Czytasz: Wojewoda mówi „sprawdzam”. Odwołają burmistrza Czeladzi?

Wojewoda mówi „sprawdzam”. Odwołają burmistrza Czeladzi?

Wojewoda dostaje anonimy dotyczące burmistrza Czeladzi. I postanowił sprawdzić, czy ich treść jest prawdziwa...

„Burmistrz miasta Czeladź w radzie nadzorczej szpitala miejskiego zasiada już nieprzerwanie od czterech lat, mimo iż ustawa antykorupcyjna – art 4. mówi, że burmistrz nie może zasiadać w spółach prawa handlowego”. Podpisano „Anonim”.

Dwa pisma podobnej treści trafiły na biurko wojewody śląskiego Jarosława Wieczorka. Jedno w październiku, drugie w listopadzie zeszłego roku. Kim jest „donoszący”?

Burmistrz w radzie szpitala, burmistrzyni w wodociągach

Trudno powiedzieć, choć „Anonim” pisze o sobie w kategorii „my mieszkańcy Czeladzi” oraz „my wyborcy PiS”. Wywodzącemu się z PO burmistrzowi Zbigniewowi Szaleńcowi wytyka również, że ten jest prezesem zarządu Stowarzyszenia „Wspólnie dla Czeladzi”.

Obrywa się także radnym – członkom stowarzyszenia. Według „Anonima” łamią oni zapisy ustawy o samorządzie gminnym.

Na tym nie koniec. Okazuje się, że funkcję przewodniczącej rady nadzorczej Zakładu Inżynierii Komunalnej pełni… zastępczyni burmistrza - Elżbieta Dmitruk.

„Bardzo proszę o sprawdzenie, czy te osoby pełnią swoje funkcje zgodnie z prawem” - apeluje do organu nadzorczego - czyli wojewody śląskiego - mieszkaniec Czeladzi.

Osiem nazwisk

Wojewoda sprawą się zajął. Ale sam nie może odwołać burmistrza ze stanowiska. Zgodnie z przepisami Kodeksu wyborczego - wygasić mandat (burmistrzowi lub radnemu) może Rada Miasta. Z tą właśnie kwestią Jarosław Wieczorek zwrócił się zatem do czeladzkich rajców.

Sprawą zająć mają się w tę środę. W planie sesji znalazło się aż osiem wniosków - co ciekawe - „w sprawie stwierdzenia braku podstaw do wygaszenia mandatu radnemu” - jak zapisano w materiałach sesyjnych.

Poza burmistrzem Szaleńcem, mandat stracić mogą: Jolanta Moćko (przewodnicząca czeladzkiej rady miasta), Andrzej Mentel, Patrycja Juszczyk, Monika Pawlik, Marcin Godecki, Waldemar Żak oraz Dariusz Pietrzykowski.

„To norma. Nie mam obaw”

- Nie obawiam się, że stracę stanowisko - powiedział nam we wtorek burmistrz Szaleniec. Przyznał, że zasiada w radzie nadzorczej miejskiego szpitala. Przyznał, że pobiera za to wynagrodzenie. - Praktycznie każdy prezydent gdzieś zasiada, w jakiejś spółce nadzorczej. To norma - stwierdził Zbigniew Szaleniec. Zaznaczał, że ma do tego kompetencje („Anonim” zarzuca mu ich brak), bo skończył studia z zarządzania placówkami medycznymi. - Wojewoda wcale nie sugeruje wygaszenia mandatu podejrzanym o złamanie zakazu łącznia stanowisk. Sam nie ma służb, więc nam kazał to sprawdzić. A ponieważ nie doszło do złamania prawa, to nie mam obaw – mówił pan burmistrz.

Prawo mówi wprost

Tymczasem – jak zaznacza Beata Pawlas, radca prawny ze spółki Danecki Dec Radcowie Prawni - art. 24f ustawy o samorządzie gminnym wprost odpowiada na pytanie czy burmistrz może łączyć swoje stanowisko z zasiadaniem w szpitalnej radzie nadzorczej.

„Wójtowie, radni, małżonkowie wójtów (...) nie mogą być członkami władz zarządzających lub kontrolnych i rewizyjnych ani pełnomocnikami spółek handlowych z udziałem gminnych osób prawnych lub przedsiębiorców, w których uczestniczą takie osoby”.

- Wybór lub powołanie tych osób na te funkcje są z mocy prawa nieważne – cytuje ustawę Beata Pawlas.

Czytaj więcej