Czytasz: Wielcy Ślązacy bohaterami książek

Wielcy Ślązacy bohaterami książek

Waldemar Cichoń, autor słynnej serii książek o kocie Cukierku, przypomina wielkich Ślązaków. Bo ludzie ich nie znają, a jemu jest wstyd.

"Zdarziło sie na Ślonsku" to jest książka napisana z potrzeby serca o wielkich, śląskich bohaterach. 11 opowieści o niesamowitych Ślązakach, sportowcach, naukowcach, odkrywcach. Ślązakach, którzy dokonali czegoś wielkiego, a często są zapomniani.

Nie wiedzieli, kto to Wilimowski

- Jestem rodowitym Ślązakiem i zawsze chciałem taką książkę napisać. Wcześniej nie spotkałem niczego podobnego – mówi Waldemar Cichoń, pisarz, który zasłynął serią książek o kocie Cukierku.

Książka Waldemara Cichonia

A wszystko zaczęło się od rodzinnego wypadu do Parku Śląskiego. Opowiada Cichoń: - Czekaliśmy na kolejkę elkę, a każdy wagonik jest nazwany nazwiskiem wielkiego Ślązaka. Pamiętam, że koło nas stało małżeństwo. I w pewnym momencie pani pyta pana, z charakterystycznym śląskim akcentem: „Ty, a kto to był ten Wilimowski?”. A on na to: „Nie wiem, ale chyba jakiś polityk, czy ktoś”. I mnie się strasznie głupio zrobiło. Bo jak można nie znać Wilimowskiego na Górnym Śląsku i to jeszcze będąc mężczyzną. Każdy Ślązak się interesuje piłką nożną, a nie znać fenomenalnego gracza to jest wstyd.

Historie dobre jak rodzynki

Były badania, które pokazały, że ogromna większość uczniów szkół ponadpodstawowych na Górnym Śląsku, nie potrafi podać znaczącej postaci z dziejów swojego regionu. I znów Cichoniowi zrobiło się głupio.

- I tak jak dzieciaki wybierają z ciasta rodzynki, bo są najlepszą częścią wypieku, tak ja sobie powybierałem najlepsze historie ze Śląska - mówi pisarz. 

W książce znajdziemy opowieść o Karolu Goduli, czyli jednej z najwybitniejszych postaci, ucieleśnieniu śląskich cnót. Jego życie jest klasyczną historią od pucybuta do milionera.

Jest historia życia Ernesta Wilimowskiego, najlepszego polskiego i śląskiego futbolisty. To on strzelił cztery bramki Brazylii na mistrzostwach świata w 1938 roku.

Albo dzieje Oskara Troplowitza, twórcy słynnego białego kremu.

Jest opowieść o Ślązakach, którzy wyemigrowali do Stanów i założyli tam miasto Panna Maria. Do dziś żyją w Teksasie ich potomkowie, którzy mówią po śląsku.

Jest też historia pociągu. Dziś do Berlina jedzie się jakieś 10 godzin, a kiedyś czas przejazdu wynosił zaledwie 4 h i 25 minut. To rezultat dla dzisiejszych pociągów nieosiągalny. Maszyna jechała z prędkością 125 km/h, a mogła jechać nawet 160!

Jest opowieść o Kukuczce, który jako drugi człowiek w historii zdobył wszystkie himalajskie ośmiotysięczniki.

Mamy też Henryka Sławika, mało znanego bohatera, który uratował podczas wojny ok. 30 tys. osób, głównie żydowskich dzieci.

Już niebawem będzie druga część

- Czasem są to bohaterowie nieożywieni, czasem zbiorowi, jest jedna opowieść zmyślona. Zastanawiałem się, która historia mogłaby tę książkę otwierać. No i pomyślałem, żeby napisać jak to Bóg Ślązakom ziemię podarował - tłumaczy Cichoń. 

To jest książka dwujęzyczna. Śląski to dla autora język serca, którego się nauczył, zanim poznał język polski. - Jeśli ktoś przeczyta śląską wersję, ale nie poradzi i nie erbnie, to może sobie od razu po polsku przeczytać – mówi.

I jeszcze: - Gdyby ktoś miał dużo pieniędzy i zekranizował te historie, to przebiłyby wszystko, co powstaje w Hollywood.

Już wkrótce, ukaże się druga część śląskich historii, w której bohaterami będą m.in. pałac w Świerklańcu, Fiat 126p czy ojciec współczesnego pszczelarstwa - Jan Dzierżon.

Czytaj więcej