Komentarz

Szykujcie cukierki. Nie zatrzaskujcie dzieciom drzwi przed nosem

To złe, pogańskie, promujące kulturę śmierci. Naprawdę? A co złego jest w tym, że przebrany maluch zapuka dziś do naszych drzwi i poprosi o cukierka?

Pierwszy raz zastukali do mnie w zeszłym roku. Dwóch małych chłopców z torebką na słodkości w dłoni, w „strasznych” przebraniach. Jeden miał na głowie królewską koronę, drugi nietoperzowe uszy. Straszne. Dzieciaki uśmiechnęły się niewyraźnie i nieco stremowanymi głosikami powiedziały sztandarowe „cukierek albo psikus”.

Psikusa nikt nie planował

Byłam przygotowana. Zabrałam z kuchni wielką garść czekoladek i zanim dałam je maluchom, sama czując się jak dziecko, zażartowałam: „a co jest tym psikusem?”. Maluchy zdębiały. Ewidentnie nie były przygotowane na taki scenariusz. Wrzuciłam im słodkości do naszykowanej torebki i dłużej już nie zatrzymywałam. Z ciekawością przysłuchiwałam się jednak, gdy pukały do kolejnych drzwi.

Toż to pogański obyczaj!

Sąsiadka coś tam mruknęła i z impetem zamknęła drzwi. Dlaczego? Pojęcia nie mam. Być może nasłuchała się, że halloween to coś złego. Że to pogański zwyczaj (przypominam, że choinka też ma pogańskie pochodzenie), że niezgodny z naszą kulturą (a co mamy gusła z „Dziadów” odprawiać nad grobami?), że „promuje kulturę śmierci” - jak w rozmowie z PAP podkreślał w poniedziałek rzecznik episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik. Naprawdę? Przebranie się za Batmana to promowanie kultury śmierci?

Kto tu jest przeciwny zadumie?

Zapytam zatem; co powiedzieć o dorosłych, którzy wystrojeni w futra i nowe płaszcze, uszminkowani, wypomadowani idą na cmentarz 1 listopada. Bardziej nad grobem, skupiają się nad tym, by nie osmolić sobie nowego wdzianka. No i oczywiście „promują kulturę śmierci”, bo masowo idą przecież na cmentarze. I kto tu jest „przeciwny jest atmosferze modlitwy i zadumy” - o której mówi ks. Rytel-Andrianik.

Moje drzwi będą otwarte

W tym roku też jestem przygotowana. Lepiej niż w ubiegłym. Właściwie to już nie mogę się doczekać. Bo dla mnie - jako praktykującej katoliczki - bardziej „zaprzeczeniem fundamentalnych wartości chrześcijańskich” (ponownie cytując rzecznika episkopatu) jest zatrzaśnięcie dzieciom drzwi przed nosem, niż przebranie się za wiedźmę i prośba o cukierka.

CZYTAJ TAKŻE: 5 SPOSÓB NA DYNIĘ

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Video