Czytasz: Tragedią psa Fija żyła cała Polska. Dziś nikt go nie chce

Tragedią psa Fija żyła cała Polska. Dziś nikt go nie chce

Fijo był szczeniakiem, kiedy został skatowany przez swojego właściciela. Cały czas przebywa w schronisku, bo… nikt nie chce go adoptować.

Telefon Fundacji dla Szczeniąt „Judyta” milczy. Nikt nie chce wziąć do domu Fija, niepełnosprawnego psa. A jeszcze niedawno jego tragiczną historią żyła cała Polska.

W marcu policja zatrzymała w Ostaszewie k. Torunia Bartosza D., który był poszukiwany listem gończym, jako podejrzany o pobicie czteromiesięcznego szczeniaka.  30-letni mieszkaniec Chełmży skatował psa. Zwierzę miało m.in. powybijane zęby, złamaną szczękę oraz dotkliwy uraz kręgosłupa, który doprowadził do paraliżu tylnych łap, a także złamanie kości udowej. Oprawca nie przyznawał się do winy. Akt oskarżenia w jego sprawie wpłynął do Sądu Rejonowego w Toruniu. Mężczyźnie grozi do 3 lat więzienia.

Fijo jest pod opieką Fundacji

Fijo trafił do kliniki weterynaryjnej w Mazańcowicach koło Bielska-Białej w połowie lutego po operacji, którą w klinice w czeskim Boguminie przeprowadził dr Martin Nowak. W Portugalii uczył się chodzić pod okiem doświadczonych specjalistów.

Zabieg polegał na odbarczeniu rdzenia kręgowego. Niestety, rdzeń został uszkodzony. Fijo nie ma czucia głębokiego bólu, co – niestety – niesie za sobą konsekwencje: nie będzie chodził prawidłowo. Piesek chodzi, ale nie wie, że to robi. Każdego dnia, w czasie intensywnej rehabilitacji, był uczony chodu rdzeniowego. To ciężka i mozolna praca. Bez wózka jednak się nie obędzie.

- Fijo jest pod naszą opieką. Szukamy domu, w którym będzie świadomość, że ten pies jest niepełnosprawny i nie będzie chodził – mówi Małgorzata Brzezińska, założycielka Fundacji dla Szczeniąt "Judyta".

Fijo ma pampers, a w fundacji uczy się, jak utrzymywać mocz i kał. Nie chodzi. Jednak zgłosiły się dwie firmy, które podejmą się zrobienia wózeczka dla psich inwalidów.

Opieka nad Fijem to ciężka praca

Kiedy sprawa pobicia psa była nagłośniona, zainteresowanie Fijem było ogromne. Ludzie przesyłali smakołyki, karmę, oferowali pomoc. Dziś, nikt nie interesuje się psem. Fundacja bardzo chce znaleźć mu dom zastępczy, ale ogromnie ważne jest, by decyzja o wzięciu zwierzęcia była przemyślana. Trzeba mieć na uwadze to, że Fijo jest pieskiem, który będzie niepełnosprawny do końca życia. Z tym mogą się wiązać różne obowiązki, którym nie każdy podoła. To ciężka praca.

- Niedawno jedna pani wzięła innego psa do siebie, ale oddała, bo stwierdziła, że sobie z nim nie poradzi. A miał on zdecydowanie mniejszą niepełnosprawność niż Fijo – mówi Brzezińska. - Ludzie byli chętni wziąć Fija pod wpływem impulsu, a tego nie chcę. To musi być przemyślana i świadoma decyzja – dodaje.

Fijo odpłaci się miłością

Życie musi być podporządkowane pod Fija. Dom, w którym zamieszka pies nie może mieć schodów. Kilka razy dziennie trzeba go wkładać do wózka i z niego wyciągać. Także zmieniać mu pieluchę. Obowiązków jest cała masa, ale pies odwdzięczy się z nawiązką. Jest radosny, ekspresyjny i emocjonalny. Fijo potrzebuje dużo uwagi, nie lubi być pomijany. To pies torpeda, ma mnóstwo energii. Ale jest kochany i nowemu właścicielowi da wiele radości i satysfakcji. Można mieć pewność, że Fijo odpłaci się za dobre serce miłością.

Czytaj więcej