szturmem wkroczyli na lokalny rynek: byli jednym z pierwszych miejsc, które przyczyniło się do przedefiniowania tożsamości młodych Ślązaków i opowiedzenia o niej na nowo. Jak sami siebie opisują: są nie tylko sklepem z produktem lokalnym, ale także niezależnym punktem promocji regionu i klimatyczną kawiarnią. Czy tradycja to dziś na Śląsku powód do dumy? O tworzeniu nowych narracji dla mieszkańców metropolii opowiada Michał Kubieniec, współwłaściciel sklepu Geszeft. 

          Czy było jakieś konkretne wydarzenie, które stanowiło inspirację do założenia Geszeftu i dało wyraźny sygnał, że taka inicjatywa odniesie sukces?

Tych wydarzeń było kilka, które się nałożyły na siebie. Po pierwsze produkowaliśmy już gadżety miejskie w barze KATO i chcieliśmy rozszerzać asortyment, jednak przestrzeń barowa nie była do tego przystosowana. Po drugie: był to czas, gdy na Śląsku zaczęło pojawiać się sporo ciekawych śląskich marek, inspirujących się regionem, czas takiego boomu i mody na Śląsk. Po trzecie, po konkursie ESK w Katowicach pojawiło się spore społeczne ożywienie, ludzie zaczęli wychodzić na miasto, korzystać z niego i czuli się dumni ze swojego regionu. Można powiedzieć, że te 3 czynniki wpłynęły na to, że zdecydowaliśmy się otworzyć Geszeft. To był idealny moment na takie działania i podsumowanie tego wszystkiego, co się wtedy na Śląsku działo.

          Czy wraz z upływem lat preferencje klientów Geszeftu zmieniają się? Czy wciąż rosnąca liczba miejsc nawiązujących do lokalnej tradycji kształtuje jakoś ich potrzeby?

Preferencje się na pewno nieco zmieniły. Klient stał się bardziej świadomy i więcej oczekuje. Chce, żeby produkt był dobrze wykonany w każdym detalu. Żeby miał wysoką jakość. Zaczął też doceniać rzeczy bardziej wymagające tj. ręcznie drukowane plakaty w limitowanych seriach. Ale to efekt również tego, że rynek jest bardziej dojrzały i sprofesjonalizowany. Marki mają spójne strategie komunikacji i dopracowany produkt. Na początku to wszystko było bardziej spontaniczne, co oczywiście miało swój urok. 

Nowe miejsca inspirujące się Śląskiem są bardzo różne i adresują swoje produkty często do innych klientów. Śląskość jest w nich w bardzo różnoraki sposób rozumiana i odmieniana. Każdy chyba ma swoją niszę i odpowiada na potrzeby konkretnej grupy odbiorców. Zresztą z wieloma z nich współpracujemy (np. Gryfnie), bo wychodzimy z założenia, że przy tak lokalnych biznesach więcej ugramy działając razem, niż ze sobą konkurując.

          Jaki produkt jest najlepiej sprzedającym się w historii concept store'u towarem? Czy według Pana świadczy to jakoś o sentymentach lub potrzebach klientów?

Do najpopularniejszych produktów należą Sadza soap, koszulka KATO czy biżuteria z Bro.katu. To są takie ponadczasowe klasyki, które sprzedają się nieprzerwanie od otwarcia Geszeftu. Nawet nie trzeba ich specjalnie promować. Myślę, że może ich popularność wynika z prostych i trafnych skojarzeń z regionem i dzięki temu klienci  łatwo się z tymi produktami identyfikują. Sprawdzają się też jako gadżet dla ludzi z zewnątrz czy turystów, dla których jest on rozpoznawalny, budzi pozytywne skojarzenia i fajnie gra z historią regionu.

 

          Co decyduje o tym, jakie kolejne produkty wprowadzacie do sklepu? Czy są to tylko zależności rynkowe, a może coś więcej? 

Kryteriów jest wiele. Nie są to tylko kalkulacje rynkowe. Zależy nam na promocji nowych, młodych i często jeszcze nieznanych marek, więc zapraszamy je do sklepu na próbę. Żeby zrównoważyć ryzyko, zestawiamy je z markami bardziej znanymi i rozpoznawalnymi. Są to zarówno marki z regionu, jak i najciekawsze koncepty z Polski. Staramy się też, żeby nasz asortyment wyróżniał się i nie powtarzał produktowo z tym, co możemy spotkać w innych concept store’ach z polskim designem. Dlatego dużo szukamy, rozmawiamy i konsultujemy. Często jak wprowadzamy nowe marki, które pojawiają się również gdzieś indziej, zapraszamy je do zrobienia czegoś specjalnie pod nasz sklep. Innym ważnym czynnikiem przy wyborze produktów jest cena. A raczej jej jak największy przekrój. Nie chcemy być postrzegani jako kolejny drogi i ekskluzywny sklep z designem. Chcemy być otwarci na różnych odbiorców. Bardziej chcemy być Cepelią w odświeżonej współczesnej formule, niż Domem Handlowym dla wybranych. Dlatego mamy bardzo różne produkty, w różnych cenach. Z ciekawostek: nie zmieniliśmy cen kawy od otwarcia, pomimo że sam produkt podrożał znacznie, bo nie traktujemy go zarobkowo. Chcemy żeby przychodzili do nas lokalsi po sąsiedzku na Espresso i żeby czuli że to jest też ich miejsce. 

