Czytasz: "Większości więźniów nie wyzwolono. Kazano nam iść do Wodzisławia Śląskiego"

"Większości więźniów nie wyzwolono. Kazano nam iść do Wodzisławia Śląskiego"

Poruszające przemówienie Polki, która do KL Auschwitz trafiła jako mała dziewczynka. Dla większości więźniów wyzwolenie nie przyszło.

W 74. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz byli więźniowie przyjechali do Oświęcimia, żeby dać świadectwo niewyobrażalnej zbrodni, która trwała niemal do ostatniego dnia wojny. Podczas ceremonii głos zabrała m.in. Janina Iwańska, która została przywieziona do Auschwitz po Powstaniu Warszawskim.

- Przyjechałam do Auschwitz w nocy. Kiedy otwarto nam wagony, pierwsza myśl była: nie umrę. To była pierwsza ulga, że w pociągu nie umrę. Otwarto nam drzwi. Kiedy wyszłam z wagonu, poczułam zapach, który znałam z Treblinki - zapach palonych ciał - mówiła Iwańska.

Janina Iwańska przypomniała, że wyzwolenie KL Auschwitz nie dało jej wolności. Naziści nie czekali na wojska zmierzające do Oświęcimia. 80 proc. więźniów obudzono w nocy z 18 na 19 stycznia i kazano im iść do Wodzisławia Śląskiego. Niemcy sądzili, że uda im się wykorzystać więźniów jak siłę roboczą na terenie III Rzeszy.

- Zrobiono apel i wyprowadzono nas z obozu tzw. „marszem śmierci” z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego w mrozie dwudziestostopniowym na następny etap.  Na odcinku tym w każdym miasteczku są zbiorowe groby tych, którzy nie podołali, żeby dojść do Wodzisławia

Stamtąd więźniowie przejechali otwartymi wagonami przy  do obozu Ravensbruck. Potem została przewieziona do Neustadt-Glewe, gdzie 2 maja doczekała wyzwolenia. Zaledwie tydzień przed zakończeniem wojny. Jej powrót do Polski trwał dwa miesiące.

- Moim życzeniem jest, żeby młodzi, nowe pokolenia nie musiały iść drogą, którą ja musiałam przebyć - powiedziała na zakończenie.

Czytaj więcej