News

W tym roku nie będzie trzeba cofać zegarka?

- Więcej z tego szkód niż pożytku - zaznaczają w katowickim biurze PSL. I chwalą się ustawą, która reguluje czas Polek i Polaków.

Ustawa, którą w poniedziałek pochwaliło się Polskie Stronnictwo Ludowe jest bardzo krótka. Liczy ledwie dwa artykuły, wprowadzić ma jednak prawdziwą rewolucję. - Na mocy projektu, który przygotowaliśmy nie trzeba będzie przesuwać zegarków – mówił podczas konferencji prasowej Stanisław Dąbrowa, prezes PSL na Śląsku.

Fot: Stanisław Dąbrowa (w środku), szef śląskiego PSL chwali się ustawą o wycofanie się z pomysłu zmiany czasu.

Relikt z czasów wojennych

Jakie skutki niesie ze sobą pomysł ludowców? Jeśli ustawa wejdzie w życie, nie musielibyśmy co roku w ostatnią niedzielę października cofać wskazówek zegarów o godzinę, a w ostatnią niedzielę marca - przesuwać z powrotem o godzinę do przodu. - To nie ma żadnego sensu. Taki system został wprowadzony w czasie wojny. Po to, by oszczędzać na oświetleniu, a co za tym idzie – mieć fundusze na zbrojenia. To relikt przeszłości – podkreślał szef śląskiego PSL-u. Dodawał, że przygotowana przez stronnictwo zmiana, mogłaby wejść w życie „z dnia na dzień”, w ramach tzw. szybkiej ścieżki legislacyjnej. - Warunkiem jest poparcie ustawy przez PiS – zaznaczał wicemarszałek Dąbrowa. Jeśli tak się stanie, w niedzielę 29 października, nie będziemy spać o godzinę dłużej. Wszystko pozostanie po staremu. A raczej – po letniemu.

CZYTAJ TAKŻE: ZEGAREK PREMIER SZYDŁO

Czy ma to jakichś sens?

Spór o sens zmiany czasu z letniego na zimowy i odwrotnie trwa od wielu lat. Dwa razy do roku wskazówki zegara przestawia 70 państw, w tym niemal cała Europa (poza Islandią, Rosją i Białorusią). Ekonomiści mówią jednak wprost: manewrowanie czasem nie ma większego uzasadnienia ekonomicznego. - Suma korzyści i strat wynikająca ze zmiany czasu jest bliska zeru – zaznacza dr Bartłomiej J. Gabryś z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Tłumaczy, że lepsze wykorzystanie godzin słonecznych w czasie zimowym (za sprawą dodatkowej godziny) dla współczesnego człowieka nie ma już wielkiego znaczenia. - Ma natomiast kwestia przyzwyczajenia się do „nowego czasu”. Udowodniono, że przestawienie się trwa 5 dni, a w tym czasie pracujemy gorzej – mówi dr Gabryś. Przyznaje, że osobiście popiera pomysł ludowców.

Tydzień w niedoczasie

Jak zmiana czasu wpływa na zdrowie? Lekarze zgadzają się z ekonomistami. - Na dłuższą metę godzina w tył lub przód nie przekłada się znacząco na nasz organizm – mówią interniści. Nie mniej jednak w momencie majstrowania przy zegarku, przez około tydzień odczuwamy tego skutki: jesteśmy rozdrażnieni, mniej skoncentrowani, mamy groszy sen, a co za tym idzie – także refleks. Po tygodniu nasz rytm dobowy zostaje wyrównany.

Franklin chciał, zrobili to jednak Niemcy

Skąd wziął się pomysł ze zmianą czasu? Takie rozwiązanie po raz pierwszy zaproponował Benjamin Franklin, jeden z Ojców-założycieli Stanów Zjednoczonych. Nie wzięto go jednak na poważnie. Zegarki przestawiono dopiero kilkadziesiąt lat później, w Niemczech, w czasie I wojny światowej. Pieniądze zaoszczędzone na energii elektrycznej, miały służyć lepszemu dozbrojeniu niemieckiej armii. Pomysł szybko skopiowały inne państwa.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Video