Czytasz: W dzielnicy pojawiły się... bajora

W dzielnicy pojawiły się... bajora

I trwa wielkie suszenie. Wszystko po nawałnicach w dąbrowskich Strzemieszycach Wielkich. Mieszkańcy zamiast na pogodę, psioczą jednak na urzędników.

Ulica Jana Majewskiego w Strzemieszycach. Najdłuższa, równoległa do DK94. To tutaj, kilka dni temu, ulewne deszcze mocno dały się mieszkańcom we znaki. - Najgorzej było za przejazdem kolejowym – pokazuje palcem mieszkanka szarego domku parterowego.

Zalało tu chodnik z czerwonej kostki brukowej, woda wdarła się do kilku domów i piwnic, a przydomowe ogródki zamieniły się w baseny z pływającymi po nich plastikowymi meblami ogrodowymi. W efekcie na miejscu pracowało osiem zastępów straży pożarnej. Ale ślady po zalaniach widać do dziś.

autor zdjęć: Zbigniew Legarski, Stwarzyszenie Samorządne Strzemieszyce

Wiaderko na deszczówkę

Po ulewach pozostały kałuże, a w miejscach, gdzie domy są niżej, nawet nieduże bajora.

- Na łąkach za domami woda sięga niemal po kolana, zaczynają zalęgać się tu żaby – mówi dąbrowianka. Deszcze spowodowały też, że po nieutwardzonych wjazdach do posesji nawet dziś trudno poruszać się autem.

- Sąsiadka wiaderkiem wylewała wodę z przedpokoju. Deszczówka bez problemu pokonała nawet wysoki próg – mówi pani Krystyna, mieszkanka Strzemieszyc, którą spotykamy w pobliskim sklepie spożywczym.

Budowlańcy z przypadku?

Problem w tym, że – jak zaznaczają dąbrowianie – przed remontem drogi i zbudowaniem w dzielnicy systemu kanalizacji tak duże zalania się tu nie zdarzały. - Obserwowałem jak robili to wszystko – wskazuje na ulicę Majewskiego właściciel domku oddalonego od przejazdu kolejowego o kilkadziesiąt metrów. - Niektóre dziury rozkopywali po kilka razy. Rury też nie były od razu dobrze posadowione. Czasem miałem wrażenie, że to jakaś przypadkowa ekipa budowlana – mówi mężczyzna.

Kanalizacja do poprawki

Mieszkańcy dodają też, że w trakcie remontu jezdnia została podniesiona, przez co spad do domów zrobił się ostrzejszy. - Spartolili robotę, zgłaszaliśmy ten fakt w urzędzie miejskim. Urzędnicy wszystkiego się jednak zapierają. Uważają, że wszystko jest w porządku – denerwują się mieszkańcy Strzemieszyc.

Ich podejrzenia potwierdza też dąbrowska straż miejska. - Przydałyby się tutaj pewne rozwiązanie techniczne, ponieważ przy nadmiarze wody system kanalizacyjny jest niewydolny – mówi Adam Dollinger, rzecznik dąbrowskiej straży pożarnej. Dodaje, że w momencie interwencji, strażacy musieli wykonać przekop przez chodnik, żeby woda miała jak spływać do studzienek.
- Nie jestem specjalistą z tej dziedziny, nie chcę też oceniać inwestycji, ale fakt faktem, że przy większych ulewach robi się tu spory problem – zaznacza Dollinger.

Inwestycja nowa. Czy udana?

Zbigniew Legarski, członek stowarzyszenia Samorządne Strzemieszyce przypomina, że system kanalizacyjny w dzielnicy jest praktycznie nowy. - Inwestycję za grube pieniądze robiono tu parę lat temu. Dziwi mnie, że władze miasta zezwoliły na takie błędy – zaznacza.

Próbowaliśmy zapytać o tę sytuację w dąbrowskim magistracie. W piątek okazało się jednak, że urzędnicy nie znaleźli czasu, by sprawę wyjaśnić.

Czytaj więcej