Czytasz: UŚ to nie tylko nauka. To też studenckie kluby

UŚ to nie tylko nauka. To też studenckie kluby

Byliście w Akancie albo Strasznym Dworze? Jeśli nie, koniecznie tu zajrzyjcie. Poczujecie studencki klimat klubów związanych z Uniwersytetem Śląskim.

Gołębnik, Straszny Dwór, Zameczek albo Akant. Władze uczelni nie ukrywają - na szczególną atmosferę studiowania na Uniwersytecie Śląskim, tak jak na każdej uczelni wyższej, przez lata wpływała działalność klubów studenckich -.

Tam, gdzie studenci tam i klub

Powód? Takie miejsca powstawały w miastach, w których zlokalizowane były poszczególne wydziały Uniwersytetu Śląskiego: w Cieszynie, Katowicach i Sosnowcu. Przez kilka dekad prowadzone były przez reprezentantów organizacji młodzieżowych. - Od samego początku ich formalnym zadaniem miało być prowadzenie skierowanej dla studentów (i realizowanej przez samych studentów) działalności kulturalnej.

Wolna myśl studencka

- Warto jednak pamiętać, że choć kluby studenckie miały oferować przede wszystkim zabawę i relaks, często w formie znacznie odbiegającej od oczekiwań władz – mówi z uśmiechem Jack Szymik-Kozaczko, rzecznik prasowy uczelni - w przeszłości były także miejscami, gdzie rodziła się prawdziwa wolna myśl studencka - zaznacza.

Dlatego do dziś dla wielu absolwentów UŚ takie nazwy klubów, jak: Akant, Gołębnik, Panoptocum, Pod Rurą, Remedium, Straszny Dwór, VIP, Zameczek czy Za Szybą, są synonimem młodzieńczych radości, ale nierzadko i studenckiego zaangażowania.

Czytaj więcej