Czytasz: Uwaga na Krajowy Rejestr Sadowny. „Sadownicy” próbują naciągnąć śląskie stowarzyszenia

Uwaga na Krajowy Rejestr Sadowny. „Sadownicy” próbują naciągnąć śląskie stowarzyszenia

Rozsyłają listy stylizowane na pisma urzędowe z wezwaniem do niemałej zapłaty. Nie daj się naciągnąć.

Wpis do KRS jest podstawą w pełni legalnego funkcjonowania spółek, instytutów, nawet partii, ale także stowarzyszeń i fundacji. Czasem sprawa może ciągnąć się miesiącami. Kiedy dostanie się pismo o konieczności uiszczenia opłaty za obecność w bazie KRS, wielu czuje silną potrzebę, żeby pieniądze wysłać i mieć z tym spokój. Zanim jednak zlecisz przelew pamiętaj, żeby dokładnie sprawdzić od kogo ten list jest.

KRS KRS-OWI NIERÓWNY

Krajowy Rejestr Sądowy prowadzony jest przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Krajowy Rejestr Sadowny przez dwójkę „cwaniaków” z Warszawy. Wpis do rejestru ministerialnego jest obowiązkowy. Wpis do bazy „sadowników” nie.

Jednak „sadownicy” robią co mogą, żeby sprawić wrażenie, żeby skłonić do opłaty za wpis do ich KRS-u. Takie pismo 20 października otrzymała prezes nowej fundacji zajmującej się zwierzętami.

- Treść odczytaliśmy dokładnie dzień po "nieprzekraczalnym" terminie, zmusiło nas to oczywiście do zweryfikowania konsekwencji jakie będziemy ponosić za nieterminową wpłatę. Działania weryfikacyjne skutkowały analiza całego zamieszania i odkryciem "podstępu" Krajowego Rejestru Sadownego - pisze do naszej redakcji Magdalena Czyszczoń, prezes Fundacji Ochotniczy Patrol Zwierzęcy.

REJESTR Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ

Spółka powstała 2 lutego 2017 roku. Założona została przez pana Marka i panią Violettę. Wspólnie wpłacili 5 tys. zł i rozpoczęli działalność. Ich spółkę można sprawdzić w Krajowym Rejestrze Sądowym. Chociaż jej działalność budzi ogromne kontrowersje, to firmy wciąż nie zdelegalizowano. Zdaniem policji pieczęć z orłem może zrobić sobie każdy. A w piśmie wyraźnie wpisane jest, że chodzi o wpis do Krajowego Rejestru Sadownego. Żeby było jeszcze ciekawiej, dokładnie wczytując się w pismo, można wyczytać, że adresaci pisma „nie) są zobligowani” do uiszczenia opłaty inicjacyjnej w wysokości 481 zł.

- Zastanawiam się jednak jak jest to możliwe, że wystarczy dodać jedną literę czy nawias w odpowiednim miejscu by szybko przekonać organizacje do poniesienia kosztów za usługę, której wcale nie potrzebuje. Nas uratowała terminowość jednak nie każdy miał takie szczęście - pisze Magdalena Czyszczoń, prezes Fundacji Ochotniczy Patrol Zwierzęcy.

Spółka „Sadowna” zarejestrowana jest w wirtualnym biurze w Warszawie. Swój adres w wieżowcu na Hożej udostępnia firma z Poznania. Wykorzystują mechanizm znany z naciagania przedsiębiorców rejestrujących swoje firmy w Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej. Na razie jedyne, co radzą policjanci, to dokładnie czytać treść otrzymywanych pism.

- Jeśli nie jesteśmy pewni, że korespondencja jest z urzędu, wystarczy sprawę skonsultować z księgowym. Ten z pewnością od razu zauważy na przykład przekręconą nazwę instytucji, która domaga się zapłaty – radzi Adam Jachimczak oficer prasowy Komedy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.