Czytasz: To już pewne. Koci Zaułek zniknie z mapy Katowic. Co z czworonogami?

To już pewne. Koci Zaułek zniknie z mapy Katowic. Co z czworonogami?

Pisaliśmy o niej jako pierwsi i wspieraliśmy. Niestety, po niecałym roku koci raj przestanie istnieć.

- Pomimo starań, prób negocjacji, próśb i walki, nie jesteśmy w stanie zawiązać stałej współpracy z właścicielami lokalu - pisze pani Małgorzata Majka, inicjatorka i założycielka pierwszego w mieście Kociego Zaułka. - Nie wiemy, co dalej. Łza się w oku kręci - dodaje.

O inicjatywie Kociej Kawiarni pisaliśmy jako pierwsi w lutym zeszłego roku. Od samego początku wspieraliśmy inicjatywę. Sam pomysł spotkał się z ogromnym entuzjazmem mieszkańców. 

"Bardzo długo czekałam na takie miejsce"; "już nie mogę się doczekać"; "genialny pomysł".

To tylko niektóre komentarze, jakie pojawiły się w internecie, na wieści o kocim raju w centrum miasta. Losy kawiarni od początku nie były jednak usłane różami. Najpierw było głosowanie na pomysł, później trudna zbiórka pieniędzy.  Na szczęście, akcja zakończyła się sukcesem i dzięki pomocy darczyńców udało się uzbierać 103% środków, czyli w sumie 46 462 zł. Tym sposobem w katowickiej kamienicy przy ul. Damrota 6 zaczął się dwumiesięczny remont. Aż w końcu stało się. Jesienią zeszłego roku odbyło się oficjalne otwarcie kociego raju. Jak zapowiadała pani Małgosia, "Koci zaułek" jest czymś więcej. To nie tylko kawa i ciastko w towarzystwie kotów. Pomysłodawczyni zależało również na edukacji kocich miłośników. Tak było przez prawie rok. Wydawać by się mogło, że wszystko idzie zgodnie z planem.  Co poszło nie tak?

16 maja ,,Koci Zaułek" na swoim facebookowym profilu poinformował klientów, że to już prawdopodobnie koniec kociego raju. ,,Od początku nie było to proste zadanie. Napotykaliśmy wiele przeszkód, które ku naszej uciesze udawało się pokonać. Każdy z Nas zostawił tu kawałek siebie. Z przykrością informujemy, że najprawdopodobniej Koci Zaułek przestanie istnieć" - czytamy w informacji. 

Skontaktowaliśmy się z właścicielką kawiarni oraz jej prawnym przedstawicielem, żeby dowiedzieć się, co się stało. 

,,Nie udało nam się dogadać z zarządcą budynku. Postanowili, że nie będą już z nami więcej współpracować" - opowiada właścicielka.

W sieci zawrzało. Informacja o zamknięciu lokalu wywołała niemałe oburzenie internautów. ,,Jak my, zadowoleni klienci możemy pomóc?"; ,,Może petycja do wynajmującego? Zrzutka na remont innego lokalu?" - pisali internauci.

Umowa wynajmu nie została lokalowi przedłużona, a na przeprowadzkę dostali mało czasu, bo zaledwie 4 dni. Nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, że w kawiarni oprócz sprzętu i mebli są jeszcze zwierzęta.  Przy Damrota mieszka obecnie 10 czworonogów – trzy małe kotki i siedem dorosłych kotów. 

- To właśnie jest najgorsze w tej sytuacji. W cztery dni nie jestem w stanie się wyprowadzić ze wszystkimi rzeczami i kotami. - tłumaczy pani Małgosia. Co z nimi będzie? - Wszystko zależy od tego, czy uda nam się dostać więcej czasu na wyprowadzkę. Jeśli czas dostaniemy, będziemy szukać innego lokalu. Jeśli nie, będziemy zmuszeni szukać tymczasowego domu dla kotów - tłumaczy właścicielka.