News, Kultura

Wice, żarty i ausdruki o Ślązakach

Marek Szołtysek w swojej najnowszej książce opowiada o śląskim poczuciu humoru.

Książka „Humor śląski” Marka Szołtyska opowiada o śląskim poczuciu humoru, który polega nie tylko na „ciepaniu wicami”, ale na pewnej oryginalnej, dowcipnej, pogodnej postawie. Dzięki niej wielu Ślązaków potrafi żartować nawet z trudnych zdarzeń życiowych. Regionalnego dowcipu jest w tej książce bardzo dużo, bo jej celem jest nie tyle rozśmieszyć, ale zwrócić uwagę na humor, jako element śląskiej kultury.

Szołtysek chce zrozumieć śląskie poczucie humoru

W książce znajdziemy 250 wiców napisanych po śląsku, do tego 140 wiców obrazkowych oraz opisy „śląskich Szwejków”, śmiesznych śląskich farorzów, wice o Rusach albo o Marklowicach i „fol inkszych śmiysznych godek”.

- W książce są żarty pisane po śląsku. Nie każdy umie coś takiego ułożyć, a tutaj są gotowce, którymi można błysnąć w urodziny czy na różnych festynach. Są też wice rysunkowe i modne ostatnio memy jak np. Mona Lisa w śląskim stroju. Także śląskie powiedzonka, czyli ausdruki. Ale jest tu coś ważniejszego – mówi Marek Szołtysek, autor książki.

- To próba zrozumienia śląskiego poczucia humoru. Nie chodzi o to, że Polacy śmieją się ze śląskiej godki tak, jak śmieją się z brzmienia języka czeskiego. Mnie chodzi o coś więcej, o to, dlaczego mamy taki a nie inny sposób myślenia.

Na Śląsku kwitł humor

Na Śląsku, jak tłumaczy Szołtysek, nie było szlachty, ludzie byli równi i żyli na podobnym poziomie ekonomicznym, blisko siebie. Spotykali się na biesiadach, śmiali się z przywar sąsiadów, nie byli zapyziali w tych swoich zagrodach. Nie mieli też kompleksów i znali swoje miejsce na ziemi, wiedzieli, że od życia cudów nie dostaną. To stworzyło specyficzny klimat pod życie towarzyskie, gdzie kwitnie humor.

W książce jest rozdział poświęcony „śląskim Szwejkom”. Jest prawdziwa historia człowieka, który w latach 70. chodził do wojska. Kazali mu tam wyszorować szczoteczką toaletę, żeby się świeciła. On wstał rano i pozapalał świece na tej toalecie. Świeciła się? No świeciła!

Był ksiądz, który nazywał się Ślonzok. Zadziwiał wszystkich swoim poczuciem humoru. Kiiedy zachorował na cukrzycę, miał amputowane części ciała, a to palec, a to nogę. Parafianie go żałowali, a on powiedział: „Bogu oddałem się w całości, a on mnie bierze po kawałku”.

- Humor na Śląsku to nie sypanie żartami. To styl życia, żeby w chorobie nawet zachować pogodę ducha - mówi Szołtysek. 

- Sienkiewicz, żeby ubarwić Zagłobę to musiał wymyślić jego powiedzonka. Tutaj żaden pisarz tego nie wymyślił, zrobili to sami ludzie. Czegoś podobnego nie ma w języku polskim - dodaje. 

„Humor śląski” kosztuje 30 zł. Książkę można kupić w księgarniach, bądź zamówić przez internet.

***

Marek Szołtysek, przez Kazimierza Kutza nazywany „współczesnym Karolem Miarką”, jest pisarzem, dziennikarzem i historykiem. Mieszka w Rybniku. Ma na koncie takie publikacje jak „Kuchnia śląska”, „Rozmówki śląskie”, „Śląskie podróże” czy „Biblia Ślązoka”.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Tour de Pologne