Czytasz: "Tracimy czas na autorytarne zapędy Kaczyńskiego"

"Tracimy czas na autorytarne zapędy Kaczyńskiego"

Zamiast skupić się na rozwoju kraju w dobie dynamicznych przemian technologicznych, musimy walczyć o podstawowe wartości. Czy podziały w społeczeństwie są do zasypania?

Dr Tomasz Słupik przyznaje, że mamy do czynienia z jednym najbardziej przełomowych momentów w historii Polski po 89. roku. Rozłam nastąpił już w roku 2005, a od 2010 możemy mówić o stałym podziale na dwa obozy. Działania partii rządzącej nie są nastawione na załagodzenie sytuacji.

- Wydaje mi się, że ten podział przybiera niebezpieczny charakter. Mam nadzieję, że te pokojowe protesty nie zmienią się w agresywne manifestacje. Na razie ci liderzy, którzy animują ten ruch absolutnie odżegnują się od przemocy, ale takie niebezpieczeństwo istnieje - wyznaje dr Tomasz Słupik. 

Jednocześnie dr Słupik zauważa, że strona rządowa chętnie czeka na okazję, żeby jeszcze bardziej zaostrzyć kurs.

- Mam nadzieję, że to wszystko będzie się działo w granicach prawa i w oparciu o pokojowe metody - dodaje.

Po podpisaniu przez prezydenta wszystkich trzech ustaw podporządkowujących sądy politykom, zdaniem Tomasza Słupika będziemy mieli do czynienia z osobistymi rządami Jarosława Kaczyńskiego. Dużo w tej sytuacji zależy od uporu społecznego i od samoorganizacji.

- Szkoda tylko, że Polacy po raz kolejny wchodzą w tę samą koleinę i tracą niepotrzebnie czas, kiedy w dobie galopujących zmian, chociażby w nowoczesnych technologi i szybko zmieniających się społeczeństw musimy tracić czas na zapędy autorytarne kogoś, kto sobie nasz kraj wyobraża w bardzo, można to powiedzieć w archaiczny sposób.

Winę ponosi także opozycja, która jest bezsilna, ale w pewnym stopniu na swoje własne życzenia.

- Myślę, że Platforma Obywatelska jest jedną z tych partii, które mocno powinny się uderzyć w piersi - przyznaje Tomasz Słupik. - Mam nadzieję, że ten dopiero rodzący się ruch społeczny wyłoni liderów, którzy rzeczywiście będą w stanie przeciwstawić się temu co się dzieje, ale też w pewnym sensie odnowić polską politykę - dodaje.   

Nowych liderów nie widać? 

Na razie jednak ich nie widać. Główną rolę wciąż odgrywają „partyjne twarze”, które nie będą w stanie pociągnąć za sobą kogokolwiek.

- Nie mam nic przeciwko ich intencjom, ale w jakimś stopniu ich czas się skończył i w tym momencie potrzebujemy zupełnie nowych liderów, zupełnie nowego pomysłu, a z drugiej strony każdy kto się przyłączy jest miło widziany.

Przyłączają się regionaliści, którzy nie mają najlepszych doświadczeń z sądami. Wielokrotnie odmawiano im prawa do zarejestrowania organizacji z nazwą „narodowość śląska”. Mimo to dołączają do protestu, bo jak mówi Grzegorz Franki „Ślązacy zawsze przestrzegali prawa”.

- Musimy protestować przeciwko tworzeniu prawa w bezprawiu. Nie wiadomo, czy obywatele, którzy widzą jak się to pseudo-prawo tworzy będą mieli szacunek do prawa. Prawo trzeba szanować - mówi lider Związku Górnośląskiego.

Sam ostatni raz na manifestacji przeciwko bezprawiu był wczesną wiosną 1989 roku.

- Rok temu bym nie pomyślał, że znowu trzeba będzie wyjść na ulicę, niestety. Byłem pewny, że po prawie 30 latach demokracji inaczej będziemy rozwiązywali w Rzeczypospolitej spory. Protest to nie jest dobre rozwiązanie, ale dzisiaj nie widzę lepszego.

Zdaniem Grzegorza Frankiego wartością protestów bez partyjnych szyldów jest udział różnych organizacji i ludzi o różnych poglądach politycznych

- Powinniśmy pokazywać dzisiaj rządzącym, że to się kiedyś skończy, muszą o tym pamiętać - podsumowuje.

Zdaniem Bartłomieja Piotrowskiego, który bronił m.in. nauczycielek z Zabrza musimy przygotować się na najgorszy scenariusz. Górę biorą partykularne interesy jednostek i próba kontrolowania instytucji, które miały stać na straży prawa. Nie wierzy, że prezydent zawetuje którąkolwiek z kontrowersyjnych ustaw. Ma do tego osobisty powód. Sąd Najwyższy na początku sierpnia ma rozstrzygnąć czy ułaskawienie, którym objął Mariusza Kamińskiego było zgodne z prawem.

- Jeżeli te ustawy wejdą w życie, to moim zdaniem całe lata zajmie nam przywrócenie normalności - przyznaje działacz KOD.  - To też zależy od tego czy nowa władza będzie miała większość konstytucyjną.

Czytaj więcej