Czytasz: Wysypisko Bytom
Prezydent Bytomia przestrzega, że jeśli posłowie nie zmienią przepisów, to zaleją nas śmieci z całego świata.

- Znam problemy Bobrka i pozostałych terenów, na których prowadzona jest gospodarka odpadami. Te pretensje są jak najbardziej zasadne - przyznaje Damian Bartyla.

Miała być rekultywacja, a jest zasypywanie tych obszarów odpadami niezgodnie z wydanymi pozwoleniami. Jak zapewnia prezydent od kilku lat robi co może, żeby zakończyć ten horror mieszkańców. Jest jednak bezsilny.

- Polskie prawo daje duże pole do nadużyć. Firmy to doskonale wykorzystują osiągając z tego ogromne dochody. Powinny nastąpić bardzo duże zmiany w prawie polskim, które pozwolą walczyć z tym nielegalnym procederem.

Damian Bartyla chciałby powołania specjalnych służb, których kompetencje pozwoliły na skuteczną walkę z nielegalnym składowaniem i przetwarzaniem odpadów niebezpiecznych. Obecnie kary finansowe wahają się od 500 zł do 20 tys. zł. Jednak jak szacuje bytomski magistrat firmom „opłaca się łamać przepisy”. Dziennie, dzięki nielegalnej działalności, nieuczciwi przedsiębiorcy zyskują ok. 200 tys. zł.

Bezradna jest i policja, i straż miejska, i wojewódzki inspektor ochrony środowiska, i miasto. Przedsiębiorcy mają pozwolenia na działalność. Wygaszenie ich jest niezwykle trudne. Bez udowodnienia im nielegalnej działalności, miasto będzie zmuszone za własne pieniądze zneutralizować substancje niebezpieczne. Koszt utylizacji tylko jednego ładunku wynosi ok 50 tys. zł. TIR-y zwożą na Bobrek odpady dzień i noc. Wszystko w oparciu o nieskuteczne prawo.

Damian Bartyla przyznaje, że  wycofał zgodę na prowadzenie tego typu działalności w dzielnicy Bobrek. Ta decyzja została uchylona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Trwa ponowne rozpatrzenie, a śmieci dalej lądują w Bytomiu. Władze miasta chcą zmienić plan zagospodarowania przestrzennego. To jedyne narzędzie, które obecnie pozwoli na zablokowanie możliwości zwożenia odpadów na te tereny.

Obecny w czasie spotkania z mieszkańcami poseł Wojciech Szarama nie tylko nie widział potrzeby zmiany przepisów, ale też oskarżał o nieskuteczne wykorzystywanie narzędzi prawnych przez prezydenta, marszałka, komendanta policji czy inspektora ochrony środowiska.

- Myślę, że pan Wojciech Szarama jak pochyli się nad wszystkimi przepisami, które regulują tą materię, to zmieni zdanie i jednak stwierdzi, że te przepisy muszą być zmienione; żeby nam pozwolić skutecznie walczyć z tym niebezpiecznym procederem.

Damian Bartyla zapewnia, że jako prezydent miasta robi wszystko, co może. Jego zdaniem do Polski zwożone są śmieci z całej Europy.

- Bez zmian przepisów będziemy mieć śmietnik nie tylko w Bytomiu, ale w całym kraju.

Czytaj więcej