Czytasz: Trąba powietrzna to za mało?

Trąba powietrzna to za mało?

01:42
Wojewoda Jarosław Wieczorek przyznaje, że trwa bilans strat po klęsce żywiołowej. Ogłoszenie takiego stanu, w praktyce pomogłoby setkom rodzin, które ucierpiały po przejściu nawałnic. Po chwili tłumaczy, że… się przejęzyczył.

Wójt Gaszowic Paweł Bugdol nie ukrywa, że ogłoszenie klęski żywiołowej pomogłoby najbardziej poszkodowanym mieszkańcom, którym nawałnica z 7 lipca zabrała dorobek życia. Spośród 145 wniosków o pomoc, które wpłynęły do urzędu wojewódzkiego, aż 80 pochodzi z jego gminy. Wciąż trwa szacowanie strat.

- Myślę, że to chwilę potrwa zanim będziemy w stanie zbilansować realne straty poniesione w wyniku tej… klęski żywiołowej - mówi Jarosław Wieczorek.

Dopytywany przez naszą redakcję o szczegóły upragnionego przez poszkodowanych ogłoszenia stanu klęski żywiołowej, odpowiada, że jego zdaniem mimo wszystko brak przesłanek do jej wprowadzenia.

- Złapaliście mnie za słowo - mówi Jarosław Wieczorek -  Ale trąba powietrzna, która tutaj zaistaniała, to było zjawisko bardzo niebezpieczne dla mieszkańców. Natomiast formalnie przesłanek do ogłoszenia takiego stanu nie ma. Pomagamy doraźnie. Jest to absolutnie na ten moment wystarczające - ocenia.

Po 6 tysięcy i... już 

Wieczorem 7 lipca nawałnice i towarzysząca jej trąba powietrzna przeszły nad powiatami: rybnickim, raciborskim, wodzisławskim i cieszyńskim. Zerwała dachy budynków mieszkalnych i gospodarczych oraz zniszczyła lasy. Tylko w Nadleśnictwie Rudy Raciborskie zniszczonych zostało 1500 ha lasów a na teren blisko 800 ha wciąż obowiązuje zakaz wstępu.

Ogłoszenie stanu klęski żywiołowej pozwala m.in. na uproszczenie procedur usuwania szkód oraz wypłaty świadczeń pomocowych. Jak zapisano w ustawie "może być wprowadzony na potrzeby zapobieżenia skutkom katastrof naturalnych, noszących znamiona klęski żywiołowej (...)w celu ich usunięcia". Uprawnienie do jego ogłoszenia posiada Rada Ministrów. Może to zrobić z własnej inicjatywy lub na wniosek wojewody na czas niezbędny do usunięcia jej skutków, jednak nie dłuższy niż 30 dni.

Na razie poszkodowani mogą liczyć na pomoc doraźną, czyli do 6 tysięcy złotych wsparcia finansowego. Łącznie mieszkańcy poszkodowanych gmin otrzymają 723 tys. zł.

Szkody można było zgłaszać do 11 lipca. Tego samego dnia wojewoda Jarosław Wieczorek wysłał do MSWiA otrzymane wnioski. Otrzymały pozytywną opinię ministerstwa finansów. Kiedy trafią do poszkodowanych?

- Pieniądze powinny być niebawem. Jest już pismo z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji do Ministra Finansów o zadysponowanie takich środków. Lada dzień powinniśmy się spodziewać pieniędzy. Mamy nadzieję, że te rodziny bardzo szybko te pieniądze dostaną - mówi Jarosław Wieczorek.

Spotkanie z samorządowcami 

We wtorek wojewoda spotkał się z samorządowcami z poszkodowanych terenów. Część z nich nie czekając na reakcję wojewody postanowiła wypłacić wsparcie z własnych środków.

- Po tych nawałnicach byli mieszkańcy, którzy potrzebowali pomocy od razu. Jako urząd gminy wsparliśmy te osoby (…) Fajnie by było gdyby pomoc [rządu - red.] była szybciej - przyznaje Paweł Bugdol, wójt Gaszowic.

Burmistrz Kuźni Raciborskiej, Paweł Macha przyznaje, że najpilniejsze prace związane z zabezpieczaniem dachów czy udrażnianiem dróg zostały już wykonane.

- Jesteśmy już trochę przyzwyczajeni do kryzysów. Mamy za sobą traumy po powodzi z 2007 r., potem w 2010 r. nas zalało, w zeszłym roku i w tym roku było wezbranie, które zalało nam kilkadziesiąt hektarów przez wyrwy w wałach. Więc mamy doświadczenie i wiemy, że się podniesiemy - mówi Paweł Macha.

 

Czytaj więcej