Czytasz: Wyborczy wstyd. Śląskie z najniższą frekwencją w kraju

Wyborczy wstyd. Śląskie z najniższą frekwencją w kraju

Śląskie województwem ludzi, którzy nie chodzą na wybory.

Śląskie jest drugim pod względem liczebności województwem w kraju. Tylko mazowieckie zamieszkuje więcej wyborców. Tymczasem mieszkańcy Mazowsza zanotowali najwyższą mobilizację wyborczą w kraju w pierwszej turze. W drugiej wyprzedzili ich jedynie wyborcy z woj. lubelskiego. A Śląskie? Śląskie jest na szarym końcu. W drugiej turze to tutaj najwięcej mieszkańców zostało w domach. Śląskie staje się województwem ludzi, którzy nie chodzą na wybory. I tym razem nie można wskazywać na różnice między Warszawą a Katowicami. W obu tych miastach wyborczą walkę zakończyła już pierwsza tura.

DRUGA TURA WSTYDU

W województwie śląskim w drugiej turze wybrano włodarzy 38 miejscowości. Jak wynika z pierwszych informacji dot. frekwencji ze wszystkich komisji, największa mobilizacja była w Mysłowicach. Zażarta walka między radnym Dariuszem Wojtowiczem a posłem Wojciechem Królem do urn przyciągnęła 47,28 proc. mieszkańców. Niewiele mniej wyborców postanowiło zdecydować o przyszłości Bielska-Białej. Starcie Koalicji Obywatelskiej z PiS-em poruszyło 47,16 proc. mieszkańców.

Tymczasem w Bytomiu do lokali wyborczych poszedł zaledwie co trzeci wyborca. Aż 66 proc. mieszkańców nie oddało głosu. Mariusz Wołosz zdobywając 53,54 proc poparcia, realnie został prezydentem głosami mniej niż co piątego bytomianina. Z kolei o tym, że to Małgorzata Mańka-Szulik a nie Agnieszka Rupniewska będzie rządzić Zabrzem przez kolejnych 5 lat, przeważyła decyzja niecałego procenta wszystkich wyborców z tego miasta. 

W całym województwie śląskim zagłosowało zaledwie 42,94 proc. wyborców. To wynik, który w przypadku referendum byłby niewiążący. Co to oznacza? Dokładnie to, że referendum  z udziałem mniej niż połowy uprawnionych uznaje się za ważne, ale traktuje się je jedynie jako "opiniodawcze". W takim przypadku organy państwowe mogą wziąć jego wynik pod uwagę. Ale nie muszą. Całe "szczęście" to były wybory, a nie referendum. 


AKTUALIZACJA

Według ostatecznych danych frekwecji podanych przez Państwową Komisję Wyborczą w całym kraju do urn poszło 48.83 proc. wyborców. Najmniej uprawnionych do głosowania w całej Polsce poszło w województwie śląskim. Tu oficjalnie zagłosowało zaledwie 44.47 proc. mieszkańców. 

m. Bielsko-Biała - 50,84%
m. Mysłowice - 50,67%
m. Dąbrowa Górnicza - 46,41%
m. Świętochłowice - 46,21%
m. Zawiercie - 45,59%
m. Racibórz - 42,95%
m. Ruda Śląska - 38,48%
m. Zabrze - 35,85%
m. Bytom - 35,26%

Czytaj więcej