News

Toi-toje na rynku. Wiemy o co chodzi

Szalet za 1,2 mln zł, a obok... toi toje. - To jakiś absurd – słychać na katowickim rynku. Władze miasta mają na to jednak wyjaśnienie.

Ciemny, prostokątny budynek na rynku oficjalnie otwarto w kwietniu. Miał być odpowiedzią na potrzeby mieszkańców. Ważne, bo żalili się, że w mieście brakuje publicznych toalet. Wreszcie się pojawiły. I to szalety z prawdziwego zdarzenia: nowoczesne, eleganckie. W piątek przed budynkiem pojawiła się jednak niespodzianka.

Miasto się tłumaczy

Rząd niebieskich toi-tojów, bo o nich mowa, wywołał nie lada konsternację. - Dopiero otwierali szalet za ponad milion złotych, a tu znów prowizorka? - dziwią się mieszkańcy.

O powód ustawienia dodatkowych toalet zapytaliśmy Marcina Stańczyka, zastępcę naczelnika katowickiego wydziału promocji. - To nie jest stały element wizerunku – zapewnia nas. Wyjaśnia, że w sobotę wieczorem na katowickim rynku odbywają się koncerty z okazji tegorocznego Międzygalaktycznego Zlotu Superbohaterów, który firmuje kabareciarz Mariusz Kałamaga. W tej chwili na rynku budowana jest scena pod wieczorną zabawę.

Koncertowe „dozbojenie”

- Swoje uczestnictwo w wydarzeniu zapowiedziało około 800 osób. Stwierdziliśmy zatem, że szalety mogą nie wystarczyć. Postawiliśmy tzw. dozbrojenie – tłumaczy Stańczyk. Zapewnia, że zaraz po koncercie z rynku znikną niebieskie przenośne toalety.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Gala BCC