Czytasz: W muzeum Ptaków
Ona – wybitna kostiumolog filmowa i teatralna. On – aktor i śpiewak operetkowy. Stworzyli parę, która pół wieku spędziła razem. I ukochany dom, w którym mieszkali ponad 30 lat. Dziś to muzeum Barbary i Stanisława Ptaków.

Kamienica przy ulicy Kopernika 11 w Katowicach. Wchodzę po schodach i zanim przekroczę próg domu, wiem, że znalazłam się w artystycznym miejscu. Korytarz zdobią namalowane na ścianach barwne postaci. W środku czeka już na mnie Barbara Ptak. Rozpoczynamy wędrówkę po jej mieszkaniu, które pięć lat temu zmieniło się w muzeum.

- Wprowadziłam się tu z mężem, jakieś 30 lat temu, to było nasze 15. mieszkanie. Takie mieliśmy prace, że często zmienialiśmy miasta i mieszkania (Ptakowie mieszkali w m.in. Poznaniu i Gnieźnie, przyp. red.) - opowiada Barbara Ptak. - Górnicy, którzy tu mieszkali, przeprowadzili się do Giszowca. Ale był tu okropny bałagan, to było wstrząsające. Jednak architektonicznie wiedziałam, że mieszkanie jest wspaniałe. Musiałam się tylko skupić, by ominąć te przeszkody i zobaczyć oczami wyobraźni jego przyszły wygląd – dodaje.

Na gotowe

Mąż nie mógł się o niczym dowiedzieć, ale z racji zawodu, ciągle był zajęty i nie dopominał się o to mieszkanie. Pani Barbara wprowadziła go „na gotowe”. Znajomi śmiali się, że taką jest dobrą żoną. - A ja po prostu bałam się reakcji męża na ten cały bajzel. Nie podejrzewałam, że jego wyobraźnia może polecieć za moją. Ja wiedziałam, że zrobię tu piękne mieszkanie, ale bałam się, że on się zrazi – opowiada.

Mieszkanie było urządzone, zgodnie z jej gustem i projektem. Stanisław zaakceptował wszystko, a najbardziej podobały mu się wielkie pokoje i schody, po których lubił chodzić. W pomieszczeniach się gimnastykował, codziennie od 6 rano. Tutaj się przygotowywał do ról, tutaj spędzali czas. Oboje byli artystami, dużo wyjeżdżali. Ale zawsze wracali na Kopernika.

- Katowice to była nasza ostatnia przystań.

Sypialnia wygląda jak wyjęta z pałacu. Na ścianach niebieskie, włoskie tapety. I mnóstwo fotografii. Meble w stylu Ludwika XVI, wielkie łóżko, toaletka, szafa.

Muzeum Barbary Ptak

Salon żywy, czerwony, z pięknym alabastrowym żyrandolem. Na ścianach wiszą projekty kostiumów Barbary Ptak. Na stoliku stoją nagrody, jakie dostała za swoje prace. To tutaj odbywały się huczne przyjęcia. Tutaj wpadał na herbatę Kazimierz Kutz, który mieszkał niedaleko. Zwyczaj był taki, że aktorzy po premierze spotykali się na wspólne świętowanie. Przychodzili więc do Ptaków. Pokoje zdobią też kostiumy, z „Zemsty”, „Kopciuszka”, „Królowej Bony” i „Człowieka z La Manchy”. Ten ostatni kostium Barbara zaprojektowała dla swojego męża.

Jest jeszcze pracownia artystki, w której wiszą projekty jej prac. Na ścianach brakuje już wolnego miejsca. Są obrazy dokumentujące jej współpracę z Polańskim, Wajdą, Antczakiem, Kutzem. Po schodach schodzimy w dół i zaglądamy do pokoi, gdzie z okazji 5-lecia muzeum, przygotowywana jest wielka i osobista wystawa Barbary Ptak. Będzie gotowa na 19 listopada.

Zasługujemy na muzeum?

Skąd w ogóle wziął się pomysł na to muzeum? Rzadko się zdarza, by artysta za życia stworzył swój własny pomnik. Tak było w przypadku Salvadora Dali, który w Figueres koło Barcelony zamienił swój zamek w muzeum właśnie. - Mnie jest daleko do Salvadora. Ale kiedyś przyszedł tu ktoś i powiedział, że to jest muzeum. Muzeum? Pytam. Przecież to moje mieszkanie – opowiada pani Barbara. - Następne pytanie, jakie się pojawiło, to czy my w ogóle zasługujemy na muzeum – dodaje.

Pani Barbary, po śmierci męża, nie było stać na utrzymanie takiego dużego mieszkania. Lokum kupiło od niej miasto i zrobiło muzeum: oddział teatralno-filmowy Muzeum Historii Katowic. Pani Barbara przeniosła się do mniejszego mieszkania w bloku.

- To muzeum ma symptomy życia dwojga ludzi. Nadal traktuję je jak swoje mieszkanie. Zawsze chciałam, by klimat pozostał. Niewiele się tu zmieniło. Jakbyśmy tylko na chwile wyszli. Wszystkie przedmioty, dywany, szczegóły to jest pozostałość po nas – mówi Barbara Ptak.

Czytaj więcej