Aktywnie

Najnowsza atrakcja Śląska otwarta. Sprawdziliśmy!

Zwiedzamy Główną Kluczową Sztolnię Dziedziczną. Dziś to Sztolnia Królowa Luiza, czyli najnowsza atrakcja Zabrza. Dwugodzinny spacer umila nam opowieść przewodnika, który pokazuje sekrety, jakie skrywa w sobie dawna kopalnia węgla kamiennego.

Spacer zaczynamy przy szybie „Carnall”, który odwadniał kopalnię węgla kamiennego Królowa Luiza. To pierwsza nazwa zabrzańskiej kopalni, po wojnie zwana „kopalnią Zabrze”, a potem „Zabrze-Bielszowice”. Szyb jest jednym z najstarszych, powstał w 1854 roku. Maszyna wyciągowa tego szybu to jedna z niewielu czynnych maszyn parowych, działała nieprzerwanie od 1915 do 1990 roku, kiedy szyb zamknięto. Szybem nie zjedziemy pod ziemię, ale zejdziemy 223 schodami, 43 metry w dół. Zerkamy jeszcze na jedną z pierwszych łaźni łańcuszkowych. W 1890 roku powstała łaźnia, z której korzystali górnicy. W tych czasach na kopalni pracowało 8 tys. osób!

Spacerujemy podziemnymi korytarzami

Schodzimy, by zobaczyć, jak odwadniano kopalnię przed powstaniem szybu „Carnall”. Kopalnia powstała w 1799 roku. Przez pół wieku odwadniano ją dzięki Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. Ta zaczęła przeciekać, kiedy okazało się, że górnicy muszą zejść niżej, by sięgnąć po kolejne warstwy węgla zalegającego pod ziemią. Powstała równoległa sztolnia północna. Spacerujemy tymi dwoma korytarzami, w których nie ma już wody. Przewodnik przybliża nam historię obiektu. Każe zgasić latarki, byśmy zobaczyli, w jakich warunkach pracowali kiedyś górnicy.

Jest ciemno, a mała latarenka daje niewielkie światło. Woda kapie ze stropu, jest ciasno i niewygodnie. Trudno sobie wyobrazić, że górnicy spędzali w takich warunkach kilkadziesiąt godzin tygodniowo. Nie tylko oni, tutaj pracowały przecież kobiety i dzieci.

Zwiedzamy port i jedziemy pociągiem

Docieramy do portu. Port ma połączenie chodnikiem w węglowym pokładzie 510 z drugą, czynną od zeszłego roku, podziemną częścią Luizy. Tam, w pobliżu szybu "Wilhelmina" przy ul. Sienkiewicza, znajduje się dostępny już przed laty, a ostatnio odnowiony, podziemny skansen górniczy. Ta część liczących łącznie ok. 1,5 km płytkich wyrobisk dawnej kopalni Królowa Luiza - obecnie z ekspozycją - połączona jest z powierzchnią pochylnią.

Jedziemy też podziemnym pociągiem! To prawdziwa frajda, choć wagony są ciasne i ciemne. Kiedyś cisnęli się tu górnicy, którym w czasie jazdy udało się rozegrać partyjkę karcianego szkata.

Widzimy też, jak pracują dzisiejsze kombajny i jak bardzo górnictwo zmieniło się przez ostatnie dwieście lat. Dzięki temu docieramy do współczesnej historii górnictwa. Powoli kończymy też zwiedzanie kopalni, które trwa prawie 2,5 godziny. Wyjeżdżamy windą przy szybie „Wilhelmina”, zaglądamy do Parku 12C, gdzie dzieci w BajtelGrubie mogą pobawić się w górników.

Będziemy też pływać łodzią

To nie koniec atrakcji! Elektrycznie napędzaną łodzią – taką, jaką kiedyś spławiano węgiel - popłyniemy wiosną przyszłego roku. Wciąż trwają tam prace, które rozpoczęły się w 2008 roku. Osiemset tysięcy taczek pełnych mułu wywożono przez cztery lata z ciągnącej się pod Zabrzem XIX-wiecznej sztolni, by unikatowy w skali Europy obiekt mógł zostać udostępniony oficjalnie turystom.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Wnętrza