Czytasz: To oni piszą europejską historię

To oni piszą europejską historię

03:38
Znają po kilka języków, uwielbiają swoją pracę w Parlamencie Europejskim, a Bruksela to ich drugi dom. Poznajcie polski zespół Jerzego Buzka.

Chórem mówią o tym, jak bardzo się lubią, wspierają i nawzajem inspirują. Tworzą zespół Jerzego Buzka, przewodniczącego komisji przemysłu, badań i energii w Parlamencie Europejskim. Przyjechali z Chorzowa, Poznania, Krakowa, Warszawy i z Ukrainy. Bruksela stała się ich domem. Tutaj tworzą europejską historię.

Lesya Nedelcu pochodzi z Ukrainy. W Brukseli mieszka już 12 lat. Jej mąż jest Rumunem, tutaj zbudowali rodzinę. ich przyszłość będzie związana z Belgią.

Bardzo lubię moją pracę i zawsze uczę się tu czegoś nowego. W zespole jestem odpowiedzialna za komisję do spraw zagranicznych i za wschodni kierunek współpracy PE. Temat Wschodu jest dla mnie ważny i ciekawy. Cieszę się, że Premier Buzek dużo robi dla państw wschodnich i że Polska była, jest i – mam nadzieję - będzie adwokatem wspierającym Ukrainę, Gruzję, Mołdawię i całe partnerstwo wschodnie.

Mówię w sześciu językach: po ukraińsku, rosyjsku, polsku, angielsku, francusku, rumuńsku.

Przyjechałam tu na staż do Europejskiej Partii Ludowej i zostałam w Brukseli. Na stałe.

Ryszard Pawlik pochodzi z Chorzowa. W Brukseli mieszka osiem lat. Za Śląskiem tęskni, ale…

Pewnego tutaj wrócę. Jednak teraz, dzięki pracy Premiera Buzka i mojemu wkładowi, mogę coś ważnego dla Śląska robić. Studiowałem w Katowicach na Uniwersytecie Śląskim. Przyjechałem do Belgii w 2009 roku po wyborach. Miałem potrzebę podjęcia nowego wyzwania. Wiedziałem, że premier poszukuje osoby do swojego biura poselskiego w Brukseli. Dziś wspieram Premiera w codziennej działalności jako przewodniczącego komisji przemysłu, badań i energii, w jego działaniach związanych z polityką energetyczną, przemysłową małych i średnich przedsiębiorstw, w wystąpieniach medialnych i codziennej pracy.

Wyzwań nie brakuje każdego dnia. Uczę się nowych rzeczy, poznaję ludzi z różnych stron świata.

Marianna Musiał do Brukseli przyjechała siedem lat temu. Dziś jest żoną Meksykanina i mamą dwójki dzieci.

Najpierw był Erazmus i stąd wzięła się ciekawość Europy.

Potem rozpoczęłam studia socjologiczne w Polsce, ale nie umiałam już usiedzieć w miejscu. Wyjechałam na paryską Sorbonę i wtedy zamarzyła mi się Bruksela. Chciałam spróbować sił w PE. Ale u Premiera Buzka były wtedy staże dla Ślązaków. A ja jestem z Poznania i nie miałam szans. To się zmieniło, gdy został przewodniczącym. Moje CV zostało przyjęte i przyjechałam na miesięczny staż. Zostałam do dziś. Trudno mi sobie wyobrazić ciekawsze miejsce do pracy niż PE. Tutaj mieszają się poglądy polityczne, języki, kultury. Brukselę lubię, choć gdy się przeniosłam z Paryża to podobała mi się dużo mniej. Teraz ją poznaję z perspektywy bycia mamą.

Kaja Jedlińska jest z Krakowa. W Brukseli ma staż, który się skończy w czerwcu. Nie opuści tego miasta na długo. Planuje tu wrócić. No i uzależniła się od tutejszej czekolady.

W pierwszym tygodniu się gubiłam, ale to jest urokiem tego miejsca. PE to duży budynek i szukając różnych pokoi i sal, poznawałam ludzi. Studiuję energetykę i interesuje mnie polityka energetyczna. Dlatego chciałam pracować w biurze Premiera Buzka. Swoją przyszłość wiążę z organizacjami europejskimi i z Brukselą. Poznaję tu ludzi z całej Europy. Każdy człowiek ma swoją historię. Lepiej się jej słucha z pierwszej ręki, przy kawie na placu Luxemburskim.

Pod koniec maja wracam do Krakowa. Ale ponoć, jak się raz skosztuje tej atmosfery europejskiej to chce się do niej wrócić.

Beata Mączka jest uzależniona od wiadomości. W biurze Jerzego Buzka odpowiada za komunikację. Pochodzi z Pruszkowa k/Warszawy. W Brukseli mieszka od siedmiu lat.

Uwielbiam moją pracę. Czuję, jakbym miała pięć różnych prac. Projekt goni projekt, nakręcamy się wzajemnie i motywujemy, jesteśmy kreatywni. Ciągle myślimy też o tym, jak lepiej pokazać historię europejską, która tu się tworzy. Może to brzmi patetycznie, ale my robimy tu rzeczy, które mają realny wpływ na życie mieszkańców Europy. Mamy tu kogoś, kogo głos się liczy, jest słuchany i ma przełożenie na realne rozwiązania. Jakie? Od 15 czerwca będziemy podróżować bez opłat roamingowych. Boli nas to, że często się mówi o krzywiźnie banana, albo że Unia zmieniła status marchewki z warzywa na owoc. To nie jest istotne. My robimy mnóstwo ważnych rzeczy.

Moja droga do Brukseli była kręta. Z Pruszkowa wyjechałam do Finlandii, ale było za spokojnie. Nosiło mnie po Europie. Mieszkałam w Estonii, Portugalii, Rosji.

Myślałam, że Bruksela będzie tylko na chwilę, ale każdemu tak się wydaje. Mieszkam tu siedem lat, dużo pracuję, a po pracy tańczę tango argentyńskie i uprawiam jogę.

Czytaj więcej