Relacja

Nie ma Walentynek bez całusków

Czy wiecie, że Walenty jest patronem Bierunia? Co roku organizowany jest tam jarmark, który ściąga tysiące zakochanych. I nie tylko.

Kult Św. Walentego w Bieruniu

Kult Walentego przywędrował do Bierunia wraz z drewnianym kościółkiem pod wezwaniem tego świętego. Od kilkunastu lat, Walenty patronuje miastu. Ale tradycja jarmarków żywa jest tam od wielu lat. W 1787 roku proboszcz ks. Jan Kanty Żychoń uzyskał z Rzymu odpust na święto św. Bartłomieja i św. Walentego. Od tego czasu w mieście organizowane są jarmarki. Kramy z rękodziełem, zabawkami i oczywiście słodkościami, przyciągają rodziny z dziećmi, młodych, starszych i oczywiście, zakochanych. Czego trzeba skosztować?

Floków, makronów, krajanki, kartofelków i oczywiście całusków.

To biszkoptowe ciastka w kształcie ust, polane czerwonym lukrem i wypełnione kremem adwokatowym. Ten przysmak regionalny, bieruński, wymyślony został dziesięć lat temu przez Barbarę Kałamałę ze Spółdzielni Usługowo-Handlowej Jedność. Nie tak łatwo znaleźć je na straganach, ale cierpliwe poszukiwania całusków na pewno zakończą się sukcesem.

Pani Anna handluje na tym odpuście od 25 lat. Pamięta takie jarmarki, po których zostawały puste stragany. Teraz, jej zdaniem, ludzi jest mało. Zwłaszcza, kiedy 14 lutego wypadnie w tygodniu. Bo jarmark walentynkowy organizowany jest zawsze dokładnie 14 lutego, nieważnie czy to sobota czy środa. W międzywojniu dzieci zwalniano tego dnia ze szkoły. Dziś, trzeba poczekać, aż uczniowie skończą lekcje, a ich rodzice pracę. Pani Anna liczy, że po południu ruch będzie większy. Jarmark postoi do wieczora.

"Walencik" w Bieruniu

Rzesze mieszkańców Bierunia ściągają też do zabytkowego sanktuarium pod wezwaniem św. Walentego, które znajduje się nieopodal odpustu. Msze są odprawiane przez cały dzień. Kościół, nazwany przez bierunian „Walencinkiem” pęka w szwach. Stoi przy cmentarzu, na którym jeszcze 300 lat temu chowano tych, którzy nie byli godni pogrzebu na cmentarzu parafialnym. Św. Walenty jest patronem chorych, opętanych i epileptyków. Za obłąkanych uważało się dawniej także zabójców i samobójców, więc ten święty był odpowiednim patronem kościoła, który znalazł się w bliskości ich mogił. „Walencinek” powstał w XVII wieku i pamięta dwa pożary. Jeden na skutek wadliwej instalacji elektrycznej, a drugi – rok później – w wyniku umyślnego podpalenia. Kościół odbudowano i dwa lata temu podniesiono do rangi sanktuarium. Znajdują się w nim relikwie św. Walentego, który miał ocalić miasto od epidemii zarazy w 1831 roku. Wierni w podzięce, po każdej mszy, idą na kolanach wokół prezbiterium i całują relikwie św. Walentego.

Tam szuka się pociechy w nieszczęściu i prosi o uzdrowienie. Tam często brane są śluby, a nawet zdarzyły się zaręczyny przed obrazem. Bo „Walencinek” służy chorym i patronuje zakochanym.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Długi weekend