News

"Tak pięknie się tu uśmiechają". Może nawet tu kiedyś zamieszkają

Kulejące Anioły są już w Piasku

Oficjalne otwarcie za nami. Dom Kulejących Aniołów w Piasku pod Pszczyną po ośmiu latach budowy wkracza w swój nowy etap.

REKORDOWY BIEG NA OTWARCIE "DOMU KULEJĄCYCH ANIOŁÓW"

- Przed nami normalna rzeczywistość. Musimy od nowa nauczyć się żyć – mówi Krystyna Fuławka z Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym w Pszczynie, ale przede wszystkim mama 40-letniego niepełnosprawnego Maćka.

W poniedziałek finalna przeprowadzka. Tylko księgowości, ale finalna. Wcześnie w domu nie działał bowiem jeszcze internet.


Najważniejsze są dzieci


Stowarzyszenie działa od 1992 r. tworzą go rodzice chorych dzieci, którzy nigdzie nie mogli znaleźć dla siebie i dla nich pomocy. Tak powstał Dzienny Ośrodek-Rehablitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy. To rodzaj niepublicznej szkoły, do której uczęszczają dzieci od 3 do 25 roku życia. Fuławka przyznaje, że ośrodek jest dobrze finansowany m.in. przez Narodowy Fundusz Zdrowia, Ministerstwo Oświaty i tutejsze gminy. Dzięki czemu uczy się tu obecnie 80 chorych osób, a nowy dom będzie w stanie pomieścić kolejnych 20.

Opieka jest tu świetna, z dziećmi pracuje m.in. neurolog, logopeda, pediatra, psycholog, ale także fizjoterapeuci i rehabilitanci. Pamiętać należy, że większość podopiecznych to osoby z czterokończynowym porażeniem, głównie leżące, które trzeba przebierać, przewijać i karmić. Czekają tu na nie m.in. urządzenia do hydromasażu. Dzieci, które są bardziej sprawne, wyjeżdżają m.in. na basen czy do groty solnej. Na miejscu wszyscy natomiast korzystają z dogoterapii, raz w tygodniu przyjeżdża do dzieci też koń.

Na dole szkoła, u góry świetlica 

Chorzy, którzy ukończyli 25 rok życia, przebywają na pierwszym piętrze budynku. Tam działa świetlica terapeutyczna. Z jej finansowaniem jest bardziej krucho. Świetlica utrzymuje się głównie ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i wsparcia gmin. Pierwotnie, zamiast świetlicy niepełnosprawni mieli tu otrzymywać całodobową opiekę, dom nie dostał jednak unijnego dofinansowania. Świetlica nie może też podpisać umowy z NFZ czy liczyć na inne źródła dofinansowania. Dlatego też rodzice chorych organizują kiermasze świąteczne, sprzedają m.in. plamy wielkanocne czy własne wypieki.

Nieocenione jest tu też wsparcie przedsiębiorców czy artystów. Kulejące Anioły wspiera m.in. Czesław Mozil czy szczególnie znane tu Pokazowe Ogrody Kapias.

Tak się pięknie uśmiechają


Dom posiada, swój własny tabor autobusowy, kierowcy rano przywożą tu dzieci, a o godz. 16 odwożą je do ich rodzinnych domów. Tu podopieczni mają czuć się tak samo, dlatego zawsze pachnie tu domowym obiadem i panuje rodzinna atmosfera.

- Dzieci tak pięknie uśmiechają się do sobie. Chcemy już zawsze je takie widzieć – mówi Fuławka.

- Chcemy, żeby ten dom był normalnym domem, żeby dzieci gasiły za sobą światło i zakręcały wodę, a kiedy będzie trzeba odgarniały śnieg z podwórza – dodaje.

Dom Kulejących Aniołów, choć już otwarty na laurach spoczywać nie zamierza. Do zrobienia została elewacja, na którą zabrakło pieniędzy, w planach jest też mini zoo, śpiewające papużki i akwarium z rybkami, które będą podziwiać dzieci.

Czytaj więcej

Napisz do autora a.smolak@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Narodowe Czytanie