Czytasz: Dekomunizacja w Tychach: Baron zostaje, a co z Jorgiem?

Dekomunizacja w Tychach: Baron zostaje, a co z Jorgiem?

Tyscy urzędnicy wysłali pismo z prośbą o wydanie opinii na temat patronów ulic w mieście.

O tym, kto może, a kto nie być patronem ulicy czy placu decyduje Instytut Pamięci Narodowej. Na wniosek i prośbę samorządu wydaje opinie, które jednak są jednak zaledwie drogowskazem, bo ostateczna decyzja należy do Rady Miasta czy gminy.

Tyscy urzędnicy wysłali wykaz ulic do katowickiego IPN-u i choć oficjalnego zwrotnego pisma jeszcze nie otrzymali, to wiadomo, że na cenzurowanym znalazły się dwie postacie - generał, wojewoda Jerzy Ziętek oraz Walenty Kubica. Przeszłość tego drugiego, patrona ulicy na osiedlu K, jest jednoznacznie... komunistyczna. To poseł na Sejm PRL w latach 1961-1969 oraz instruktor Komitetu Wojewódzkiego (KW) PPR w Katowicach. 

"bo Ziętek to był dobry komunista, nasz chop!"

Na wieść, że Ziętek miałby zniknąć z Tychów (ale także z innych miast) posypały się komentarze. "Był komunistą, ale tak wiele zrobił dla regionu!". Jego wątpliwe uczestnictwo w powstaniach śląskich równoważy późniejsza działalność. To dzięki staraniom Jorga powstał Spodek, Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku, sanatorium w Ustroniu czy Górnośląskie Centrum Rehabilitacji “Repty”. Jednak w świetle przepisów Ziętek “łapie” się do zapisów ustawy z 2016 roku. Bo poza tym, że był wojewodą śląskim, później katowickim, to przecież był członkiem Komitetu Centralnego PZPR.

Pod znakiem zapytania stoi patron ulicy sąsiadującej ze stadionem miejskim. Jan Brzoza, właściwe Józef Worobiec lub Józef Wyrobiec, pisarz, publicysta, poseł i działacz komunistyczny. Urodził się we Lwowie w 1900 roku, zmarł w Myszkowie w 1971 roku, jego szczątki spoczęły na cmentarzu przy ul. Francuskiej w Katowicach. W jego sprawie zostanie wystosowane oficjalne zapytanie do centrali IPN-u.

Dekomunizacja powstańca śląskiego? Po co? - pytają tyszanie

Wśród patronów, którzy znaleźli się na liście do zmiany miała się znaleźć postać Jana Barona. W lokalnych mediach zawrzało. "Dlaczego chcą się pozbyć powstańca śląskiego? Nad czym się tu zastanawiać?". Jak nieoficjalnie dowiedział się portal Silesion.pl Jan Baron zostaje. Po przeprowadzonej kwerendzie okazało się, że uczestnik trzech powstań śląskich wciąż będzie patronować ulicy na osiedlu B.

Znasz li patrona swojej ulicy?

Przy okazji tego "zamieszania" warto przytoczyć kilka faktów z życia Jana Barona opracowanych na podstawie „Słownika biograficznego Ziemi Pszczyńskiej” z 1994 roku pod redakcja Alojzego Lyski. Urodzony w 1896 w Tychach. Po ukończeniu szkoły uczył się zawodu kowala u swojego przyszłego teścia. Naukę przerwała pierwsza wojna światowa. 21-letni tyszanin trafił na front zachodni we Francji. Po przegranej Niemiec powrócił do swojego rodzinnego miasta i rozpoczął działalność społeczną i narodową. Brał udział w trzech powstaniach śląskich. Tuż przed wybuchem trzeciego powierzono Baronowi organizację 3 kompanii II bataliony pułku pszczyńskiego. Podczas krwawego boju, do którego doszło 21 maja 1921 roku został ciężko ranny i trafił do szpitala. Po zakończeniu walk zajął się kowalstwem, aby później pracował w Fabryce Papieru i Cellulozy w Tychach-Czułowie. Ożenił się, doczekał się dwójki dzieci. Był członkiem-założycielem Związku Postańców Śląskich, działał w tyskim oddziale Towarzystwa Gimnastycznym "Sokół".

Tuż przed wybuchem II wojny światowej zorganizował batalion obrony powstańczej, któremu dowodził w pierwszych dniach września 1939 roku. Po przełamaniu linii obronnej wraz z kompanami uciekał na wschód, aż do miejscowości Kowel, gdzie podjął decyzję o powrocie do Tychów. Po powrocie do rodzinnego miasta zmuszony być ukrywać się u matki, Franciszki z domu Kokoszka, aż do 28 stycznia 1945 roku. Zaraz po zakończeniu wojny, cudem uniknął zsyłki na Syberię pod zarzutem przynależności do NKWD. Po wojnie wrócił do pracy i działalności społecznej, został radnym pierwszej Gminnej Rady Narodowej w Tychach. Często spotykał się z młodzieżą i opowiadał o powstaniach śląskich. Zmarł podczas pobytu w kołobrzeskim sanatorium w 1967 roku.

Dekomunizacja ulic, placów i obiektów użyteczności publicznej

Samorządy mają przed sobą pracowite 1,5 miesiąca, podobnie jak oddziały Instytutu Pamięci Narodowej. Do 2 września gminy mają obowiązek przeprowadzenia tzw. procesu dekomunizacji. Ustawa z zeszłego roku dotyczy nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, które noszą nazwy propagujące komunizm, odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944–1989.

Jeśli gminy nie zdążą na czas zmienić nazwy, to obowiązek wydania zarządzenia zastępczego spadnie na wojewodę. Może on zasięgnąć opinii Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Czytaj więcej