          Jaki obraz Śląska chcecie kreować poprzez Wasze działania? Jak Wy widzicie ten region?

Nie wiem czy jest jakiś jeden obraz Śląska, który chcemy kreować. Bardziej chcemy pokazać jego różnorodność. Szukać w jego historii ciekawych, często nieodkrytych wątków i prezentować je w przeróżnej formie. Chcemy bardziej o Śląsku rozmawiać. Zwracać uwagę na jego dziedzictwo, zarówno to przemysłowe, modernistyczne, przed i powojenne, jak i to współczesne. Inspiruje nas tutejsza architektura, przyroda i bogata wielokulturowa historia. Z drugiej strony, chcemy też pokazać, że to region młodych, aktywnych i kreatywnych ludzi, którzy tworzą rzeczy niebanalne i czują się związani z regionem. Myślę, że ta liczba projektów czerpiących z lokalności, jaką możemy znaleźć na Śląsku, to jest ewenement na skalę ogólnopolską. Ja przynajmniej nigdzie czegoś takiego, w takiej skali nie widziałem.

          Geszeft mocno związany z Koszutką, aktualnie jedną z najmodniejszych dzielnic miasta. Czy ulokowanie sklepu właśnie tam było przypadkową decyzją, a może czuliście jej wyjątkowy klimat już wcześniej, co skłoniło Was do podjęcia tej decyzji?

To była w pełni świadoma decyzja. Od początku byliśmy zakochani w Koszutce i to właśnie tutaj chcieliśmy otworzyć nasz lokal. Trochę na uboczu, ale za to w towarzystwie fajnej architektury, dużej ilości zieleni i wielu małych, często rzemieślniczych sklepików. Do tego nigdzie w Katowicach nie ma takich wysokich i dużych lokali, z pięknymi witrynami. Jak się otwieraliśmy to wszyscy nam to odradzali, że to za daleko od centrum, że ludzie tu nie przyjdą, że tu się nic nie dzieje itp. A teraz na Koszutce jest Poszetka, Lokal Bakery, Morcinka 3A, Galeria Szara, Atodobre i wielu lokalnych aktywistów dbających o rozwój dzielnicy. Tworzy nam się bardzo fajna okolica. 

          Gdzie szukacie informacji o potrzebach Waszej grupy docelowej? Jakie źródła wiedzy polecalibyście osobom, które chcą promować produkty lokalne?

Przede wszystkim staramy się obserwować rynek i testować wiele rozwiązań sprawdzając, jak odpowiadają na potrzeby klientów. Dużo rzeczy robimy po prostu intuicyjnie. Staramy się też aktywnie uczestniczyć w życiu kulturalno-społecznym regionu, żeby wiedzieć, o czym się aktualnie rozmawia, jakie wątki się porusza i co może być nośnym tematem. Dużo też szperamy w archiwach i wyszukujemy rzeczy, często zapomniane, starając się klienta zaskoczyć i pokazać mu coś nowego. Oczywiście obserwujemy też rynek polski czy globalny, analizując różne trendy pod kątem lokalnym i sensowności ich wprowadzania u nas. Bo jak wiemy, lokalne i globalne dzisiaj bardzo się ze sobą przenika. Nie ma chyba jednego źródła wiedzy, trzeba po prostu obserwować na wielu płaszczyznach to, co się dzieje dookoła, mając również świadomość potęgi, jaką jest internet.

          Geszeft jest silną marką znaną bardzo wielu osobom w mieście. Jaka jest Wasza strategia budowania tak rozpoznawalnego miejsca? Co jest fundamentem Waszej promocji?

Fundamentem naszej promocji jest pokazanie naszego zaangażowania w życie miejskie, które staramy się realizować na wielu poziomach. Tak, żeby nasz odbiorca miał świadomość, że nasza lokalność to nie tylko tani chwyt marketingowy a autentyczna chęć zmieniania naszego regionu. To jest coś, co chcemy przekazać poprzez produkt, jaki sprzedajemy, projekty w które się angażujemy, formę reklamy jaką wybieramy czy ludzi, z którymi współpracujemy. Przekaz musi być spójny i uczciwy, żebyśmy nie stali się ciekawostką jednego sezonu. Nie traktujemy Geszeftu tylko w kategoriach komercyjnych, wywodzimy się ze środowisk społeczno-kulturalnych i istotne jest dla nas, żeby ludzie nas odbierali nie tylko jako zwykłych przedsiębiorców. Uważamy, że tak niszowy biznes wykorzystujący dziedzictwo regionu do swoich celów, może być zbudowany tylko i wyłącznie na wzajemnym zaufaniu a je jesteśmy w stanie zbudować, tylko jeśli będziemy uczciwi względem naszych odbiorców.

Interesujesz się wprowadzaniem marek na rynek lokalny? Weź udział w bezpłatnych warsztatach w Idea Hubie prowadzonych przez Michała Kubieńca! Podczas spotkania opowie o tajnikach prowadzenia concept store'u na przykładzie marki Geszeft. Więcej: http://bit.ly/warsztatyconceptstore

 


Wywiad z Michałem Kubieńcem, współwłaścicielem Geszeftu, przeprowadziła Magdalena Chmiel z Kava Studio. 

Więcej na: kavastudio.pl